REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Konsolidacja banków w Polsce efektem słabej rentowności

Zwykle łączenie dwóch instytucji wynika z chęci osiągnięcia dodatkowych korzyści. W polskim sektorze bankowym, którego dochodowość mocno zmalała, to próba ucieczki przed popadnięciem w błędne koło spadku bilansu i udziału w rynku.
Foto: Adobestock

W środowym wydaniu pisaliśmy o rozważanej przez Grupę Santander sprzedaży jej polskiego banku, wicelidera naszego rynku. I choć Hiszpanie zaprzeczają, jakoby mieli takie plany, argumenty stojące za samym zastanawianiem się nad transakcją wskazują, że z punktu widzenia inwestorów polski sektor bankowy najlepsze czasy ma już za sobą.

Dwa negatywne czynniki

Głównym powodem decydującym o gorszej niż kiedyś jego atrakcyjności jest niższe ROE (zwrot z kapitałów własnych, główna miara efektywności finansowej banków). Mimo że sektor osiąga imponujące w ujęciu nominalnym zyski, sięgające 15 mld zł netto, to wysokość ROE nie napawa optymizmem. W 2019 r. wskaźnik ten według szacunków sięgnął 6,8 proc. (w 2019 r. było to 6,5 proc.) i banki zarobiły około 14 mld zł. Ale jeszcze w 2011 r. ROE w sektorze wyniosło 12,9 proc., a najlepsze banki osiągały 15 proc. i więcej (teraz tylko ING BSK ma ROE bliskie 12,5 proc., inne czołowe banki w okolicach 10 proc.). W latach 2012–2013 wskaźnik sektora spadł do 10–11 proc. (w każdym roku z tych trzech lat), sektor miał po 15,2–15,5 mld zł zysku netto.

Dlaczego ROE spada? Głównym problemem jest duże obciążenie podatkowe i kapitałowe: to pierwsze obniża licznik, czyli zysk (wejście podatku od aktywów ścięło w pierwszym roku jego obowiązywania zyski o jedną piątą, niskie są stopy procentowe, dochodowość aktywów obniżają też regulacje), drugie zaś zwiększa mianownik (wyższe wymogi kapitałowe i bardziej rygorystyczny sposób ich liczenia oraz restrykcyjna polityka dywidendowa nadzoru, do czego przyczynia się portfel hipotek frankowych).

Foto: GG Parkiet

Co gorsza, trudno liczyć na poprawę. – Perspektywy rentowności polskiego sektora bankowego oceniam raczej negatywnie. Jesteśmy na szczycie koniunktury gospodarczej i przed poważnym zmierzeniem się z problemem pozwów frankowych, a już teraz rentowność sektora mierzona wskaźnikiem ROE jest sporo poniżej kosztu kapitału i tylko ci najlepsi są w stanie osiągnąć ROE pokrywające z naddatkiem ten koszt – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.

Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK, mówił niedawno, że przez kilka lat ROE polskiego sektora bankowego spadło z jednych z najwyższych do najniższych poziomów w regionie. – Gdy ROE spadnie poniżej pewnego poziomu, pojawia się problem, bo banki nie są w stanie odbudować kapitału, więc muszą przeprowadzić dużą transformację, na przykład polegającą na ograniczeniu zdolności do udzielania kredytów. Polski sektor bankowy znalazł się w tym miejscu, zaczynają występować bariery kapitałowe – mówił Bartkiewicz, podkreślając wysokie obciążenia zysków i wysokie wymogi kapitałowe. Wcześniej oceniał, że z punktu widzenia strukturalnego Polska to najtrudniejszy rynek bankowy w Europie, jeśli nie na świecie.

Niskie ROE uczyniło polski sektor bankowy jednym z najmniej atrakcyjnych z punktu widzenia inwestorów, szczególnie w porównaniu z bardziej rentownymi sektorami krajów regionu (w Czechach i na Węgrzech czołowe banki osiągają ROE rzędu 15–18 proc.) czy w Ameryce Południowej (nawet ponad 20 proc.).

Foto: GG Parkiet

– Atrakcyjność polskiego sektora bankowego jest dzisiaj dużo mniejsza, poziom obciążeń osiągnął krytyczny wymiar i to na pewno nie przyciąga inwestorów – mówił parę dni temu Cezary Stypułkowski, prezes mBanku.

Widać to w stopniowym wycofywaniu się zagranicznych koncernów z Polski i sprzedaży takich banków jak Pekao (UniCredit), Euro Bank (Societe Generale), Raiffeisen Polbank (RBI) czy Deutsche Bank Polska (Deutsche Bank). Teraz do tego grona dołącza Commerzbank (próbuje sprzedać mBank), który podobnie jak trzy lata temu UniCredit robi to głównie z powodu własnych problemów. Jednak Santander, jeśli miałby zdecydować się na sprzedaż swojego banku w Polsce, to raczej głównie ze względu na możliwość bardziej dochodowego i szybszego rozwoju w innych krajach, głównie Ameryki Łacińskiej.

Sektor dojrzewa

Dalsze losy konsolidacji sektora w Polsce będą uzależnione nie tylko od sytuacji zagranicznych koncernów, lecz także atrakcyjności polskiego rynku, definiowanej wysokością ROE, również na tle zagranicznych.

Zdaniem Powierży w przyszłości ROE sektora może być jeszcze niższe. – Wzrost gospodarczy spowalnia, co może przełożyć się na zwiększenie odpisów kredytowych. A skoro gospodarka rośnie wolniej, to może pojawi się pomysł cięcia stóp procentowych, co także nie pomogłoby dochodowości banków. Do tego dochodzą koszty spraw frankowych, które zakładam, że w perspektywie kilkuletniej będą rosły. Być może w którymś momencie zostanie zaostrzone podejście do dywidend. Wtedy kapitały by rosły, a zyski spadały, co prowadziłoby do obniżenia ROE. Na końcu tej drogi widzę dalszą konsolidację sektora, bo w poszukiwaniu poprawy rentowności banki będą się łączyć, a niektórzy zagraniczni właściciele banków w Polsce będą decydować się na ich sprzedaż. Ze względu na małą atrakcyjność sektora oznaczałoby to prawdopodobnie małe zainteresowanie zagranicznych inwestorów wystawionymi na sprzedaż bankami i dalszą tzw. repolonizację, co może się skończyć pogorszeniem corporate governance w bankowości – prognozuje analityk Citi Handlowego.

– Konsolidacja sektora będzie postępować. Po mniejszych podmiotach może nadejść czas na fuzje tych większych. Nie zapowiada się, aby wysokie wymogi kapitałowe i regulacje obciążające zyski się zmieniły z ulgą dla rentowności banków. To są cechy dojrzałego sektora, który rośnie wolniej i nie bije rekordów rentowności – dodaje Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA