Analizy

Z giełdy może odpłynąć ponad 4 mld zł

Zmiany w MSCI EM zagrożeniem dla naszego rynku.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek gkmp Grzegorz Psujek

Chociaż tegoroczna rewizja indeksu MSCI Emerging Markets nie będzie dotyczyła bezpośrednio Polski, to może ona mieć niebagatelne znaczenie dla naszego parkietu.

Awans Arabii Saudyjskiej oraz Argentyny do grona rynków rozwiniętych, a także planowane zwiększenie udziału akcji chińskich spółek klasy „A" w tym indeksie (w czwartek w tej sprawie zapadną ostateczne decyzje) może sprawić, że pod dużą presją znajdą się największe firmy z naszego parkietu, które w portfelach inwestorów zagranicznych będą musiały ustąpić miejsca nowym aktywom.

Zdaniem analityków Trigona DM rewizja MSCI EM (która ma być rozłożona na dwie tury) może wygenerować podaż największych spółek na ponad 2,6 mld zł. W związku z tym już w strategii na 2019 r. analitycy tego biura zakładali, że o ile początek roku może być dobry dla WIG20, o tyle później mogą zacząć się schody.

Przedstawiciele Wood & Company mówią z kolei o potencjalnych odpływach przekraczających nawet 4 mld zł. – Kwestia zwyżek WIG20 w kontekście zmian w indeksie MSCI EM w najbliższych miesiącach będzie uzależniona również od tego, czy obecnie widoczny napływ kapitałów do ETF-ów inwestujących w emerging markets będzie kontynuowany. Niemniej widzimy duże ryzyko słabości polskiego rynku akcji w okresie przed rewizjami MSCI EM – mówi Paweł Wieprzowski, analityk Wood & Company.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor w Investors TFI, twierdzi, że strach ma wielkie oczy.

Foto: PARKIET

– Oczywiście największego wpływu należałoby oczekiwać w samym momencie dokonania zmiany benchmarku, ze względu na konieczność dopasowania portfela przez fundusze pasywne. Fundusze zarządzane aktywnie mogą zarówno rozciągnąć w czasie sprzedaż akcji z różnych rynków, jak i poczekać z doważaniem się do nowego punktu odniesienia. Poza tym nasz rynek zawsze był i pozostaje niedoważany przez globalne fundusze rynków wschodzących, więc jakiegoś wielkiego nawisu podaży z tej strony bym się nie spodziewał – uważa Niedzielewski. Jak dodaje, na podobnej zasadzie warszawski parkiet nie był specjalnie beneficjentem bardzo silnych napływów do funduszy rynków wschodzących. – Efekt podaży ze względu na zmiany w składzie indeksu może być widoczny, jednak powinien być krótkotrwały i mniej znaczący, niż to się może teraz wydawać – twierdzi Niedzielewski.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.