Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega „handel deprecjacyjny” i dlaczego może on ponownie zyskać na znaczeniu.
  • Jakie czynniki sprawiają, że polityka pieniężna Fedu jest kluczowym katalizatorem dla cen złota.
  • Jak zmienił się charakter złota jako aktywa i czy odzyskuje ono status „bezpiecznej przystani”.
  • Jakie sygnały rynkowe wskazują na możliwy powrót hossy na rynku metali szlachetnych.

Zbliża się pierwsza rocznica „handlu deprecjacyjnego” (handel deprecjacyjny (depreciation trade) to strategia inwestycyjna polegająca na zakupie twardych aktywów (takich jak złoto, srebro czy bitcoin) w obawie przed utratą wartości walut fiat oraz rosnącym zadłużeniem państw i inflacją), który rozpoczął się gołębim sygnałem ówczesnego przewodniczącego Powella w jego przemówieniu otwierającym Sympozjum w Jackson Hole 22 sierpnia 2025 r.. To przemówienie wywołało stratosferyczny wzrost cen złota i innych metali szlachetnych, który zakończył się dopiero na początku tego roku wraz z wybuchem wojny w Zatoce Perskiej. Teraz – jak na zawołanie, gdy zbliżamy się do tegorocznego przemówienia w Jackson Hole 28 sierpnia – ceny złota i innych metali szlachetnych ponownie zaczynają rosnąć, co jest konsekwencją gołębiego zaskoczenia rynków przez Fed na ostatnim posiedzeniu 29 lipca. Robin Brooks, amerykański ekonomista i starszy pracownik naukowy w The Brookings Institution, były główny ekonomista Institute of International Finance (IIF) oraz naczelny strateg walutowy w Goldman Sachs  analizuje, czy złoto i inne metale szlachetne są gotowe do ponownego wzrostu. Wiele czynników wygląda według niego obiecująco.

Rajd złota przyciągnął wielu nowych nabywców

Brooks zwraca uwagę, że na pierwszy plan wysuwają się trzy rzeczy. Po pierwsze, wzrost cen złota ma podłoże geopolityczne, a właśnie o to chodzi po wprowadzeniu wzajemnych ceł. Po drugie, gołębie niespodzianki ze strony Fed są ewidentnie potężnym katalizatorem handlu deprecjacyjnego. Dotyczy to zarówno zeszłorocznego spotkania w Jackson Hole, jak i ostatniego posiedzenia Fed, od którego cena złota wzrosła o prawie 10 proc. Po trzecie, od początku wojny z Iranem złoto nie jest przedmiotem obrotu jako bezpieczna przystań – wyprzedaje się, gdy awersja do ryzyka gwałtownie rośnie, a rośnie, gdy aktywa o wysokiej becie odnotowują wzrost. – Moja teoria na ten temat jest taka, że zeszłoroczny szalony rajd przyciągnął wielu nowych nabywców, którzy są bardziej nieufni niż poprzedni inwestorzy – uważa Robin Brooks.

Czytaj więcej

Inwestorzy z Chin i USA pompują miliardy w złote ETF-y

W przypadku złota ważne jest po pierwsze, aby zrozumieć, dlaczego zeszłoroczne wystąpienie w Jackson Hole było tak silnym impulsem i jakie istnieją analogie do obecnych czasów. – Po drugie, czy korelacja złota z indeksem S&P 500 – moim wskaźnikiem aktywów o wysokiej becie – ponownie spadła, co byłoby oznaką, że część kapitału detalicznego, który napłynął do nas w zeszłym roku, zniknęła – pisze ekonomista.

Dlaczego Fed jest takim katalizatorem?

Zeszłoroczne przemówienie w Jackson Hole było tak znaczące, ponieważ przesunęło nacisk Fed z inflacji powyżej celu (bazowy wskaźnik CPI wyniósł 3 proc., czyli znacznie więcej niż obecnie) na możliwość osłabienia rynku pracy, co mogłoby skutkować koniecznością prewencyjnych obniżek stóp procentowych. Wszystko to nastąpiło po wielokrotnej krytyce przewodniczącego Powella ze strony Białego Domu, więc można wybaczyć rynkom, że postrzegają to jako swego rodzaju kapitulację Fed. Rynki zbudowały dalsze luzowanie polityki pieniężnej przez Fed przed wrześniowym posiedzeniem FOMC, a krzywa dochodowości wyostrzyła się w sposób podobny do tego, który miał miejsce tuż po posiedzeniu 29 lipca. Istnieje zatem wiele podobieństw między tym, co było teraz, a tym, co oznacza, że – jeśli chodzi o Fed jako katalizator – istnieją fundamenty do wznowienia handlu deprecjacyjnego.

Czy złoto odzyskało częściowo status bezpiecznej przystani?

Korelacja złota z indeksem S&P 500 znacząco spadła, do poziomu z zeszłego roku, czyli z momentu, gdy rozpoczął się handel deprecjacyjny. – To nadal wyższy poziom niż korelacja długoterminowa, ale – moim zdaniem – to pozytywny sygnał dla handlu deprecjacyjnego – pisze Robin Brooks. Część niepewnych pieniędzy detalicznych, które kupowały złoto w zeszłym roku, została w ostatnich miesiącach wyparowana. Złoto znów jest bliższe handlu jako bezpieczna przystań.

Czytaj więcej

Złoto przygotowuje się do dużego ruchu. Wskaźniki ostrzegają przed mocnymi wahaniami

Wiele oczywiście zależy od lipcowych danych o inflacji CPI i od tego, czy pozwolą one Kevinowi Warshowi utrzymać podwyżki stóp procentowych. – Myślę jednak, że fundamenty pod powrót handlu deprecjacyjnego są już na miejscu, a ja jestem bardziej optymistycznie nastawiony do złota niż byłem od wielu miesięcy – podsumowuje ekonomista.