REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Płynność w końcu pojawiła się też wśród średnich i małych firm

Inwestorzy coraz większą uwagę poświęcają średnim i małym spółkom. Widać to nie tylko po zachowaniu indeksów mWIG40 i sWIG80, ale także i obrotach. Lipiec jest pod tym względem wyjątkowy.
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Warszawska giełda przestaje być rynkiem kilku największych firm. Ostatnie miesiące przyniosły znaczący wzrost obrotów i – co ważniejsze – nie dotyczy to już tylko czołowych spółek z WIG20. Poprawę płynności widać praktycznie w całym indeksie blue chips, ale także i w obszarze średnich i małych firm. Pomogła m.in. większa aktywność inwestorów indywidualnych. Płynność rodzi natomiast płynność. Z niej korzystają też coraz śmielej inwestorzy instytucjonalni.

Wyjątkowy miesiąc

Znaczący skok obrotów na naszym rynku obserwujemy od marca, kiedy to na dobre pandemia koronawirusa uderzyła w rynki i przełożyła się na większą zmienność. W marcu obroty na całym rynku wyniosły prawie 25,7 mld, co oznacza, że średni dzienny obrót przebił poziom 1 mld zł. Bariera ta bez problemu została także złamana w kwietniu, maju oraz czerwcu. Jest szansa, że stanie się tak również w lipcu. W sumie obroty w ciągu prawie siedmiu miesięcy tego roku stanowią już blisko 80 proc. tego, co obserwowaliśmy w całym 2019 r. O tym, z jak dużą poprawą mamy do czynienia, świadczy też fakt, że w całym 2019 r. w żadnym miesiącu średnie dzienne obroty nie przekroczyły 1 mld zł, a średni wynik za cały rok to niecałe 773 mln zł.

W pierwszej kolejności skorzystały na tym oczywiście największe spółki, ale ostatnie miesiące to także wzrost zainteresowania średnimi i małymi spółkami. Lipiec to zaś prawdziwe szaleństwo. Już teraz jest to najlepszy miesiąc w tym roku pod względem obrotów zarówno jeżeli chodzi o spółki z mWIG40, jak i sWIG80. Dla tego pierwszego wynoszą one już prawie 3,4 mld zł, zaś drugiego – niemal 1,9 mld zł (w obu przypadkach jest to stan po sesji z 29 lipca). Skokową poprawę widać szczególnie, jeśli chodzi o indeks małych spółek. Lipcowy wynik już teraz jest dwa razy lepszy od najlepszego do tej pory czerwca. Warto także odnotować, że już teraz obroty spółkami z sWIG80 są o ponad 30 proc. większe niż w całym 2019 r.

– Od czasu marcowego krachu wyraźnie widać zwiększone zainteresowanie spółkami małymi i średnimi. To sWIG80 jako jedyny z głównych indeksów jest już powyżej szczytów z lutego i na plusie od początku roku – mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny w BM PKO BP.

Małe spółki znaczą coraz więcej

Zmienia się także struktura obrotów. W 2019 r. ponad 85 proc. handlu wygenerowały spółki z WIG20. W przypadku firm z mWIG40 było to 10,5 proc., a z sWIG80 2,3 proc. Firmy, które nie wchodziły w skład żadnego z tych indeksów, odpowiadały z kolei za niecałe 1,9 proc. obrotów. W tym roku proporcje te poprawiły się przede wszystkim na korzyść małych spółek.

Foto: GG Parkiet

Od kwietnia spółki z sWIG80 odpowiadają za około 3,5 proc. całych obrotów, zaś z mWIG40 za około 12 proc. Udział firm z WIG20 odpowiada natomiast za około 80 proc. handlu. I pod tym względem lipiec jest absolutnie wyjątkowy.

Obroty spółkami z sWIG80 stanowią obecnie około 9 proc. całości, z mWIG40 ponad 16 proc., a firmy z WIG20 odpowiadają „jedynie" za niecałe 70 proc. Ponad 5 proc. obrotów to zasługa firm nie wchodzących w skład żadnego z wymienionych indeksów. W gronie 20 firm z największymi obrotami w tym miesiącu mamy takie spółki jak Mercator Medical (mWIG40), Biomed Lublin (mWIG40) oraz X-Trade Brokers (sWIG80). W tle jest także rekordowe zainteresowanie spółkami notowanymi na NewConnect. „Mała giełda" także bije rekordy, jeśli chodzi o aktywność inwestorów.

Foto: GG Parkiet

– Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. ogromny wzrost liczby nowych inwestorów i ponowna aktywizacja inwestorów nieaktywnych na rynkach przez ostatnie lata. Charakterystyka statystycznego inwestora indywidualnego wskazuje na zainteresowanie spółkami znacznie przecenionymi, często zapomnianymi przez profesjonalną część inwestorów, ze względu na przeświadczenie o ponadprzeciętnym potencjale wzrostu kursu. W wielu przypadkach inwestorów instytucjonalnych przed inwestowaniem w spółki z indeksu sWIG80 i poniżej ogranicza niewystarczająca płynność – wskazuje Szymon Nowak, analityk w BM BNP Paribas Bank Polska.

– Warto zwrócić uwagę na znaczący udział spółek Skarbu Państwa w indeksie WIG20, których polityka często bywa niezrozumiała dla inwestorów i przez to unikają oni zaangażowania w tym segmencie ze względu na dużą niepewność polityczną. Poza tym w ostatnim czasie znacząco zwiększył się udział inwestorów indywidualnych, którzy mają większy udział w mniejszych spółkach. TFI preferują głównie zakupy największych podmiotów, a ich udział w handlu spada. Natomiast inwestorzy coraz częściej szukają większej zmienności, które gwarantują mniejsze podmioty. W tym segmencie można też szukać spółek gamingowych, które cieszą się coraz większą popularnością, czy tych, które mogą upatrywać pewnych szans podczas pandemii koronawirusa. Wreszcie, większa płynność na mniejszych spółkach daje możliwość szerszej dywersyfikacji, co stanowi koło zamachowe dla napływu kapitału do mWIG40 czy sWIG80 – mówi Rafał Sadoch, analityk BM mBanku.

Płynność rodzi płynność

Masowy napływ inwestorów indywidualnych na rynek i związany z tym wzrost obrotów w segmencie średnich i małych firm okazał się zbawienny również dla inwestorów instytucjonalnych. Często spółki z mWIG40 oraz sWIG80 były przez nich pomijane, głównie ze względu na niską płynność. Teraz grono firm, które są brane pod uwagę przy inwestycjach przez profesjonalnych inwestorów znacząco się powiększyło. – Dla mnie największym zbawieniem jest duży napływ inwestorów indywidualnych, dzięki czemu można działać na większej liczbie spółek w rezultacie zwiększonej płynności – mówił ostatnio na łamach „Parkietu" Andrzej Bieniek, zarządzający w MetLife PTE.

Poprawę płynności odczuwają na własnej skórze również inni, w tym m.in. eksperci z BM BNP Paribas, którzy konstruują modelowe portfele dla klientów w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego.

– Stosowane przez nas filtry płynności sprawiały, że równo rok temu spektrum spółek branych przez nasze modele pod uwagę było ponaddwukrotnie mniejsze niż jest obecnie. Podobnie TFI, które również swoje pozycje uzależniają od rynkowej płynności, obecnie posiadają o wiele większe możliwości i obserwujemy na rynku, iż w wielu przypadkach zarządzający funduszami z tych możliwości już bardzo aktywnie korzystają. Naszym zdaniem wzrost aktywności klientów indywidualnych pozwolił tchnąć życie w segmenty rynku, które w ostatnich latach pozostawały praktycznie martwe, a to z kolei pozwoliło profesjonalnej części rynku, która jest ograniczona rynkową płynnością, na zwiększenie swojego spektrum, z czego – jak pokazują nasze dane – zarządzający chętnie korzystają – mówi Szymon Nowak, analityk BNP Paribas Bank Polska.

Oczywiście sama płynność nie gwarantuje jeszcze sukcesu. Kluczem jest właściwy dobór spółek do portfela, a także odpowiedni moment kupna i sprzedaży akcji. Lipiec pod tym względem również jest wyjątkowy.

– Obecnie bowiem w wielu przypadkach oczekiwania inwestorów są bardzo wysokie, a publikacja wyników za drugi kwartał będzie swoistym sprawdzam dla wycen – mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny w BM PKO BP.

analityk, DM BOŚ

Od marca można zauważyć zwiększone zainteresowanie giełdą ze strony inwestorów indywidualnych. Z jednej strony wynika to najpewniej z ruchów RPP, która realnie sprowadziła oprocentowanie lokat poniżej zera. Z drugiej strony w marcu byliśmy świadkami dynamicznych przecen na krajowym parkiecie, gdzie taka zmienność sprzyja chęci wykorzystania okazji. Udział inwestorów detalicznych w obrotach można obecnie szacować na 20–21 proc. wobec 8–10 proc. notowanych jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Zwyczajowo „detal" koncentruje się na mniejszych, atrakcyjnych spółkach z dodatkową „historią" w tle. Obecnie jest to biznes będący pod wpływem koronawirusa. Nie dziwi więc obecność takich walorów jak Mercator, Biomed czy XTB w TOP10 obrotów giełdowych. Dodatkowo wyraźne podbicie obrotów widoczne jest na NewConnect. Poza inwestorami detalicznymi wzmożona zmienność podbija aktywność ze strony mniejszych funduszy czy FIZ-ów, które mogą sobie pozwolić na ruchy na takim poziomie płynności. Publikowane wyniki zdają się robić wrażenie na rynku, choć wydaje się, że bardziej profesjonalni uczestnicy stawiają pytania dotyczące powtarzalności tych liczb i w konsekwencji długoterminowych wycen spółek. PRT

dyrektor departamentu analiz i doradztwa, Noble Securities

Po głębokiej wyprzedaży małych i bardzo małych spółek z lat 2017–2019 część inwestorów postrzegała je jako nadmierne ryzyko: niskiej płynności, mniejszej transparentności czy ograniczonej możliwości przerzucenia wyższych cen na odbiorców. Pesymizm był przesadzony i często pomimo braku poprawy wyników lub ograniczonej perspektywy tej poprawy wyceny części spółek dynamicznie rosną. Lokalnym katalizatorem sprzyjającym poprawie koniunktury była obniżka stopy NBP do 0,1 proc.: banki często oferują lokaty na 0,01 proc., co zachęca do szukania alternatywy. Wzrost wartości obrotów na NCIndex czy sWIG80 połączony często ze skokowym wzrostem notowań sugeruje, że inwestorzy indywidualni uaktywnili się. Hipotezę tę potwierdza liczba otwartych rachunków brokerskich oraz wzrost udziału w obrotach domów maklerskich z udziałem klientów detalicznych. Z perspektywy 1994 r., w mniejszym stopniu 2000 r. i przede wszystkim 2007 r. zakładam, iż koniunktura i aktywność inwestorów indywidualnych jest na początkowym etapie i już wpływa, przy zastosowaniu fundamentalnego filtra, na wzrost zainteresowania inwestorów instytucjonalnych małymi i czasami bardzo małymi spółkami.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA