REKLAMA
REKLAMA

Handel i konsumpcja

Post wygrywa z karnawałem

Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w styczniu realnie o zaledwie 3,4 proc. rok do roku, najmniej od marca ub.r. Zakupom nie sprzyjał układ kalendarza, ale popyt stłumiła też inflacja.
Foto: Bloomberg

Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści przeciętnie szacowali, że sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych wzrosła w styczniu o 4,4 proc. rok do roku, po 5,7 proc. w grudniu. Za niższą dynamiką sprzedaży przemawiało m.in. to, że styczeń liczył o jeden dzień roboczy mniej niż w ub.r. (niedziel handlowych było tyle samo).

Dlaczego faktycznie wyniki sprzedaży detalicznej, mierzonej w sklepach zatrudniających co najmniej 10 osób, okazały się gorsze od oczekiwań? Jedną z przyczyn może być przyspieszająca inflacja. Deflator sprzedaży detalicznej – miara wzrostu cen sklepach, których dotyczą te dane – wzrósł w styczniu o 2,3 proc., w porównaniu do 1,9 proc. w grudniu. To jego największa zwyżka od sierpnia 2018 r.

Indeks cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, pnie się w górę nawet szybciej. W styczniu skoczył o 4,4 proc. rok do roku, najbardziej od ośmiu lat. To, wraz ze słabnącą koniunkturą na rynku pracy, wpływa negatywnie na nastroje konsumentów.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który wyraża oceny gospodarstw domowych dotyczące sytuacji w gospodarce oraz ich własnej sytuacji finansowej, a także ich skłonność do dokonywania dużych zakupów, spadł w lutym do 1,3 pkt. To najsłabszy odczyt od grudnia 2018 r.

Pogarszające się nastroje konsumentów widać również w wynikach sprzedaży detalicznej. Wyraźnie wyhamował bowiem wzrost popytu na tzw. dobra trwałego użytku. Sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD zwiększyła się w styczniu w cenach stałych o 5,8 proc. rok do roku, po 13,6 proc. w grudniu.

W całym 2019 r. realna sprzedaż detaliczna rosła średnio w tempie 5,4 proc. rok do roku, po 6,2 proc. w 2018 r. W ślad za tym zwolnił również wzrost szeroko rozumianych wydatków konsumpcyjnych (obejmujących mniejsze sklepy, a także usługi). Według wstępnych danych GUS wyniósł 3,9 proc., po 4,3 proc. w 2018 r.

Większość ekonomistów ocenia, że w 2020 r. wzrost konsumpcji wyhamuje jeszcze bardziej, do 3,7 proc. Tak przeciętnie prognozowali w noworocznej ankiecie „Parkietu". Wydatki konsumpcyjne tłumić ma wolniejszy niż w ostatnich latach wzrost siły nabywczej dochodów gospodarstw domowych. To z kolei będzie efekt wyższej inflacji, ale też stagnacji zatrudnienia.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA