Budownictwo

Wiceprezes Echo Investment: Chcemy rosnąć w mieszkaniówce i biurach

Maciej Drozd, wiceprezes ds. finansowych Echo Investment

Maciej Drozd, wiceprezes ds. finansowych Echo Investment, był gościem Adama Roguskiego w programie „Prosto z Parkietu”

Foto: parkiet.com

Do 21 stycznia inwestorzy indywidualni mogą zapisywać się na obligacje w ramach emisji o wartości do 50 mln zł. Z każdym dniem cena będzie nieco wyższa. Oferujecie trzyletnie papiery z kuponem WIBOR6M plus 4 pkt proc. marży, co obecnie oznacza 6,87 proc. w skali roku. Z jednej strony mamy 9–proc. inflację, z drugiej oprocentowanie obligacji skarbowych i depozytów bankowych jest żadne. Inwestorów może interesować zdolność Echa do generowania gotówki na obsługę długu korporacyjnego – a ekspozycja ogółem jest duża. Jak oceniacie perspektywy rynku mieszkaniowego po bardzo dobrym pod względem sprzedaży 2021 r, ale i po kilku już podwyżkach stóp procentowych – na których pewnie się nie skończy?

Pierwsza połowa 2021 r. była dla całego rynku pod względem sprzedaży wyjątkowo mocna, II półrocze wypadło nieco słabiej, a właściwie jedyną przyczyną była oferta. Moim zdaniem wielość oferty będzie mieć kluczowy wpływ na to, jak rynek będzie się zachowywał w tym roku i kolejnych latach. Żeby coć sprzedać, deweloperzy muszą mieć co zaoferować – przejść przez drogę od zakupu gruntu, uzyskiwania pozwoleń – i tu mamy wąskie gardło, co nie zmieni się w najbliższych latach. Owszem, wyższe stopy osłabią popyt, ale z drugiej strony podaż też nie będzie zbyt mocna, zatem w ujęciu ilościowym można się spodziewać spadku sprzedaży mieszkań, ale lokale będą jednak drożeć. Przed tym nie ma ucieczki – właśnie ze względu na ograniczoną podaż, koszty wykonawstwa, gruntów i inflację.

W 2021 r. Echo i Archicom sprzedały pro forma prawie 3 tys. mieszkań, o 16 proc. więcej rok do roku, faktycznie II półrocze wypadło słabiej, co tłumaczy pan niższą ofertą. Na koniec września ub.r. oferta stała Archicomem i Wrocławiem, w Warszawie było to zaledwie 9 lokali. Jak idzie odbudowywanie oferty?

Pod koniec roku uzyskaliśmy pozwolenie na budowę projektu Rytm na Kabatach, ale tam właściwie już nie ma czego sprzedać – początek 2022 r. to będzie zamiana umów rezerwacyjnych na deweloperskie. Taka jest sytuacja rynkowa: po mieszkania po prostu są kolejki. Planujemy w tym roku uruchomić duży projekt vis a vis Galerii Mokotów na docelowo 1600 mieszkań. Wszystko błyskawicznie się sprzedaje, stąd wzrost cen. Jedyny sposób, w jaki racjonalnie deweloper może reagować na taką sytuację, to po prostu podnosić ceny do takiego poziomu, żeby tempo sprzedaży było rozsądne.

W komunikacie napisaliście, że chcecie powiększać udział w rynku, jednocześnie zwiększając marże. Po trzech kwartałach 2021 r. rentowność brutto ze sprzedaży w grupie wyniosła 27 proc. Bieżące wyniki to mieszkania sprzedane około dwa lata temu. Jakiej rentowności należy oczekiwać za kolejne okresy, biorąc pod uwagę wzrost cen wykonawstwa i ziemi, ale i cen mieszkań?

Celujemy w średnią rentowność około 30 proc. Dużo zależy także od miksu przekazywanych mieszkań. Będziemy księgować teraz i w kolejnych latach dużo projektów warszawskich, wrocławskich i krakowskich z bardzo wysokimi marżami. Co prawda koszty realizacji rosną, ale sprawne zarządzanie może powodować, że ten wzrost kosztów jest wolniejszy niż wzrost cen mieszkań.

Echo to także deweloper biurowy. Pandemia nie zabiła tego rynku, są chętni na najem, są chętni na zakup biurowców. Ile dziś budynków macie w portfelu, jaka jest perspektywa ich spieniężenia? Czy planowane są kolejne biurowce?

Prowadzimy bardzo zaawansowane negocjacje w sprawie sprzedaży kilku biurowców ukończonych, jak i będących na etapie budowy, ale oczywiście nie mogę mówić o szczegółach. Spodziewamy się w tym roku i w 2023 r. znacznych wpływów z tych transakcji. Dla przypomnienia, w 2021 r. sprzedaliśmy budynek z kompleksu Browary Warszawskie, ale i jeden na Mokotowie – widać więc, że ożywienie rynkowe dotyczy nie tylko ścisłego centrum stolicy, a także nie tylko Warszawy w ogóle. Zaawansowane rozmowy prowadzimy w sprawie budynków także w Łodzi, Wrocławiu czy Katowicach. Widzimy zdrowy i mocny popyt, jeśli chodzi o najemców na dobre projekty, zarówno w miastach, gdzie rynek biurowy jest tradycyjnie silny, jak Wrocław czy Kraków, jak i mniej tradycyjnych, jak Łódź. Sytuacja jest dobra.

Czyli można się spodziewać nowych inwestycji w biurowce?

Nasza strategia opiera się na takiej filozofii, że jeśli chodzi o rynek biurowy, to chcemy utrzymywać poziom 100 tys. mkw. biur rocznie w rozpoczynanych projektach, które finalnie będziemy sprzedawać inwestorom. Z drugiej strony chcemy rosnąć także na rynku mieszkaniowym, w tym PRS (najem instytucjonalny).

Jesteście głównym dostawcą mieszkań do platformy Resi4Rent oraz właścicielem 30 proc. jej udziałów. Plany mówią o budowie portfela 10 tys. lokali do 2025 r. Czy jest możliwość, że wyjdziecie do tego czasu z inwestycji?

Wszystko będzie zależało od warunków rynkowych. Gdyby patrzeć na poziom zainteresowania inwestorów rynkiem PRS, na ceny, które oni proponują za produkt, na to, gdzie jesteśmy, jeśli chodzi o zaawansowanie platformy – to z całą pewnością możemy być gotowi do wyjścia w takim terminie i możemy myśleć z dużym optymizmem o rentowności tego biznesu na wyjściu. Obecnie inwestorzy zamawiają u deweloperów mieszkania, bo nie ma gotowych portfeli do nabycia. My będziemy w stanie zaoferować platformę lokali zbudowanych i do tego wynajętych, a obecnie poziom najmu – przy 2,5 tys. mieszkań – to praktycznie 100 proc.

Partner programu:

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.