Jest to błąd poznawczy który każe utożsamiać niektórym uczestnikom rynku - nowe maksimum z lokalnym szczytem. Wielu inwestorów uznaje takie podejście za kontrariańskie - jednak rzeczywistość jest dokładnie odwrotna. Rekord jest konsekwencją trendu, a nie sygnałem jego wyczerpania.

Od 1970 r. S&P 500 znajdował się wyżej rok po ustanowieniu nowego rekordu w ponad 70% przypadków. W dłuższych szeregach danych wynik jest podobny, historyczne maksima mają tendencję do występowania seriami. Trudno się temu dziwić, wynika to z prostego faktu: warunki które pozwalają indeksowi ustanowić nowy rekord po wcześniejszej korekcie/konsolidacji - nie znikają z momentem wybicia nowego ATH, a utrzymują się przez kolejne miesiące. A wraz z nimi, trend wzrostowy. 

Nowe maksima na indeksów to sygnał cenowy - ale nie czynnik cenotwórczy sam w sobie. Wyceny indeksów są zagregowaną informacją dot. perspektyw dla spółek będących komponentami składowymi danego indeksu. Oddalając wykres np. S&P500, wielu może dokonać uproszczonej konkluzji jakoby rynek był już drogi, jednak nie jest to prawda, a czynniki fundamentalne wskazują bardziej na początek fali wzrostowej - a nie jej koniec. 

Co to za czynniki fundamentalne? 

Imperatywem pozostają w tym kontekście wyniki spółek. W ostatnich miesiącach prognozy zysków dla S&P 500 były rewidowane w górę, podczas gdy historycznie analitycy częściej obniżają estymacje w miarę zbliżania się sezonu wynikowego. Mimo to - raportowane wyniki pozostają lepsze od oczekiwań. Oznacza że jesteśmy świadkami podwójnej, pozytywnej anomalii w mijającym sezonie wynikowym. 

Co jeszcze ważniejsze, jedną z głównych słabości rynku w ostatnich kwartałach była niemal ekstremalna koncentracja wzrostów - najpierw wśród spółek technologicznych, następnie półprzewodnikowych. Ta słabość jest coraz mniej widoczna w indeksie oraz prognozach, coraz większą część wzrostu EPS generują także pozostałe spółki z indeksu. Trend wzrostowy nie słabnie, staje się szerszy i o zdecydowanie lepszej jakości. Ma to znaczenie dla jego trwałości trendu. 

Poza wynikami spółek, potencjalny kierunek rynku telegrafu ją też wyraźnie gracze instytucjonalni. Nie można już mówić o powszechnym niedoważeniu akcji, a zdażały się tego typu epizody w ostatnich miesiącach - mimo wyraźnych wzrostów. Sentyment jednak w dalszym ciągu się poprawia, a udział gotówki w portfelach zarządzających spada. Jednocześnie, część inwestorów instytucjonalnych wcześniej istotnie ograniczyła ekspozycję na ryzyko - oni muszą obecnie odbudować je w celu zachowania optymalnej kompozycji portfela. 

Do tego dochodzą sygnały z rynku opcji. Rosnące zainteresowanie opcjami call może wymuszać zakup instrumentu bazowego w ramach zabezpieczenia. Przy dalszym wzroście indeksu wskaźnik delta takich opcji rośnie, co może wymagać kolejnych zakupów. Mechanizm ten, co prawda nie fundamentalnej wartości, ale może zwiększać dynamikę i trwałość powiązanych trendów. 

Aby nie popadać w drugą skrajność, warto zaznaczyć że utrzymanie trendu wzrostowego po ATH nie oznacza braku korekt. Wręcz przeciwnie, jest on prawdopodobna - nawet jeśli płytka i krótka. Co więcej, sentyment wobec poprawiających się wyników ma tendencje do stopniowego odchylenia rynku w stronę nadmiernego optymizmu. To zjawisko jednak pozostaje jeszcze przed nami. 

Kamil Szczepański Analityk Rynków Finansowych XTB