Analizy

Tydzień na rynkach: Pandemia w cieniu inflacji

Na rynkach finansowych wciąż tematem numer jeden pozostaje wysoka inflacja oraz działania banków centralnych mające na celu okiełznanie jej wzrostu. Szalejąca nadal pandemia zeszła na dalszy plan, ale jej konsekwencje mogą wkrótce wpłynąć na nastroje inwestorów.
Foto: Adobestock

W ostatnich dniach jednym z najważniejszych wydarzeń była publikacja danych o inflacji w Stanach Zjednoczonych. Dynamika wzrostu cen przyspieszyła do 7 proc., osiągając poziom najwyższy od prawie 40 lat. Nie zrobiło to jednak większego wrażenia na rynkach finansowych.

Zaostrzanie polityki na razie nie straszy

Na giełdach nastroje nawet dość wyraźnie się poprawiły, a dolar zaczął zdecydowanie tracić na wartości. Wyhamowała nawet wzrostowa tendencja rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. To tym bardziej zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę coraz bardziej jastrzębie nastawienie Rezerwy Federalnej. Obecnie powszechne jest przekonanie, że skup aktywów zakończy się w marcu, a wkrótce po tym należy się spodziewać pierwszej podwyżki stóp procentowych. Nawet jeśli założyć, że jest to częściowo uwzględnione w wycenach aktywów, to jednak sygnały wskazujące, że należy się spodziewać czterech, a nie trzech, podwyżek w tym roku, a Fed może niebawem zacząć ograniczać swój bilans, nie powinny pozostać bez reakcji. Być może nastąpi ona w niedługim czasie. Dobra kondycja amerykańskiej gospodarki i poprawiająca się sytuacja na rynku pracy dają Rezerwie Federalnej zielone światło do przyspieszenia procesu monetarnego zacieśniania. W tych okolicznościach na dalszy plan schodzi rozpędzająca się coraz mocniej kolejna fala pandemii. Ale przecież setki tysięcy zakażonych dziennie w wielu krajach muszą negatywnie wpływać na kondycję gospodarek, nawet jeśli nie towarzyszą temu administracyjne ograniczenia aktywności społecznej. Jednocześnie trudno się spodziewać kolejnych rządowych programów wsparcia dla konsumentów i firm.

W pierwszej połowie minionego tygodnia główne indeksy na Wall Street szły w górę, próbując zakończyć od początku stycznia spadkową korektę. Jednak czwartkowa sesja w przypadku Dow Jones i S&P 500 zniwelowała wysiłki byków i tydzień w obu przypadkach kończył się symbolicznymi spadkami. Nieco mocniej na jastrzębie tony zareagował sektor spółek technologicznych, zniżkując o prawie 1 proc., ale czwartkowy, przekraczający 2,5 proc., spadek Nasdaq Composite wprowadził na rynek sporo niepokoju. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek po niedawnym „dotknięciu" 1,8 proc. lekko się cofnęła. Dollar Index do czwartku zniżkował o 1 proc., a tendencja spadkowa w jego przypadku utrzymuje się już czwarty tydzień z rzędu.

Optymizmu nie widać było także na głównych parkietach naszego kontynentu. Jedynie DAX w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zyskiwał 0,2 proc. W Paryżu indeks zniżkował o 0,5 proc., a londyński FTSE 250 tracił aż 1,5 proc. Z deprecjacji dolara zdecydowanie korzystały rynki wschodzące. MSCI Emerging Markets rósł do czwartku o 2,5 proc., ale końcówka tygodnia i w tym przypadku przyniosła wyraźną korektę zwyżki.

Byki dominują na Książęcej

Trwa znakomita passa na warszawskim parkiecie. Wzrostowa fala trwa już czwarty tydzień z rzędu i przybiera na sile, szczególnie w segmencie największych firm. Do czwartku WIG20 zwyżkował o ponad 4 proc., brylując wśród światowych indeksów i dystansując wskaźniki zarówno giełd rozwiniętych, jak i emerging markets. Działo się to przy zdecydowanie zwiększonej aktywności handlu, głównie w przypadku blue chips, co świadczy o wzmożonym zainteresowaniu naszym rynkiem ze strony kapitału zagranicznego. Potwierdzeniem tej tezy może być obserwacja przebiegu środowej sesji, w trakcie której akcje największych firm zwyżkowały nawet po 7–8 proc., a zwyżki po 4–5 proc. można było uznać za umiarkowane.

Od początku roku WIG20 rośnie o ponad 6 proc., indeks szerokiego rynku ze zwyżką o 5,7 proc. niewiele mu ustępuje. mWIG40 i sWIG80 zyskują po niemal 5 proc., z czego po około 2 proc. byki „ugrały" w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia. Nie negując pozytywnego znaczenia dotarcia WIG20 do 2400 punktów, otwierającego drogę do dalszej zwyżki, nie sposób jednak nie zauważyć, że w czwartek niedźwiedzie wyprowadziły kontrę. Możemy więc mieć do czynienia z walką o wyznaczenie kierunku ruchu na najbliższą przyszłość. W podobnej sytuacji znajdują się także pozostałe główne indeksy.

W gronie największych spółek nie brakowało emocji, głównie pozytywnych, jak i spektakularnych zwyżek. Walkę o tytuł lidera wygrały trochę nieoczekiwanie papiery Allegro. Po pięciu tygodniach stabilizacji w okolicach historycznego minimum mogliśmy obserwować imponujący skok o 12 proc. przy braku istotnych „cenotwórczych" informacji. Silne zwyżki miały miejsce w przypadku sektora finansowego, który z pewnością korzystał zarówno z już dokonanych, jak i planowanych działań naszych władz monetarnych oraz z napływu kapitału zagranicznego. Papiery Pekao zyskały ponad 10 proc., walory PKO BP podrożały o 7 proc., akcje PZU zwyżkowały o ponad 6 proc. O prawie 8 proc. w górę szły akcje KGHM, czemu sprzyjała silna zwyżka na rynku miedzi. O 8 proc. drożały papiery Tauronu, które z małą przerwą starają się energicznie oddalać od poziomu lokalnego minimum już trzeci tydzień z rzędu. Średnioterminowo jedynie w nieco lepszej sytuacji znajdują się walory PGE, zwyżkujące o 3 proc. Zróżnicowane były reakcje na informacje przybliżające finalizację rafineryjnej fuzji. Sesje wzrostowe przeplatały się ze spadkowymi w przypadku akcji PKN Orlen, które ostatecznie poszły w górę o 2 proc. Z kolei papiery Lotosu taniały o prawie 7 proc. Spadkowiczów w gronie blue chips nie było zbyt wielu. Poza wspomnianym Lotosem o prawie 3 proc. taniały walory CD Projektu, korygując wcześniejszą, trwającą od czterech tygodni falę wzrostową. Byki wciąż mają kłopot z wyciągnięciem ceny powyżej 200 zł. Spadkową korektę nadal kontynuowały akcje Asseco, zniżkując do czwartku o 1,6 proc.

Gwiazdą w segmencie średniaków były akcje Develii, drożejące o ponad 13 proc., w reakcji na ogłoszone przez trzy fundusze wezwanie do sprzedaży jej akcji. O ponad 8 proc. w górę poszły papiery Aliora, ale akcje pozostałych banków wchodzących w skład mWIG40 zyskiwały w znacznie mniejszej skali, od 1 do niespełna 4 proc., a w przypadku Banku Handlowego mieliśmy do czynienia z lekkim spadkiem. Z tego porównania można wnioskować, że znaczna część zwyżki notowań dużych banków to jednak efekt popytu ze strony globalnych inwestorów, a jedynie część wynikała z perspektyw związanych z podwyżkami stóp procentowych. O ponad 7,5 proc. drożały walory Amiki, które od trzech tygodni próbują przełamać kilkumiesięczną falę spadków. Uwagę zwracają wysokie obroty. Tego samego nie można powiedzieć o zwyżkujących o prawie 6,5 proc. papierach PKP Cargo. Po raz drugi w ciągu ostatnich tygodni sporym, przekraczającym 8 proc., wzrostowym odreagowaniem mogą się cieszyć posiadacze akcji Biomedu Lublin. Trzeci tydzień z rzędu trwa przełamywanie spadkowej fali przez akcje Budimeksu, które do czwartku drożały o 6 proc. Z drugiej strony przekraczający 7 proc. spadek notowań akcji Pepco przybliżył je do historycznego minimum. Spośród najmniejszych firm uwagę zwraca prawie 21-proc. skok walorów Unimotu w reakcji na informację o podpisaniu umowy zakupu od Lotosu terminali paliwowych i zakładów produkujących asfalt.

Surowce nadal drożeją

Surowcowy CRB Index szósty tydzień z rzędu zyskuje na wartości, a tendencja ta przybiera na sile. Do czwartku zwyżkował o ponad 3 proc., docierając do najwyższego poziomu od ponad siedmiu lat. Silne zwyżki miały miejsce w niemal wszystkich grupach towarów, od energetycznych, poprzez metale, po – w nieco mniejszym stopniu – surowce rolne. Po spadkowej korekcie od dwóch tygodni trwa zwyżka notowań gazu. Tydzień kończył się skokiem o prawie 11 proc., ale w jego trakcie ceny rosły dużo mocniej. Dynamicznie było również na rynku ropy naftowej. Amerykańska WTI drożała do czwartku o prawie 4 proc., przekraczając chwilami 83 dolary za baryłkę, poziom najwyższy od dwóch miesięcy. Za europejską Brent trzeba było płacić ponad 84 dolary, o prawie 3 proc. więcej niż tydzień wcześniej. Wbrew wcześniejszym ostrożnym prognozom tendencja wzrostowa trwa już szósty tydzień z rzędu. Szala przechyla się więc na korzyść założeń części ekspertów zakładających wzrost cen surowca nawet do 100 dolarów za baryłkę.

Od kilku tygodni systematycznie drożeją metale przemysłowe. Notowania kontraktów terminowych na miedź do czwartku zwyżkowały o prawie 3 proc., osiągając poziom najwyższy od prawie trzech miesięcy. Podobnej skali zwyżki miały miejsce także na rynku aluminium. Spośród bardziej popularnych metali największy, sięgający niemal 7 proc., wzrost miał miejsce w przypadku niklu. Którego cena jest najwyższa od ponad dziesięciu lat. W konkurencji między platyną a palladem tym razem górą była to pierwsza, drożejąc o prawie 1,5 proc. O niemal tyle samo w dół szły z kolei notowania palladu. W przypadku obu metali mamy jednak od prawie dwóch miesięcy do czynienia z bardzo podobną sytuacją, czyli ruchem w bok, przy niezbyt dużych wahaniach. A jeszcze niedawno dominowały tu silne emocje i bardzo dynamiczne zmiany. Słabnący dolar zdecydowanie ożywił notowania złota, które po ponad 1-proc. zwyżce powróciły powyżej 1800 dolarów za uncję. Srebro drożało o ponad 3 proc.

W przypadku większości zbóż nadal trwa spadkowa korekta, utrzymująca się od prawie dwóch miesięcy, jednak długoterminowy trend wzrostowy nie jest w najmniejszym stopniu zagrożony. Do czwartku pszenica taniała o prawie 2 proc., kukurydza o ponad 3 proc., a rzepak o 4 proc. O niemal 4 proc. w górę szły notowana kakao, a cukier drożał o ponad 3,5 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.