REKLAMA
REKLAMA

Oszczędzanie

Kiedyś cierpliwość posiadaczy nierentownych lokat się skończy

Bankowcy i ekonomiści nie obawiają się odpływu pieniędzy klientów detalicznych. Nie sposób jednak wykluczyć, że ci zagłosują nogami i poszukają alternatyw. Jakich?
Foto: Adobestock

Oprocentowanie trzymiesięcznych lokat bankowych waha się od 2 do 3 proc. Tymczasem w grudniu inflacja wyniosła 3,4 proc., a ekonomiści prognozują jej dalszy wzrost. – Na razie otwarte pozostaje pytanie, czy NBP odpowie na wzrost inflacji podwyższeniem stóp. To mogłoby doprowadzić do podwyższenia oprocentowania lokat. Na razie wygląda jednak na to, że po uwzględnieniu inflacji na lokatach raczej można stracić, a nie zarobić – podkreśla Paweł Kruszyński, członek zarządu Assay Investment. – Lokaty są jedną z najbezpieczniejszych form oszczędzania. Bankowy Fundusz Gwarancyjny stoi na straży tego bezpieczeństwa, a dodatkowo Komisja Nadzoru Finansowego nieustannie czuwa nad sytuacją finansową banków. Niestety, jako forma inwestowania lokaty nie są rozwiązaniem najbardziej efektywnym – podkreśla Andrzej Reterski, wiceprezes Availo.

Na przykład obligacje

Inwestorzy muszą poszukać innych form lokowania kapitału. W przypadku lokat, żeby uniknąć strat i pokonać inflację, potrzeba oprocentowania wyższego niż 4,32 proc. – wylicza Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. – Takich lokat nie ma na rynku. Warto zainteresować się obligacjami skarbowymi, których oprocentowanie daje gwarancję pokonania inflacji – podkreśla.

Na obligacje zwraca uwagę również Andrzej Reterski. – Niestety, ich dochodowość nie różni się znacznie od dochodowości lokat bankowych. Uzyskanie wyższej rentowności z obligacji wiąże się z koniecznością wykupienia ich na dłuższy okres. W efekcie sensowny zwrot na kapitale można uzyskać po wielu latach, co czyni ten instrument atrakcyjnym dla osób mogących „zamrozić" swoje środki na dłużej – zauważa.

Inny problem jest taki, że w pierwszym roku od zakupu oprocentowanie obligacji czteroletnich wynosi 2,4 proc., a dziesięcioletnich 2,7 proc. Czyli zakup w tym roku przed inflacją nie uchroni. Dopiero w kolejnym roku oprocentowanie jest równe stopie inflacji z poprzednich 12 miesięcy powiększonej o marżę odpowiednio 1,25 i 1,5 pkt proc.

Fundusze, weksle...

Paweł Kruszyński przypomina, że instytucje finansowe oferują również takie produkty jak lokaty inwestycyjne lub fundusze z lokatą. Gwarantują one zwrot kapitału i bardzo niewielkie odsetki, dodatkowo są powiązane z inwestycją w aktywa finansowe, na przykład indeks giełdowy, kurs walutowy lub złoto. Ta inwestycja jest źródłem drugiej części odsetek, ale nie są one gwarantowane. Całkowity dochód zależy od wyceny instrumentu finansowego powiązanego z lokatą.

– Pewną alternatywą dla lokat są fundusze inwestycyjne. Niestety, ich różnorodność oraz skomplikowany dla przeciętnego klienta mechanizm inwestowania sprawiają trudność w ocenie atrakcyjności i bezpieczeństwa tego rozwiązania. Fundusze mocno zdyskredytowały się w okresie ostatniego kryzysu. Mogą więc być wciąż traktowane przez klientów jako instrument obarczony zbyt dużym ryzykiem – zauważa z kolei Andrzej Reterski. Zwraca uwagę, że na rynku dostępne są również weksle inwestycyjne nieruchomościowe, różnego rodzaju projekty inwestycyjne związane z inwestycjami w ziemię czy metale szlachetne. – Niestety, bezpieczeństwo takich rozwiązań stoi pod dużym znakiem zapytania, a zdarza się, że są to projekty oparte wręcz na bardzo dużym ryzyku lub z założenia nastawione na oszukiwanie klientów. Przykładem może być nieodległa historia firmy Amber Gold... – ostrzega.

No i nieruchomości

Rynek nieruchomości jest od dawna uznawany przez Polaków za bezpieczny i rentowny. Andrzej Reterski uważa go za zdecydowanie dobrą alternatywę dla osób posiadających nieco wyższe rezerwy finansowe. Inwestowanie w mieszkania „pod wynajem" w dużych miastach potrafi przynieść od 5 do 6 proc. zwrotu z kapitału w skali roku. – Dodatkowo można liczyć na wzrost wartości nieruchomości, co czyni całą inwestycję zdecydowanie bardziej rentowną niż jakakolwiek lokata bankowa – zauważa.

Czy to rzeczywiście inwestycja bez ryzyka? – Na to pytanie nikt nie da jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno jest ono niewielkie w dłuższym okresie, ale zdarzają się również na rynku nieruchomości znaczne spadki cen, jak to miało miejsce w Hiszpanii w czasie ostatniego kryzysu. W obecnych warunkach gospodarczych w Polsce nie należy się spodziewać podobnej sytuacji, choć w największych aglomeracjach ceny nieruchomości osiągają poziom, który może być już bliski maksymalnemu – ostrzega Andrzej Reterski.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA