Analizy

#TydzieńNaRynkach: Inwestorzy czekają na Fed

Nadal główną kwestią, na której koncentruje się uwaga inwestorów, jest oczekiwanie na rozpoczęcie normalizacji polityki pieniężnej przez Fed. Kryzys energetyczny i sytuacja w Chinach zeszły na dalszy plan.

Na świecie wciąż trwa oczekiwanie na decyzje amerykańskiego banku centralnego, którym kieruje Jerome Powell, w sprawie rozpoczęcia procesu normalizacji polityki monetarnej. Pierwszym krokiem ma być ograniczenie skupu obligacji z rynku.

Foto: AFP

Utrzymująca się presja inflacyjna skłania kolejne banki centralne do zmian swej polityki pieniężnej. Ugięła się pod nią nieoczekiwanie nawet Rada Polityki Pieniężnej i choć decyzja o podwyżce stóp procentowych stanowiła niemałe zaskoczenie, nie wpłynęła na sytuację na naszym rynku, z wyjątkiem znaczącego umocnienia złotego.

Lepsze nastroje na Wall Street

Na świecie wciąż trwa oczekiwanie na decyzje amerykańskiej Rezerwy Federalnej w sprawie rozpoczęcia procesu normalizacji polityki monetarnej, której pierwszym krokiem ma być ograniczanie skali programu skupu obligacji. Rozstrzygnięć można się spodziewać w najbliższym czasie, w związku z tym inwestorzy pilnie śledzą dane dotyczące inflacji oraz sytuacji na rynku pracy.

Ostatnie dni przyniosły wyraźną poprawę nastrojów na Wall Street, sugerującą możliwość zakończenia spadkowej korekty. Jednym z powodów było porozumienie w sprawie zwiększenia limitu zadłużenia amerykańskiego rządu. Dalszy rozwój sytuacji zależeć jednak będzie od działań Fedu. Do czwartku S&P 500 zwyżkował o 1 proc., wracając w okolice 4400 punktów. Dow Jones poszedł w górę o 1,2 proc., ale widoczna była podwyższona zmienność notowań. Niedźwiedziom nie udało się zepchnąć indeksu poniżej 34 000 punktów, a byki nie zdołały podciągnąć go do 35 000 punktów. Nasdaq Composite zyskał jedynie 0,6 proc. Na głównych giełdach europejskich sytuacja była mocno zróżnicowana. Indeks giełdy we Frankfurcie rósł o 0,6 proc., ale w środę momentami szedł mocno w dół, napędzając inwestorom strachu. CAC40 rósł o 1,2 proc., a handel w Paryżu przebiegał nieco spokojniej. Niepokojąco wygląda sytuacja w Londynie. FTSE 250 tracił do czwartku niemal 2 proc., a od początku września zniżkuje już o 7 proc. Umocnienie się dolara przestało szkodzić sytuacji na rynkach rozwijających się i MSCI Emerging Markets zdobył się na zwyżkę o 0,6 proc. To jednak na razie tylko niewielkie odreagowanie trwającej od kilku tygodni przeceny.

Na Książęcej wciąż byczo

Indeksy warszawskiego parkietu idą w górę drugi tydzień z rzędu, co daje podstawę do twierdzenia o zakończeniu spadkowej korekty, z którą mieliśmy do czynienia we wrześniu. Tym bardziej że odreagowanie nabiera dynamiki i odbywa się przy raczej słabym wsparciu otoczenia. Indeks największych spółek rósł do czwartku o 1,4 proc. i pokonał 2350 punktów. Do testowania niedawnych lokalnych szczytów brakuje niewiele i można się wkrótce spodziewać kolejnego ataku na 2400 punktów mimo licznych zagrożeń, głównie o charakterze zewnętrznym. Po 1,9 proc. w górę szły indeks szerokiego rynku oraz wskaźnik najmniejszych firm. WIG wciąż trzyma się w okolicy historycznego szczytu. Seria siedmiu kolejnych wzrostowych sesji dobitnie świadczy o sile rynku, tym bardziej że działo się to przy mocno zwyżkujących obrotach. W przypadku sWIG80 historyczne maksimum wciąż znajduje się w zasięgu ręki. W przypadku mWIG40 dystans do historycznego rekordu jest nieco większy, ale indeks średniaków dynamicznie do niego się zbliża. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia podskoczył aż o 4,3 proc. Od początku roku zyskuje 38 proc., liderując głównym indeksom pod względem tempa wzrostu, dublując osiągnięcia WIG20 i wyprzedzając sWIG80, który był przez wiele miesięcy naszą najjaśniejszą gwiazdą.

Patrząc szerzej, gwiazdą tego roku, a także ostatnich dni, jest sektor bankowy. WIG-banki do czwartku zwyżkował o 7,5 proc., a od początku roku idzie w górę o prawie 80 proc. Tak wygląda sektor odporny na liczne przeciwności losu i koniunktury. W dobrej formie przetrwał erę ekstremalnie luźnej polityki pieniężnej, by wreszcie doczekać się podwyżki stóp procentowych, decyzji, która powinna jeszcze dodać mu sił. WIG20 mocno korzystał z bankowej hossy. W ostatnich dniach akcje Santandera rosły o prawie 9 proc., walory Pekao zwyżkowały o niemal 8 proc., a papiery PKO BP drożały o prawie 5 proc. Banki pomogły też wydatnie indeksowi średnich firm. Akcje Aliora do czwartku rosły o prawie 14 proc., walory Millennium o 12 proc., mBanku o 11 proc., papiery Banku Handlowego o ponad 10 proc., a ING BSK o 8,5 proc.

Foto: GG Parkiet

Wracając do największych spółek, warto zwrócić uwagę na sięgającą 5,6 proc. zwyżkę akcji Dino, co wypchnęło je na kolejny historyczny rekord. Firma przyspiesza tempo otwierania nowych sklepów, a inwestorzy liczą na poprawę wyników, idącą za tą ekspansją. W biciu rekordów nie ustają także walory Asseco, które do czwartku szły w górę o niemal 4 proc. Po niedawnej poważniejszej korekcie do wzrostowej tendencji próbują wrócić walory spółek energetycznych. Akcje PGE rosły do czwartku o prawie 4 proc., ale miały wyraźny kłopot z wyjściem powyżej 9,5 zł. Papiery Tauronu zwyżkowały o 2 proc., ale w tym przypadku droga do odrobienia korekcyjnych strat jest jeszcze bardzo daleka. W segmencie blue chips w ostatnich dniach nie brakowało również wydarzeń dość dramatycznych. Obserwacja przebiegu wydarzeń na rynku akcji LPP już po raz drugi dostarcza potwierdzenia dwóch giełdowych zjawisk, z którymi trzeba się liczyć. Po pierwsze, zawsze można się natknąć na niespodziewany zwrot sytuacji i podwyższoną zmienność, po drugie, nawet najlepsze, najbardziej solidne spółki nie są wolne od zagrożeń, które mogą poważnie zaważyć na ich wynikach, a nawet losie. Akcje naszego odzieżowego potentata do czwartku zniżkowały o ponad 15 proc. To efekt całej serii niekorzystnych informacji oraz ostrzeżeń przed pogorszeniem się perspektyw na przyszłość. Nastroje przeniosły się także na notowania walorów CCC, które potaniały o niemal 3 proc. Złej passy nie jest w stanie powstrzymać kurs akcji Mercatora, który do czwartku spadał o ponad 9 proc., docierając do poziomu najniższego od lipca ubiegłego roku. W ciągu 12 miesięcy przebył drogę od 770 do 134 zł, co oznacza zniżkę o ponad 82 proc., mimo że firma wciąż osiąga bardzo dobre wyniki finansowe. Kolejną już silną falę przeceny przeżywają posiadacze papierów Allegro. Od początku września musieli przełknąć stratę przekraczającą 24 proc.

W segmencie średnich firm, poza wspomnianymi już akcjami banków, na uwagę zasługuje przekraczający 18 proc. czwartkowy skok notowań walorów Mabionu. Ma to związek z podpisaniem umowy dotyczącej produkcji szczepionki dla Novavax, ale co ciekawe, informacja o tym fakcie pojawiła się dopiero w piątek rano. W skali pierwszych czterech sesji kurs wzrósł o nieco ponad 9 proc. O ponad 12 proc. w górę poszły notowania papierów Benefitu, co można wiązać z opublikowaną w poniedziałek informacją o wzroście liczby aktywnych kart sportowych. Skok notowań mógł zwiastować już potężny wzrost obrotów akcjami spółki, jaki miał miejsce w poprzednim tygodniu. W ostatnich dniach ta tendencja była kontynuowana. Wśród spadkowiczów nie brakowało przedstawicieli sektora gier. Akcje Huuuge zniżkowały o 2,5 proc., niwelując z nawiązką wzrostowy wyskok z połowy września. Papiery 11 bit studios taniały jedynie o niecały 1 proc., ale znalazły się na poziomie najniższym od kwietnia ubiegłego roku, a od końca lutego obecnego roku zniżkują o ponad 30 proc. Najlepszej passy, mówiąc delikatnie, nie ma też kurs chwalonego przez wielu analityków Ten Square Games. Do czwartku zniżkował o prawie 5 proc., a od początku września o 13 proc.

Surowcowa hossa trwa

Do czwartku surowcowy CRB Index szedł w górę o niespełna 1 proc., ale dotarł do poziomu najwyższego od stycznia 2015 r., czyli od prawie siedmiu lat. Od covidowego dołka z wiosny ubiegłego roku wzrósł już o ponad 100 proc., a od początku obecnego roku o 38 proc. Nadrabia więc zaległości względem rynków akcji, ale ta rosnąca dynamika to coraz większy powód do zmartwień. Te ostatnie wynikają z niekorzystnego wpływu na wyniki firm i perspektywy koniunktury gospodarczej oraz ze względu na rosnącą presję inflacyjną. Sytuacja na poszczególnych rynkach jest jednak ostatnio dość mocno zróżnicowana. Hossę wciąż napędzają surowce energetyczne, ale widoczne są sygnały korekty w tym gronie. Rajd kontynuowały notowania ropy. Amerykańska WTI drożała do czwartku o prawie 4 proc., dochodząc momentami do niemal 80 dolarów za baryłkę, czyli do poziomu najwyższego od listopada 2014 r. Od sierpniowego lokalnego dołka zwyżka przekracza już 27 proc. W ostatnich dniach, poza znanymi już obawami o dostawy ropy i gazu w zbliżającym się okresie zimowym, doszła rozczarowująca decyzja OPEC i państw uczestniczących w porozumieniu o utrzymaniu dotychczasowych ograniczeń wydobycia mimo narastającej presji popytu na surowiec. W środę i w czwartek widoczne były już jednak nerwowe wahania mogące sygnalizować nadejście spadkowej korekty. W czwartek przejściowo notowania testowały bowiem poziom 75 dolarów za baryłkę. Podobnie było w przypadku europejskiej Brent, która drożała o 4 proc., ale w czwartek rozpiętość notowań wynosiła od niecałych 79 do 83,5 dolara za baryłkę, czyli ponad 5,5 proc. Notowania gazu ziemnego do czwartku rosły o ponad 2 proc., ale od dwóch tygodni każdy mocniejszy ruch w górę, do poziomu powyżej 6 dolarów, napotyka silną kontrę sprzedających. Podobnie było w przypadku węgla, którego cena po chwilowym wyskoku do 280 dolarów została skorygowana do 237 dolarów za tonę.

Foto: GG Parkiet

Mimo niezbyt sprzyjających okoliczności oraz informacji, głównie związanych z obawami dotyczącymi perspektyw chińskiej gospodarki, tendencję wzrostową starały się utrzymać notowania większości metali przemysłowych. Kontrakty terminowe na miedź szły w górę o 1,5 proc., a próby niedźwiedzi zmierzające do zepchnięcia ich w dół nie były już tak dynamiczne jak w poprzednich dwóch tygodniach. W efekcie mamy kontynuację ruchu w bok, co można interpretować umiarkowanie optymistycznie. Wysoko trzymają się notowania aluminium, nie sygnalizując osłabienia bądź nawet niewielkiej korekty. Wielotygodniową falę spadkową starały się wyhamować notowania palladu, które zwyżkowały o niecałe 3 proc., choć presja podażowa wciąż momentami była bardzo widoczna. Podobnie było w przypadku platyny, choć ta zwyżka sięgała niespełna 1 proc.

Perspektywa zbliżającej się normalizacji polityki pieniężnej przez Fed oraz towarzyszące jej umacnianie się dolara wciąż negatywnie wpływa na notowania złota. Do czwartku zniżkowały one o kilka dziesiątych procent, a za sukces byków można uznać utrzymanie ich nieznacznie powyżej 1750 dolarów za uncję.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.