Po I połowie br. wskaźnik inwestycji wysokiego ryzyka nad Wisłą zatrzymał się na poziomie 1 mld zł – wynika z danych Polskiego Funduszu Rozwoju. I choć odnotowano mało transakcji tzw. zalążkowych, to kilkanaście rund A+ (dotyczących start-upów już na etapie skalowania), do których doszło w II kwartale, przełożyło się na wyższą wartość inwestycji.
– I półrocze przyniosło nowy, chociaż ograniczony, napływ kapitału do funduszy venture capital, ale także kolejny okres oczekiwania na lepsze czasy – podkreśla Bartłomiej Roszkowski, współtwórca start-upu Vue Storefront i prezes Proteine Resources.
Jak tłumaczy, w branży wszyscy liczą na poprawę koniunktury, która może nastąpić już w II połowie 2024 r. lub w roku 2025. – Jednakże nie spodziewamy się euforii z lat 2020–2021 – zastrzega.
Czytaj więcej
Wysychający strumień z pieniędzmi inwestorów dotknął całą branżę młodych, innowacyjnych spółek nad Wisłą, ale – wbrew pozorom – wcale nie podciął t...
Prognozy dla rynku są obiecujące
W I półroczu polski rynek venture capital zanotował znaczny wzrost wartości inwestycji, osiągając w II kwartale blisko 900 mln zł, co jest najwyższym wynikiem od końca 2022 r. Karol Lasota z Inovo.vc nie ma wątpliwości, iż jesteśmy na drodze do wartości finansowania VC sięgającej 2–3 mld zł w całym 2024 r. Jego zdaniem II kwartał, poza „outlierem” (inwestycja, która znacznie wyróżnia się pod względem wartości na tle innych transakcji) w postaci start-upu Iceye, przyniósł wiele ciekawych rund. – Na szczególne wyróżnienie zasługują Zeta Labs, w który zainwestował m.in. Nat Friedman, czyli były prezes Github, czy Proofs założone m.in. przez Bartka Pucka, polskiego anioła biznesu. Takie transakcje to najlepszy prognostyk na kolejne kwartały – przekonuje Lasota.
Jak zauważa Artur Banach, partner w Movens Capital, w minionych miesiącach dominowały inwestycje w rundach A+, które stanowiły 80 proc. wartości transakcji (na czele ze wspomnianą kluczową transakcją Iceye za 372 mln zł). – Potwierdza to fakt, że w ostatnich latach ekosystem VC pomógł zbudować wiele firm, które mają potencjał międzynarodowy – wskazuje. I zaznacza, iż około połowy tych środków pochodziło od funduszy spoza Polski. – Co bardzo ciekawe, 60 proc. środków trafia już do start-upów w istotnym stopniu wykorzystujących AI – dodaje Banach.
transakcji venture capital w Polsce w II kwartale (pod względem wartości) stanowiły inwestycje z udziałem kapitału prywatnego – wynika z najnowszego raportu PFR
popłynęło w I połowie 2024 r. do start-upów w naszym kraju. A to oznacza, że rok do roku wartość inwestycji wysokiego ryzyka nad Wisłą skoczyła w górę o przeszło 23 proc
Na kwestie związane ze sztuczną inteligencją uwagę zwraca również Andrzej Targosz, general partner w Bitspiration Booster. Według niego zauważalne „lekkie pobudzenie" na światowym, ale też i lokalnym rynku VC, to zasługa mocnego trendu w postaci aplikowania rozwiązań opartych na AI w różnych sektorach gospodarki.
– Rozwój i popularyzacja tej technologii pobudza kreatywność przedsiębiorców, skutkując powstawaniem wielu nowych start-upów. Ale z uwagi na ostrożność zarządzających funduszami, raczej starających się unikać ryzyka, na razie ten trend nie przekłada się proporcjonalnie na liczbę inwestycji – twierdzi ekspert.
Ale wyzwań jest więcej. Andrzej Targosz przekonuje, iż do odrodzenia się rynku VC potrzeba dziś nie tylko odwagi inwestorów, ale także większej dojrzałości biznesowej samych założycieli start-upów.
W oczekiwaniu na impulsy wzrostu
– Odwaga funduszy może być mitygowana dostępem do pieniędzy publicznych – mówi partner w Bitspiration Booster.
Ale to ograniczenie wkrótce zniknie, wraz uruchomieniem pieniędzy z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures, przyznaje, iż trwają prace nad wdrożeniem środków z FENG. – One znacząco wpłyną na poprawę tej sytuacji. Otrzymaliśmy do tej pory 75 ofert od zespołów zarządzających. Połowę z nich skierowaliśmy do pogłębionej analizy. Wkrótce opublikujemy rezultaty naborów i informacje o pierwszych podpisanych umowach – komentuje.
To będzie ważny impuls. Artur Banach potwierdza: W II połowie br. i w roku 2025 oczekuje się powolnej poprawy sytuacji na rynku VC dzięki uruchomieniu pieniędzy z programu FENG. – To stopniowo zwiększy liczbę transakcji na wczesnych etapach – podkreśla partner w Movens Capital.
Jednocześnie wskazuje on na inne pozytywne zjawiska, które mogą świadczyć o początku przemijania kryzysu w branży, w tym rosnące zaangażowanie międzynarodowych funduszy, co pozytywnie wpływa na dostęp do kapitału dla polskich firm. Cieszy też, że aniołowie biznesu odgrywają coraz większą rolę w finansowaniu polskich start-upów, zwłaszcza na najwcześniejszych etapach rozwoju.
– Ich udane rezultaty zaangażowania to dobry przykład dla inwestorów prywatnych chcących angażować środki w fundusze VC – zaznacza Rafał Roszak, partner zarządzający w YouNick Mint. – Olbrzymią rolę odgrywają w tym też kolejne historie sukcesów start-upów z polskiego rynku, stanowiąc istotną przeciwwagę do zestawu ryzyk, z jakimi musi się mierzyć świadomy inwestor. Powyższe jest świetną bazą dla zwiększenia wolumenu i wartości transakcji – kontynuuje nasz rozmówca.
Czytaj więcej
Rynek venture capital jest w letargu, ale strumień pieniędzy, jaki płynie do start-upów, będzie przybierał na sile – twierdzą eksperci. Już widać o...
Kapitału wciąż jest zbyt mało
Ale do hurraoptymizmu w rodzimej branży VC wciąż daleka droga. Zdaniem Banacha wyzwaniem jest fakt, że liczba transakcji w II kwartale była stosunkowo niska (zaledwie 38), co wskazuje na spowolnienie inwestycji na etapie „seed” i „pre-seed”.
– Zakończenie programów Bridge Alfa i POIR (program operacyjny „Inteligentny rozwój” – red.) ograniczyło możliwości finansowania start-upów we wczesnych etapach – liczba takich transakcji spadła niemal pięciokrotnie w stosunku do 2023 r. – wylicza.
Analitycy wskazują, że pomimo pojawiających się inwestycji na rodzimym rynku kapitału niestety wciąż jest za mało. A to rodzi sporo problemów. – Fundusze podejmują ostrożne decyzje, czekając na wyjątkowe okazje. Widziałem, jak spółkom, w które zainwestowałem lub z którymi współpracuję, oferowano „dziwne" warunki. Np. w sytuacji, gdy spółka urosła trzy-, a nawet pięciokrotnie, VC chciał inwestować po wycenie z okresu, kiedy start-up była na etapie idei, jeszcze bez przychodów. To ewidentna próba wykorzystania trudnej sytuacji na rynku – komentuje Roszkowski.
Co ważne, są jednak mimo wszystko podstawy do optymizmu. Wedle Roszaka zjawiskami wspierającym rozwój rynku są z pewnością pula i potencjał pomysłodawców oraz ich chęć generowania i rozwijania innowacyjnych projektów. – Istotnie znaczenie ma też rozwój spektrum podmiotów finansujących start-upy i coraz częstsze zaangażowanie nie tylko krajowych funduszy VC, ale i inwestorów branżowych czy międzynarodowych, co z jednej strony dywersyfikuje ryzyko, z innej zwiększa pulę dodatkowej wartości, jaką pomysłodawca może otrzymać od nowych udziałowców – podkreśla partner zarządzający YouNick Mint.
Dla start-upów będących przed komercjalizacją rok 2024 jest najtrudniejszym okresem co najmniej od pięciu lat
Tak przynajmniej uważa Maciej Wysocki, założyciel i prezes znanego medtechu BioCam. Start-up, łączący medycynę ze sztuczną inteligencją, ma potencjał, by odmienić sektor badań endoskopowych. Szef innowacyjnej spółki zauważa jednak, że sytuacja rynkowa dla młodych firm technologicznych nie jest dziś wcale komfortowa.
– Wzrosły wymagania pod kątem wysokości wycen i etapów rozwoju, ale także posiadania realnej sprzedaży – wyjaśnia. I podkreśla, że o ile w projektach typowo software’owych (bazujących na oprogramowaniu – red.), gdzie MVP (tzw. minimalnie opłacalny produkt – wersja produktu posiadająca wystarczającą liczbę funkcji, aby nadawała się do użytku) pod pierwszych płacących klientów można zbudować w kilka miesięcy, nie jest wyzwaniem, o tyle w produktach fizycznych, a dodatkowo podlegających rygorystycznej certyfikacji, jak w branży medtech czy biotech, już tak.Tam ścieżka komercjalizacji musi trwać bowiem od co najmniej trzech do nawet pięciu lat, a czasami i znacznie dłużej. – Obecnie większość polskich funduszy venture capital, które były operacyjne w ostatnich kilku latach, już „wyinwestowała” swoje poprzednie wehikuły i jest w trakcie otwierania kolejnych bądź zmieniła strategię, kładąc jeszcze większy nacisk niż wcześniej na start-upy z trakcją, które zbierają środki na skalowanie sprzedaży, a nie rozwój produktu – analizuje Maciej Wysocki.
Według niego kluczowym momentem – wyczekiwanym i spodziewanym na przełomie 2024 r. i 2025 r. – jest uruchomienie operacyjne przez PFR funduszy FENG (Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki), co wypełni obecną lukę dla start-upów deeptechowych (bazujących na technologiach opartych na istotnych wyzwaniach naukowych lub inżynierskich).
– Te, pomimo ogromnego długoterminowego potencjału wzrostu, są dużo bardziej wymagające kosztowo i czasowo w pierwszych fazach rozwoju – argumentuje Wysocki.
Dla BioCam ważnym pivotem w działalności, bardzo dobrze ocenianym przez fundusze inwestycyjne, okazało się postawienie większego nacisku na branżę weterynaryjną. – Ta nie tylko posiada krótszą drogę regulacyjną pod kątem wdrożeniowym, ale też ma większe możliwości skalowania sprzedaży i równoległego wchodzenia na nowe rynki w pierwszych latach komercjalizacji – tłumaczy szef medtechu.