Bo praktycznie negują szanse na cięcie stóp przez Radę Polityki Pieniężnej na posiedzeniu we wrześniu, ale i na kolejnych spotkaniach do końca roku. I złoty w poniedziałek zyskał, ale już we wtorek zaczął kasować ten ruch. Powód? Presja na umocnienie dolara będąca pochodną wzrostów na rynku ropy i inflacyjnej narracji wokół Fedu po ostatnim komentarzu Warsha oraz ruchy na światowych rynkach długu – robi się nerwowo pomimo niedawnej interwencji sekretarza Scotta Bessenta.

Nadal utrzymuje się też pewna premia za ryzyko geopolityczne w związku ze spekulacjami co do słabnącej pozycji Władimira Putina w Rosji i możliwymi próbami prowokacji, chociaż wydaje się, że powinna ona zmaleć. Co zatem dalej ze złotym?

Kluczowe będzie to, na ile scenariusz podwyżki stóp przez Fed na posiedzeniu 16 września jest możliwy. W tym momencie rynki są bardziej pewne ruchu EBC w przyszłym tygodniu, chociaż sierpniowa inflacja w strefie euro okazała się nieco niższa od prognoz.

Wycena dla Fedu zaczyna dążyć w stronę 70 proc. prawdopodobieństwa, ale kluczowe będą dane z rynku pracy w ten piątek oraz o inflacji CPI w kolejny. Finalnie może się okazać, że potencjalna podwyżka będzie bliżej tzw. close-call (scenariusza jednego głosu), i rynki do końca nie będą pewne.

A w takim środowisku pola do większego odbicia w górę złotego nie będzie. Ryzyko utrzymania się EUR/PLN wyraźnie powyżej 4,30 przez cały wrzesień może być duże.