Gospodarka - Kraj

Tarcze łagodzą strach przed zwolnieniami

Nastroje konsumentów na początku 2021 r. są podobne jak w grudniu, czyli słabsze niż latem, ale lepsze niż w trakcie pierwszej fali epidemii COVID-19. Coraz mniejsze są obawy Polaków, że koronakryzys pozbawi ich pracy.
Foto: Bloomberg

Jak podał w czwartek GUS, tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który odzwierciedla oceny i oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące ich sytuacji finansowej oraz stanu gospodarki, a także skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów, zmalał w styczniu do -25,1 pkt z -24,9 pkt w grudniu.

To zmiana symboliczna, szczególnie biorąc pod uwagę to, że gdy GUS badał nastroje konsumentów (04-14.01), napływało sporo informacji, które mogły skłaniać ich do pesymizmu. W drugim tygodniu stycznia rząd ogłosił, że wprowadzone w grudniu antyepidemiczne restrykcje będą obowiązywały co najmniej do końca stycznia, a nie do połowy miesiąca. Wolniej, niż można było oczekiwać w grudniu, przebiegała też akcja szczepień przeciw COVID-19.

Wiosną ub.r., podczas pierwszej fali epidemii nad Wisłą, BWUK znalazł się przejściowo poniżej -35 pkt. W trakcie drugiej fali najniżej był w listopadzie, gdy wyniósł -29,2 pkt. Obecnie jest na poziomie, na jakim w przeszłości bywał w znacznie mniej dramatycznych okolicznościach, np. w 2014 r.  Latem, gdy sytuacja epidemiczna była pod kontrolą, barometr nastrojów konsumentów oscylował w pobliżu -15 pkt.

Nieco bardziej zmienił się w styczniu także tzw. wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który wyraża m.in. oczekiwania gospodarstw domowych na najbliższych 12 miesięcy. Wzrósł do -22,7 pkt z -24,2 pkt w grudniu. Dla porównania, wiosną WWUK zbliżał się nawet do -50 pkt. To pokazuje, że na drugą falę COVID-19 – choć jest ona w Polsce znacznie wyższa od pierwszej – gospodarstwa domowe od początku reagują z większym spokojem.

Każdy ujemny odczyt BWUK i WWUK oznacza, że wśród konsumentów pesymistów jest więcej niż optymistów. To jednak zjawisko w Polsce typowe. Wskaźniki te, obliczane przez GUS od ponad 20 lat, dopiero w 2017 r. po raz pierwszy znalazły się powyżej zera. Wcześniej nawet w okresie konsumpcyjnych boomów były ujemne.

W styczniu, jak podaje GUS, pogorszyły się nieco oceny sytuacji gospodarczej w kraju (i są najgorsze od 2013 r.), choć jednocześnie poprawiły się oceny dotyczące tej sytuacji w przyszłości. Gospodarstwa domowe nieco lepiej oceniają natomiast zmianę własnej sytuacji finansowej w ostatnich 12 miesiącach. Mniej obawiają się też wzrostu bezrobocia.

Ten ostatni wniosek potwierdzają też odpowiedzi konsumentów na dodatkowe pytania, które od początku pandemii GUS zadaje w ramach badań nastrojów. W styczniu niewiele ponad 26 proc. spośród pracujących respondentów oceniło, że sytuacja epidemiczna może pozbawić ich pracy lub zmusić do zaprzestania działalności gospodarczej. W grudniu ten odsetek przekraczał 29 proc., a w listopadzie nawet 37 proc. Wiosną dochodził z kolei do 50 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.