REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Zyski spółek topnieją, ceny akcji nie muszą pójść tym śladem

Miniony kwartał prawdopodobnie przyniósł spadek zysków firm notowanych na Wall Street. Inwestorzy mają jednak dobre powody, aby sądzić, że było to zjawisko przejściowe.
Foto: AFP

Już ponad 20 firm z indeksu Standard & Poor's 500 przedstawiło wyniki finansowe za II kwartał. Sezon publikacji kwartalnych raportów na dobre rozpocznie się jednak w przyszłym tygodniu. I zapowiada się wyjątkowo nieciekawie, czym inwestorzy jak dotąd niespecjalnie się przejmują. Historia sugeruje, że to nie musi być lekkomyślność.

Nadmiar pesymizmu?

Ankietowani przez agencję Bloomberga analitycy szacują, że zyski na akcję (EPS) spółek z indeksu S&P 500 spadły w minionych trzech miesiącach o 2,9 proc. rok do roku. Gdyby te szacunki okazały się celne, byłby to najgorszy kwartał amerykańskiego biznesu od trzech lat. W I kwartale według danych Bloomberga zyski wzrosły o 1,3 proc. rok do roku. Można też jednak znaleźć inne wyliczenia, bo wiele zależy od sposobu ważenia spółek wchodzących w skład S&P 500. I tak firma analityczna FactSet podaje, że zyski na akcję spółek z tego indeksu w pierwszych trzech miesiącach zmalały o 0,3 proc. rok do roku. Zebrane przez nią szacunki analityków wskazują, że w II kwartale zyski te spadły ponownie, o 2,6 proc. rok do roku. W świetle tych danych amerykańskie przedsiębiorstwa weszły w fazę „wynikowej recesji".

Do szacunków analityków należy jednak podchodzić z dozą sceptycyzmu. Zwykle bowiem są zbyt ostrożne. Według naszych wyliczeń, bazujących na danych Bloomberga, od początku 2013 r. ani razu nie zdarzyło się, aby dynamika EPS spółek z S&P 500 była niższa niż sugerowały szacunki z początku sezonu publikacji wyników. Przeciętnie była aż o 4,7 pkt proc. wyższa, a najmniejsza różnica wynosiła 1,3 pkt proc.

Foto: GG Parkiet

Nieco bardziej wiarygodne są prognozy z początku kwartału, którego dotyczą wyniki. W tym przypadku dynamika EPS w dziesięciu kwartałach (na 25 objętych analizą) okazywała się niższa od prognoz. Przeciętnie jednak była wyższa o 1 pkt proc. Co z tego wynika? Jeśli obecny sezon publikacji wyników miałby wpisywać się w historyczne wzorce, to powinien pokazać, że zyski na akcję spółek z S&P 500 wzrosły w II kwartale o ponad 0,6 proc. rok do roku. Takie bowiem były przeciętne prognozy analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga na początku kwietnia.

Obniżanie poprzeczki

Raporty kwartalne tych spółek, które już je opublikowały, nie nastrajają jednak optymistycznie. Ich zyski stopniały przeciętnie o 18 proc. rok do roku. Wyjątkowo dużo firm ostrzegło też, że mogą nie spełnić pokładanych w nich nadziei.

Foto: GG Parkiet

Według danych FactSetu do początku lipca 114 spółek z S&P 500 zasygnalizowało, jak kształtowały się ich wyniki w II kwartale. Spośród nich 88, czyli 77 proc., sugerowało, że nie sprostają rynkowym oczekiwaniom. To, że odsetek ten przewyższa 50 proc., nie jest niczym nadzwyczajnym. Spółki tradycyjnie tak sterują oczekiwaniami rynku, aby łatwo było im je przebić. To częściowo tłumaczy dlaczego formułowane przez analityków szacunki zysków w danym kwartale przed jego rozpoczęciem są niemal zawsze wyższe niż po jego zakończeniu. Eksperci FactSetu zwracają jednak uwagę, że tym razem wskaźnik ten może być powodem do niepokoju. Po pierwsze, średnio w minionych pięciu latach odsetek spółek, które zapowiadały rozczarowujące wyniki, był wyraźnie niższy, wynosił 70 proc. Po drugie, analitycy na tę falę ostrzeżeń nie zareagowali mocniej niż zwykle. Jak wynika z naszych wyliczeń, przeciętnie od początku 2013 r. pod koniec kwartału analitycy szacowali, że dynamika zysków spółek z S&P 500 była o 3,6 pkt proc. niższa niż przewidywali na początku danego okresu sprawozdawczego. Tym razem różnica wynosi 3,5 pkt proc.

To tylko przerwa

Wiary w dobre perspektywy amerykańskich firm nie tracą też inwestorzy. S&P 500 ma za sobą najbardziej udaną pierwszą połowę roku od 1997 r. (zyskał w tym czasie 17,3 proc.), a w tym najlepszy czerwiec od 1955 r. Od początku lipca główny indeks na Wall Street również jest na plusie.

– Wydaje się, że inwestorzy przymykają oko na to, jak niekorzystne są tendencje zysków spółek – powiedział David Spika, prezes firmy inwestycyjnej GuideStone Capital Management. – Jesteśmy tacy skupieni na polityce pieniężnej oraz mitycznym porozumieniu handlowym z Chinami, że nie poświęcamy należytej uwagi wynikom spółek, które powinny być głównym motorem cen akcji – tłumaczył agencji Bloomberga.

Jedną z przyczyn pogorszenia wyników spółek, którą powszechnie wymieniają analitycy, jest konflikt handlowy USA z Chinami. I nie chodzi tylko o obustronne podwyżki ceł, tylko raczej o niepewność, jak ten konflikt się skończy. Niekorzystnie na rentowność amerykańskich firm wpływać mogło również wyraźne umocnienie dolara w ostatnich sześciu kwartałach.

Skąd więc optymizm inwestorów? Jednym z wyjaśnień mogą być ich oczekiwania, że jakakolwiek przerwa we wzroście EPS spółek z S&P 500 będzie przejściowym efektem m.in. wysokiej bazy odniesienia. W 2018 r. zyski na akcje amerykańskich firm rosły w tempie dochodzącym do 25 proc. rok do roku. Był to w dużej mierze efekt obniżki podatków, które weszły w życie z początkiem ub.r. Na to nałożyło się jeszcze zwolnienie z podatku zysków, które amerykańskie firmy zakumulowały za granicą. Administracja Donalda Trumpa liczyła na to, że ściągnie to do USA kilka bilionów USD, napędzając inwestycyjny boom. W praktyce tzw. repatriacja zysków miała znacznie mniejszą skalę, a jej efektem był głównie skok popytu firm na własne akcje. Wartość takich wykupów na Wall Street skoczyła w 2018 r. o ponad 40 proc. i po raz pierwszy w historii przewyższyła 1 bln USD. Spadek liczby akcji w obrocie podbił zyski firm w przeliczeniu na jeden papier.

W tym roku efekty obniżek podatku już nie wystąpią. Mimo to analitycy się spodziewają, że EPS firm z S&P 500 zaczną ponownie rosnąć już w bieżącym kwartale, a w IV kwartale zwiększą się już o 6,7 proc. Stąd, jak wylicza FactSet, wskaźnik C/Z dla tego indeksu, bazujący na zyskach prognozowanych na najbliższy rok, wynosi obecnie 16,9 i tylko nieznacznie przewyższa średnią z minionych pięciu lat (16,5).

Krzysztof Pakulski ekspert ds. rynków zagranicznych, DM mBanku

Standardowo w lipcu rozpoczął się w USA sezon wyników spółek za II kwartał. Wiele firm już wcześniej zdecydowało się przedstawić wstępne raporty. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Bloomberga ponad 80 proc. spółek z indeksu S&P 500 skorygowało w dół perspektywy zysku. W ślad za spółkami poszli analitycy, którzy w najszybszym tempie od trzech lat obniżają swoje prognozy. Należy jednak pamiętać, że obniżone prognozy przynajmniej częściowo są już uwzględnione w wycenie spółek. Dodatkowo zaraportowane wyniki za II kwartał będą porównywane do „obniżonej bazy", więc łatwiej o ewentualną „niespodziankę". W trakcie sezonu wynikowego na rynku amerykańskim panuje duża zmienność, co w przypadku pozytywnego zaskoczenia powinno dodatnio wpłynąć na wycenę portfeli inwestorów. Pomimo przekonania o spadku zysków w II kwartale oczekiwania co do przyszłych okresów są bardziej optymistyczne. Wall Street szacuje powrót do dwucyfrowego tempa wzrostu zysków już w 2020 r. Kluczowe okażą się dane makroekonomiczne płynące z gospodarki, polityka pieniężna prowadzona przez amerykańską Rezerwę Federalną, a także łagodzenie skutków wojny handlowej między USA i Chinami. dos

Patryk Pyka analityk zespołu usług i analiz rynkowych, DI Xelion

Sezon wyników za oceanem w sposób symboliczny otworzą na początku następnego tygodnia największe amerykańskie banki. Według wstępnych szacunków FactSet średnia dynamika wzrostu zysków spółek należących do indeksu S&P 500 znalazła się w II kwartale 2019 r. na ujemnym poziomie i wyniosła -2,6 proc. r./r. Gdyby prognoza ta okazała się prawdą, byłby to drugi z rzędu kwartał z ujemną dynamiką wzrostu zysków, co ostatnio miało miejsce w I półroczu 2016 r. Według danych Bloomberga ponad 80 proc. spółek należących do indeksu S&P 500 skorygowało w ostatnich tygodniach w dół prognozy zysku. Tak duży odsetek redukcji można porównywać do IV kwartału 2015 r., po którym doszło w niedługim czasie do przeceny indeksu o około 10 proc. Największe amerykańskie firmy podchodzą do swoich prognoz w sposób zachowawczy m.in. ze względu na wiszące nad nimi ryzyko konfliktu handlowego z Chinami. Idealnym przykładem „ofiary" potyczek z Państwem Środka jest Apple – w przypadku tej firmy pojawiło się najwięcej rekomendacji sprzedaży od niemal trzech dekad, co w głównej mierze wynika z utraty udziału w rynku chińskim oraz pesymistycznych prognoz dotyczących wolumenu sprzedaży. Należy jednak pamiętać, że im gorsze oczekiwania, tym wyższe prawdopodobieństwo „pozytywnego zaskoczenia". dos

John Butters analityk, FactSet

W ciągu drugiego kwartału analitycy obniżyli prognozy zysków dla spółek z indeksu S&P 500 za tamten okres. Prognoza dla zysków na akcję (będąca zagregowaną medianą przewidywań zysku na akcję dla wszystkich spółek z indeksu w drugim kwartale) spadła o 2,6 proc., do 40,42 USD. Jak znacząca jest to obniżka? W ciągu ostatnich pięciu lat średnia obniżka tych prognoz wynosiła 3,3 proc. W ciągu ostatnich dziesięciu lat sięgała 4,2 proc., a w ciągu 15 lat wynosiła 4,2 proc. Obniżka prognoz zysku na akcję za drugi kwartał była więc mniejsza od pięcioletniej, dziesięcioletniej i piętnastoletniej średniej. Na poziomie sektorowym dziewięć branż doświadczyło w trakcie kwartału obniżek prognoz zysku na akcję. Najmocniejsze były w branży surowcowej (minus 12,7 proc.) i przemysłowej (minus 7,4 proc.). Dwa sektory miały podwyższane prognozy zysku na akcję, z czego najbardziej sektor energetyczny (+4,8 proc.). Ogólnie pięć sektorów doświadczyło mniejszej zmiany prognoz, niż wynosiła pięcioletnia średnia dla nich, sześć sektorów mniejszej niż dziesięcioletnia średnia, a sześć mniejszej niż piętnastoletnia średnia. O ile prognozy zysku na akcję były obcinane, o tyle indeks S&P 500 wzrósł w trakcie tego samego kwartału. Od 31 marca do 30 czerwca zyskał 3,8 proc. HK

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA