REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Medicalgorithmics: Rynek liczy na wezwanie

Z końcem 2018 roku kapitalizacja Medicalgorithmics spadła poniżej 100 mln zł, podczas gdy jeszcze kilkanaście miesięcy temu producent urządzeń medycznych wyceniany był na ponad 1 mld zł.

Marek Dziubiński, prezes Medicalgorithmics

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Odwrócenie negatywnego trendu w notowaniach może być nie lada wyzwaniem. Kilka dni temu zarząd podał informację o wnioskach o płatność od ubezpieczycieli złożonych przez spółkę zależną, przysługujących z tytułu usług wykonanych przy użyciu technologii Medicalgorithmics. W grudniu takich wniosków złożono o około 11 proc. mniej niż miesiąc wcześniej.

Inwestorzy coraz mniej wierzą w spółkę, która zdaje się nie mieć pomysłu na rozwój biznesu na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. – Systematyczny spadek notowań, który de facto trwa już od dwóch lat, ma silne uzasadnienie w sytuacji fundamentalnej spółki oraz przede wszystkim w perspektywach, które malują się w coraz ciemniejszych barwach. W minionym roku na wycenie spółki ciążyła m.in. prezentacja przez spółkę Apple smartwatcha Apple Watch, który ma wbudowane czujniki pozwalające na monitorowanie pracy serca użytkownika. Pomimo że prezes Marek Dziubiński usilnie przekonuje, iż to rozwiązanie nie zastępuje systemu PocketECG, rzeczywistość może się okazać odmienna. Uważamy, że głównym powodem spadków poza powyższym był i wciąż pozostaje brak konkretnej strategii spółki dostosowanej do bieżących warunków rynkowych. Wydźwięk konferencji po kolejnych wynikach w 2018 roku pozostawiał wrażenie, że wśród zarządu spółki nie istnieje spójna wizja przyszłej działalności, stąd nasze nastawienie do notowań Medicalgorithmics pozostawało niezmiennie negatywne – wyjaśnia Szymon Nowak, analityk BM BGŻ BNP Paribas.

Jego zdaniem wzmożone obroty na akcjach spółki, obserwowane w ostatnich tygodniach, wynikają ze spekulacji ukierunkowanej pod potencjalne wezwanie do sprzedaży akcji. – Naszym zdaniem perspektywy spółki w dalszym ciągu pozostają jednak minorowe, a brak konkretnej strategii będzie ciążył na notowaniach. Pozostajemy nastawieni umiarkowanie negatywnie, zaznaczając, iż wariant potencjalnego wezwania oraz znacząca przecena na przestrzeni ostatnich dwóch lat w średnim horyzoncie może się okazać jednakże wsparciem zachęcającym agresywnych inwestorów do zakupu akcji – ocenia ekspert.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA