Oszczędzaj i inwestuj

Obligacje korporacyjne. Szansa na uzupełnienie portfela o instrumenty dające regularny przypływ gotówki

Giełda to nie tylko akcje czy też instrumenty pochodne. To także rynek obligacji, również tych emitowanych przez spółki. Czy mogą być one ciekawą opcją dla osób, które poszukują alternatywy dla depozytów bankowych?
Foto: AdobeStock

Obligacje korporacyjne można nabywać bezpośrednio w ramach ofert pierwotnych czy też na giełdowym rynku wtórnym Catalyst. Oczywiście nie można też zapominać o funduszach inwestycyjnych, które inwestują w dług firm i cieszą się ostatnio sporym zainteresowaniem. – W dwóch pierwszych miesiącach tego roku fundusze obligacji korporacyjnych odnotowały nieco ponad 400 mln zł wpływów netto, co w zestawieniu z popytem zgłoszonym przez inwestorów indywidualnych w ofertach pierwotnych wskazuje, że oprócz powierzania inwestowania swoich środków wyspecjalizowanym funduszom równie chętnie dążą oni do tego, aby samodzielnie podejmować decyzje inwestycyjne w zakresie obligacji – wskazuje Magdalena Izdebska, zarządzająca projektami bankowości inwestycyjnej w Noble Securities. – Wielu świadomych inwestorów, włączając obligacje do swojego portfela, decyduje się na ich zakup, licząc na przewidywany strumień pożytków w formie odsetek, zaś ci bardziej aktywni liczą też na możliwość wygenerowania dodatkowych korzyści, wykorzystując do tego ceny na rynku wtórnym – dodaje Izdebska.

Na giełdowym rynku Catalyst notowanych jest obecnie ponad 360 serii obligacji korporacyjnych. Ich oprocentowanie zaczyna się od 0,6 proc., a potrafi sięgać nawet prawie 10 proc. Oczywiście trzeba pamiętać, że im wyższe oprocentowanie, tym teoretycznie większe ryzyko inwestycyjne. Jak więc wybrać odpowiednie papiery? – Wybierając samodzielnie spółki do portfela, należy dokonać rzetelnej analizy kredytowej emitenta, uwzględniając przy tym jego sytuację finansową, dotychczasową historię spłat, możliwe zabezpieczenie oraz perspektywy wywiązywania się z przyszłych zobowiązań. Warto porównać tu również inne podmioty z branży emitenta, które pomogą właściwie dopasować instrument do akceptowanego przez nas poziomu ryzyka i zestawić proponowane parametry obligacji z tym, co oferuje konkurencja i rynek wtórny – mówi Izdebska. Gra jest jednak warta świeczki. – Właściwie wycenione ryzyko kredytowe zawsze znajdzie swoje miejsce w dobrze zbilansowanym i zdywersyfikowanym portfelu, a w czasach wysokiej zmienności i niepewności na rynkach dołoży być może niewielki, ale stosunkowo pewny, zwrot – dodaje przedstawicielka Noble Securities.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.