Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki globalne i krajowe stoją za ostatnim osłabieniem polskiego złotego.
  • Dlaczego rynek oczekuje podwyżek stóp w USA, podczas gdy w Polsce wygasły nadzieje na taki ruch.
  • Jaki zwrot w polityce pieniężnej USA zwiastuje nowy prezes Rezerwy Federalnej.
  • Dlaczego zagraniczni inwestorzy z większym zainteresowaniem spoglądają na rynki Węgier i Czech.

Przy 0,65-proc. zwyżce kurs pary USD/PLN rósł na otwarciu tygodnia w okolice poziomów sprzed trzech miesięcy, kiedy siła dolara była odpowiedzią na pierwsze tygodnie wojny między USA i Izraelem a Iranem. Dziś, gdy wydaje się, że jesteśmy bliżej pokoju na Bliskim Wschodzie niż eskalacji starcia, na rynek walut oddziałują już inne czynniki. 

Foto: Parkiet

W którym kierunku pójdą stopy

Kurs dolara w II połowie czerwca jest o około 15 gr powyżej zamknięcia zeszłego roku i o około 25 gr ponad tegorocznym dołkiem. Na pierwszy rzut oka nie są to duże różnice, ale polski złoty zwłaszcza w ostatnich dniach przyspieszył dynamikę osłabienia – w ubiegłym tygodniu w ciągu kilkudziesięciu godzin kurs USD/PLN wzrósł aż o 1,8 proc. Dolar nie przekroczył jeszcze tegorocznych maksimów, ale wyraźnie daje do zrozumienia, że trend spadkowy pary USD/pln, który obserwowaliśmy przez większość poprzedniego roku, dobiegł końca.

Foto: Parkiet

Złoty traci także w relacji do euro, aczkolwiek w znacznie mniejszym tempie. Zmienność EUR/PLN z natury rzeczy jest niższa niż w przypadku USD/PLN, ale nie oznacza to, że można przejść obok zachowania euro do złotego obojętnie.

Czytaj więcej

W parze EUR/USD awersja do ryzyka ważniejsza od różnic kursowych

Częściowo wytłumaczenia zachowania PLN w ostatnim czasie możemy znaleźć w relacjach EUR i USD. Notowania eurodolara zniżkują już drugi miesiąc, a poziom 1,144 to sporo poniżej zamknięcia 2025 r. Co więcej, para EUR/USD jest coraz bliżej dołków z marca. Z technicznego punktu widzenia jest to poziom będący wielomiesięcznym wsparciem, którego przełamanie mogłoby sprowadzić eurodolara w okolice 1,12 – poziomu, który kilkukrotnie powstrzymywał wzrosty EUR/USD (umocnienie euro do dolara) w latach 2023-2024. W nowy tydzień główna para walutowa także weszła z kierunkiem południowym, mimo zdawałoby się postępów w rozmowach między USA a Iranem. – Widać, że rozejm jest kruchy, a działania Izraela w Libanie (który w żadnym stopniu nie bierze udziału w rozmowach pokojowych) nie pomagają. Jeżeli rynki przestaną wierzyć w to, że ceny ropy mogą się w najbliższych miesiącach ustabilizować, to zrobi się nerwowo ze względu na oczekiwania dotyczące inflacji i działań banków centralnych – komentował Marek Rogalski z DM BOŚ.

Przypomnijmy, że Europejski Bank Centralny nieco wbrew oczekiwaniom rynku zdecydował się w czerwcu podnieść stopy procentowe, podczas gdy Rezerwa Federalna wstrzymała się od zmiany wysokości stóp. Dlaczego zatem to dolar w czerwcu wychodzi zwycięsko?

Rogalski tłumaczy, że po posiedzeniu Fedu w zeszłym tygodniu rynek mocno podbił szacunki, co do podwyżek stóp procentowych w tym roku – szacowane są nawet dwa ruchy po 25 pkt baz. – we wrześniu i grudniu. – To daje siłę dolarowi, ale pomaga walutom rynków wschodzących – mówi.

– Bieżąca słabość złotego to efekt złożenia się kilku czynników. Za najważniejszy uznać należy ruchy globalne. Historycznie spadek kursu EUR/USD generuje przecenę walut rynków wschodzących, czy węziej – Europy Środkowo-Wschodniej – mówi Mateusz Sutowicz, ekonomista ING BSK. – Nie bez znaczenia dla wartości złotego jest fakt, iż rynek w szybkim tempie wykasował oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w Polsce. Uczynił to pod wpływem serii dość łagodnych komentarzy przedstawicieli Rady Polityki Pieniężnej, ale i wstępnemu porozumieniu pokojowemu USA–Iran, które wspiera przecenę ropy naftowej a tym samym osłabia scenariusz proinflacyjny – analizuje Sutowicz. Jego zdaniem istotne jest także postrzeganie złotego przez inwestorów zagranicznych. – W większym stopniu skupiają się oni obecnie na węgierskim forincie, który od kwietniowych wyborów parlamentarnych jeszcze mocniej wszedł w orbitę zainteresowań inwestorów zagranicznych oraz na czeskiej koronie – w czerwcu bank centralny podniósł stopy procentowe – wskazuje ekspert ING BSK.

Foto: Parkiet

Na skutek zmian w nastawieniu inwestorów do Węgier w marcu tego roku doszło do rzadko spotykanego umocnienia papierów skarbowych. Obecnie rentowności węgierskich papierów dziesięcioletnich sięgają 5,26 proc. i jest to około 2,25 pkt proc. poniżej szczytów z marca. Ruch ten przyniósł inwestorom nawet dwucyfrowe stopy z inwestycji. Warto odnotować, że dochodowości papierów są niższe niż polskie, choć te drugie w czerwcu wyraźnie się umocniły, właśnie na skutek spadku obaw o podwyżki stóp procentowych w Polsce.

Foto: Parkiet

– W kwestii podwyżek stóp procentowych w Polsce naszym scenariuszem bazowym konsekwentnie pozostaje stabilizacja stóp procentowych NBP w 2026 r. Przemawia za tym bieżący, ale i prognozowany przebieg inflacji CPI w Polsce, wspomniane wcześniej komentarze członków RPP, i stabilizacja sytuacji na rynku ropy naftowej – komentuje Sutowicz. Jak jednak zaznacza, sytuacja ta kontrastuje z perspektywami polityki pieniężnej dla strefy euro, gdzie po czerwcowej podwyżce stóp procentowych kolejny wzrost kosztu pieniądza jest możliwy. – Z kolei w USA nowy prezes Fedu Kevin Warsh rozpoczął urzędowanie od mocnego zobowiązania do sprowadzenia inflacji do celu – przypomina ekspert ING BSK.

Czytaj więcej

Konflikt na Bliskim Wschodzie rozhuśtał notowania złotego

Płonne nadzieje

Jak tłumaczą analitycy Ebury, Rezerwa Federalna pod przewodnictwem Warsha wydaje się znacznie silniej zaniepokojona inflacją, niż spodziewały się rynki – przynajmniej jeśli wierzyć jego pierwszej konferencji prasowej jako prezesa banku. Ich zdaniem wyraźny zwrot ku lepszemu widoczny w danych z amerykańskiego rynku pracy i wzrost inflacji spowodowany wojną w Iranie położyły kres nadziejom Trumpa na to, że Fed wkrótce obniży stopy procentowe. „W ubiegłym tygodniu, podczas swojej pierwszej konferencji prasowej jako prezes Kevin Warsh dał jasno do zrozumienia, że głównym celem banku jest zapewnienie stabilności cen. Oświadczenie zostało znacznie rozmyte – usunięto z niego wszelkie pozory forward guidance, które to Warsh silnie krytykował” – czytamy. Według analityków jasne jest, że jeśli nie dojdzie do jakiegoś ogromnego negatywnego zaskoczenia, kolejnym ruchem Fedu będzie podwyżka stóp procentowych, choć jej termin jest wyjątkowo niepewny. „Wydaje się, że napędzane przez sztuczną inteligencję inwestycje biznesowe przejęły pałeczkę od stłumionego popytu konsumenckiego, niemniej odbicie na rynku pracy i efekt bogactwa wynikający z trwającego rajdu na rynku akcji oznaczają, że ten ostatni prawdopodobnie ulegnie niedługo poprawie. W kontraktach futures obecnie niemal w pełni wycenia się kolejną podwyżkę stóp procentowych już we wrześniu, a silna jastrzębia zmiana w ubiegłotygodniowym dot-plocie sugeruje, że nie trzeba wiele, by przechylić szalę właśnie w taką stronę” – czytamy.

Jak wskazuje Ebury, mimo porozumienia na linii USA–Iran i redukcji premii za ryzyko w tym kontekście polski złoty osłabił się – kurs EUR/PLN podbił do poziomu 4,27 i jest najwyższy od kwietnia. – Łączymy to z rynkowym wzrostem wycen podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i silniejszym dolarem – podaje Ebury. Ich zdaniem słabsze odczyty sprzedaży detalicznej oraz płac w kraju, podobnie jak inflacja w ryzach i świeży spadek cen ropy naftowej, to dla RPP mocne argumenty za niepodnoszeniem stóp procentowych w najbliższym czasie.