Mimo uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie inwestorzy ostatnio mniej łaskawym okiem spoglądają na złotego. Polska waluta w ciągu ostatnich tygodni wyraźnie osłabiła się wobec dolara i w nieco mniejszym stopniu względem euro, choć jeszcze do niedawna była całkiem odporna na globalne zawirowania. W efekcie w ostatnich dniach za amerykańską walutę płacono nawet 3,78 zł. Tak wysoko nie była notowana od ponad roku. Wyżej wyceniane jest także euro, które umocniło się do prawie 4,29 zł.
Otoczenie mniej korzystne
Uwarunkowania globalne, które jeszcze do niedawna były sprzymierzeńcem polskiej waluty, przestały jej sprzyjać. Złotemu wyraźnie ciąży umocnienie dolara na globalnym rynku. Indeks dolara (DXY) obrazujący siłę dolara względem innych najważniejszych światowych walut podniósł się do poziomu nienotowanego od ponad roku. Z kolei notowania pary EUR/USD osunęły się poniżej 1,14, co jest najniższym poziomem od maja 2025 r. Dolara napędzają oczekiwania związane z podwyżkami stóp procentowych za oceanem. – Siła amerykańskiej waluty ciąży złotemu. Potwierdza się zatem, że o kondycji złotego najczęściej decydują czynniki leżące poza granicami kraju. Dopóki amerykańska waluta będzie się umacniać, złoty będzie pod presją. W dłuższej perspektywie można mieć wątpliwości, czy Fed faktycznie zdecyduje się na podwyżki stóp procentowych. Jeśli dane nie będą przemawiały za takim scenariuszem, złoty powinien odrabiać straty – zauważa Rafał Sadoch, analityk BM mBanku.
Czytaj więcej
Amerykańska waluta w ostatnim czasie wyraźnie zyskuje na wartości, ale nie tylko to jest problemem złotego. Złoty jest też słabszy w relacji od euro.
Korekcie złotego sprzyja schłodzenie nastrojów względem rynków wschodzących. Dlatego złoty osłabia się razem z innymi walutami z naszego regionu, ale to dynamika ostatnich spadków krajowej waluty może budzić największy niepokój. Przypomnijmy, że jeszcze w maju dolar kosztował o prawie 20 groszy mniej. – Ostatnie osłabienie złotego jest przede wszystkim efektem zmiany globalnego sentymentu, a nie pogorszenia fundamentów polskiej gospodarki. Jeszcze kilka tygodni temu złoty korzystał z wyjątkowo sprzyjającego otoczenia – słabego dolara, wysokiej atrakcyjności polskich stóp procentowych oraz dużego apetytu inwestorów na aktywa z rynków wschodzących. W momencie, gdy na rynkach pojawiła się większa niepewność związana z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie, a jednocześnie wzrosły oczekiwania, że Rezerwa Federalna może dłużej utrzymywać restrykcyjną politykę pieniężną, kapitał zaczął częściowo wracać do dolara. W takiej sytuacji waluty regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w tym złoty, naturalnie znalazły się pod presją – wyjaśnia Łukasz Zembik, analityk Oanda TMS Brokers.
Co czeka złotego w II połowie 2026 r.?
Zdaniem analityków jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o trwałej zmianie trendu złotego. Co więcej, relatywnie mocne fundamenty krajowej waluty nie przemawiają za takim scenariuszem. – Polska nadal oferuje jedne z najwyższych realnych stóp procentowych w regionie, bilans płatniczy pozostaje korzystny, a napływ środków z Unii Europejskiej stanowi dodatkowe wsparcie dla krajowej waluty. W krótkim terminie kurs złotego będzie jednak znacznie bardziej uzależniony od czynników zewnętrznych niż krajowych – wskazuje Zembik. Zwraca uwagę, że w perspektywie najbliższych miesięcy kluczowe znaczenie będą miały trzy elementy. – Po pierwsze, kierunek polityki Rezerwy Federalnej. Jeżeli Fed będzie opóźniał obniżki stóp procentowych, dolar może pozostać relatywnie mocny. Po drugie, rozwój sytuacji geopolitycznej, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, ponieważ wzrost awersji do ryzyka tradycyjnie szkodzi walutom rynków wschodzących. Po trzecie, decyzje Narodowego Banku Polskiego. Jeżeli Rada Polityki Pieniężnej będzie obniżać stopy ostrożnie, różnica oprocentowania pomiędzy Polską a strefą euro nadal będzie wspierać złotego – wyjaśnia. Jego zdaniem obecnie trudno mówić o definitywnym końcu dobrej passy złotego. Mając na uwadze drugą połowę 2026 r. w jego ocenie bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz większej zmienności niż trwałego osłabienia. – Złoty może okresowo pozostawać pod presją, zwłaszcza wobec dolara, jeżeli amerykańska gospodarka nadal będzie wykazywać odporność, a Fed utrzyma wysokie stopy procentowe dłużej od oczekiwań rynku. W relacji do euro potencjał do osłabienia wydaje się natomiast bardziej ograniczony, ponieważ gospodarka strefy euro również zmaga się z umiarkowanym wzrostem i łagodniejszą polityką Europejskiego Banku Centralnego – wyjaśnia analityk. – Obecne osłabienie złotego wygląda bardziej na korektę po wcześniejszym okresie bardzo dobrej koniunktury niż na początek długotrwałego trendu deprecjacyjnego – podsumowuje.
Opinia
Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium
Osłabienie złotego w ostatnich dniach można przede wszystkim przypisać zmianie oczekiwań rynku dotyczących ścieżki stóp procentowych w USA. Polska waluta zaczęła wyraźniej tracić po ostatnim posiedzeniu Fedu, które przyniosło zaostrzenie retoryki i wzrost prawdopodobieństwa zacieśniania polityki pieniężnej w USA. W efekcie umocnił się dolar amerykański, co – zgodnie z typową zależnością – przełożyło się na osłabienie złotego oraz innych walut regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Z tego powodu złoty wyraźniej osłabił się wobec dolara, a w mniejszym stopniu również względem euro. Skala deprecjacji pozostaje jednak umiarkowana i nie odbiega istotnie od ruchów obserwowanych w regionie.
W mojej ocenie przestrzeń do dalszego osłabienia złotego kurczy się. Rynki w dużej mierze zdyskontowały już scenariusz wyższych stóp procentowych w USA, co powinno ograniczać potencjał dalszego umocnienia dolara. Jednocześnie fundamenty krajowej gospodarki pozostają relatywnie solidne – w tym wciąż relatywnie wysoka dynamika wzrostu gospodarczego na tle Europy – co wspiera postrzeganie złotego przez inwestorów. Dodatkowym czynnikiem stabilizującym może być poprawa w otoczeniu geopolitycznym oraz napływ środków unijnych. W rezultacie nie widzę obecnie silnych podstaw do trwałej i głębokiej przeceny złotego, choć zmienność może pozostawać podwyższona ze względu na czynniki zewnętrzne, w szczególności globalne nastroje inwestycyjne i ryzyka geopolityczne.