Niemniej wiele wskazuje na to, że opcja wznowienia militarnych działań wobec Teheranu już tylko teoretycznie jest na stole, a strony zbliżają się do kompromisowych rozwiązań. Serwis Al-Arabiya podał dzisiaj rano, że zintensyfikowane zostały rozmowy w temacie sposobu udrożnienia cieśniny Ormuz, chociaż wcześniej inne agencje podawały, że strony kontaktują się na razie przez pośredników z Pakistanu. Niewykluczone, że jeszcze dzisiaj Iran przedstawi swoją odpowiedź na 14-punktowy plan mający być podstawą do zawarcia wstępnego porozumienia pokojowego, co zdaniem Trumpa powinno zostać domknięte w ciągu tygodnia (przed jego podróżą do Chin). Później pozostaną żmudne negocjacje, które mogą potrwać 4-tygodnie, lub nawet dłużej. Kluczowa piłka jest, zatem teraz po stronie Iranu. Niewykluczone, że Teheran będzie chciał, aby do tego procesu włączyły się też Chiny - na przykład przejmując zasoby irańskiego uranu - co może postawić USA przed trudnym dylematem. Niemniej tak czy inaczej kwestia irańska najpewniej zostanie podjęta podczas rozmów na szczycie (Trump-Xi) i Amerykanie będą nalegać na Chińczyków, aby ci "nacisnęli" mocniej na Iran. Pytanie tylko jaka będzie tego cena. Reżim w Teheranie niewątpliwie będzie chciał "upiec kilka pieczeni naraz" - czyli "oddać" swój uran Chińczykom i za ich przyzwoleniem mieć pewien wpływ na tranzyt przez cieśninę Ormuz, oraz dogadać się z Trumpem "wyciskając" od niego maksymalny zwrot zamrożonych irańskich aktywów, oraz koncesje gospodarcze. Czy to się uda?
Rynki finansowe zaczynają już przyjmować scenariusz deeskalacji jako domyślny, skupiając się na innych tematach. Dla Wall Street jest to chociażby dalsze reagowanie na pozytywne wyniki spółek za I kwartał, chociaż cykl publikacji pomału zmierza do końca. Na rynkach walut dolar dalej słabnie, choć wytracił dynamikę ruchu. Najsilniejsze pozostają waluty Antypodów, oraz korony skandynawskie, co potwierdza tryb risk-on na rynkach. Ale korona norweska zareagowała na podwyżkę stóp przez Norges Bank do 4,25 proc.. Dzisiaj decyzję podjął też szwedzki Riksbank, ale tutaj nie uległy one zmianie (1,75 proc.). Wyciszył nam się jen, chociaż dzisiaj przedstawiciel tamtejszego resortu finansów (Mimura) powtórzył, że sytuacja na rynku jest uważnie obserwowana i decydenci pozostają gotowi do ewentualnych działań. W przyszłym tygodniu zaplanowane są spotkania Sekretarza Skarbu USA (Bessent) z ministrą finansów Katayama, premierką Takaichi, oraz szefem BOJ (Ueda), gdzie najpewniej wątek zachowania się kursu jena, będzie szczegółowo omawiany. Dzisiaj większą uwagę zwróci na siebie brytyjski funt w kontekście odbywających się dzisiaj wyborów samorządowych na Wyspach - mogą one przynieść słabe wyniki rządzącej Partii Pracy i zarazem wymusić poważną dyskusję nt. rekonstrukcji rządu premiera Starmera. Poza tym w kalendarzu makro mamy dzisiaj m.in. szereg mniej istotnych danych z rynku pracy (np. cotygodniowe bezrobocie), które będą poprzedzać jutrzejsze, miesięczne odczyty Departamentu Pracy USA.
EURUSD utrzymuje wzrosty
Perspektywa deeskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie wspiera inne waluty kosztem dolara. Po dzisiejszym ruchu Norges Banku pojawiają się pytania o timing dla innych banków centralnych w Europie - wprawdzie ostatnio ECB był nieco ostrożniejszy w przekazie zwracając uwagę nie tylko na ryzyka inflacyjne, ale i też wzrost gospodarczy - i wspólnym mianownikiem dla wielu z nich może być tutaj czerwiec. Tymczasem FED będzie w najbliższych tygodniach zajęty "rządami" Kevina Warsha, który zastąpi odchodzącego ze stanowiska przewodniczącego, ale nie z FED - Jerome'a Powella.
Wykres dzienny EURUSD
Technicznie układ jest wzrostowy, czekamy na jego potwierdzenie w postaci wybicia wczorajszego szczytu, co otworzyłoby drogę do testowania oporu z połowy kwietnia przy 1,1848.
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ