Przypomnijmy, iż wystąpienie (nadal dość świeżego) szefa Fed w Jackson Hole było zaskakująco jastrzębie i przekierowało oczekiwania odnośnie podwyżki stóp ze stycznia 2027 na jesień tego roku. Wrześniowa decyzja – choć nieprzesądzona, zdawała się właśnie iść w kierunku takiego ruchu. Warsh powiedział, że pomimo ostatnich danych dezinflacja nie jest zadawalająca i konieczne może być dostosowanie. Tymczasem wczoraj z ust Wallera usłyszeliśmy zupełnie inną narrację: inflacja bazowa wygląda tak naprawdę lepiej niż sugerują liczby i przy braku niespodzianek nie należy majstrować przy stopach.

Naturalnie Waller to nie Warsh, ale jego opinia dla rynku jest ważna. Z dwóch względów. Po pierwsze, jest on przedstawicielem zarządu, a ten ma stałe prawo głosu. Zatem zdanie takiego Wallera jest ważniejsze niż Logana czy Daly. Po drugie, ogólnie zarząd jest bardziej gołębi (od lat), a w nim Waller uważany był raczej za umiarkowanego jastrzębia. Ponieważ Warsh musi wyrobić sobie na rynku wiarygodność jego wypowiedzi mogą brzmieć relatywnie jastrzębio. Jednak jednocześnie wiemy, że jest wielkim orędownikiem rewolucji AI, toteż z pewnością nie chce jej wywrócić poprzez odcięcie finansowania. Rynek może zatem uznać, że taki Waller trochę lepiej oddaje dominujący w zarządzie pogląd. Jego wypowiedź okazała się prawdziwym kołem ratunkowym dla nurkujących obligacji, bardzo ochoczo zareagowały też metale.

Przed wrześniowym posiedzeniem FOMC jeszcze dwa płotki do przeskoczenia. Najważniejszym będą dane o inflacji, które poznamy w przyszłym tygodniu. Dziś natomiast o 14:30 opublikowany będzie raport NFP. Ostatnie dane macro z USA pozostają solidne. Pomimo pewnych znaków słabości płynących od konsumenta (sprzedaż, nastroje), dane o aktywności są bardzo dobre, choć same szczątkowe dane z rynku pracy pozostają mieszane – bardzo niskie wskaźniki nowych bezrobotnych, ale dość słabe ADP i subindeksy ISM, sugerujące utrzymanie się rynku „no hire no fire”, który może ograniczać presję płacową.

Oczekiwania przed NFP wskazują na lekką poprawę – po słabszym raporcie za lipiec tym razem zatrudnienie ma wzrosnąć o 55 tys. przy utrzymaniu stopy bezrobocia na 4,1%. Przy takich poziomach łatwo jednak o wartość ujemną, a drugi miesiąc spadku zatrudnienie z rzędu mógłby na rynku wywrzeć spore wrażenie. O godzinie 8:25 euro kosztuje 4,32 złotego, dolar 3,72 złotego, funt 5,03 złotego, zaś frank 4,60 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA

Główny Ekonomista XTB

przemyslaw.kwiecien@xtb.pl