Startupy. W te branże najchętniej inwestują fundusze venture capital

Rynek venture capital jest w letargu, ale strumień pieniędzy, jaki płynie do start-upów, będzie przybierał na sile – twierdzą eksperci. Już widać ożywienie w kilku obszarach. Uwagę przykuwają m.in. innowacje w branży zdrowia czy kryptowalutach.

Publikacja: 20.06.2024 06:00

Sztuczna inteligencja napędza falę inwestycji venture capital na świecie. Ale pod lupę funduszy znów

Sztuczna inteligencja napędza falę inwestycji venture capital na świecie. Ale pod lupę funduszy znów wracają start-upy kryptowalutowe i technologie z sektora zdrowia.

Foto: Adobe Stock

Naturalnie celem nr 1 inwestorów na całym świecie są dziś projekty skupione wokół sztucznej inteligencji. Rekordowe wyceny Nvidii i Microsoftu, napompowanych właśnie boomem na AI, sprawiają, że kolejni gracze chcą płynąć na tej fali. Trend jest na tyle wyraźny, że coraz częściej mówi się o groźbie bańki. Jak szacuje CB Insights, w ub.r. inwestorzy na konta start-upów pracujących nad taką technologią przelali niemal 22 mld USD. A to pięciokrotnie więcej niż w 2022 r. O skali owego boomu świadczyć może też fakt, że średnia wielkość rundy dla transakcji w projekty AI wynosiła przeszło 50 mln USD, gdy przeciętna inwestycja dla całej branży nowych technologii to „jedyne” 8 mln USD.

Sztuczna inteligencja stała się Świętym Graalem

– Wszyscy wierzą w to, że sztuczna inteligencja jest przyszłością, więc – bez wątpienia – zobaczymy imponującą liczbę inwestycji w projekty z nią związane. Przynajmniej do czasu, aż ktoś nie udowodni, że jest inaczej. Problem polega na tym, że nie wiemy, jak te modele biznesowe będą wyglądać na dużą skalę. Oczywiście, każdy może mieć swoją teorię na ten temat, ale to tylko domysły – studzi emocje w rozmowie z „Wall Street Journal” Alex Clayton, partner Meritech Capital.

Dziś jednak fakt jest taki, że popyt na projekty AI wśród inwestorów rośnie i nic nie zapowiada, by miało się to zmienić. Grzegorz Chyliński, partner w KnowledgeHub Starter, potwierdza, iż sztuczna inteligencja stanowi obecnie niezwykle atrakcyjny obszar dla branży venture capital, zbliżając się wręcz do statusu Świętego Graala.

– Dynamiczny rozwój systemów wspieranych przez AI skłania inwestorów do skupienia uwagi na firmach operujących w tym sektorze. W rezultacie liczba start-upów rozwijających lub wdrażających technologie AI znacząco wzrosła – tłumaczy.

Zauważa przy tym, że potężne pieniądze płynące na takie przedsięwzięcia będą jeszcze większe. – Obecnie mamy do czynienia z początkową fazą zainteresowania inwestorów tym sektorem. Trudności w ocenie rzeczywistego potencjału zastosowania sztucznej inteligencji w produktach technologicznych firm oraz weryfikacja dynamiki ich wzrostu przy użyciu AI są głównymi przyczynami tej ostrożności – wyjaśnia Chyliński. – To wskazuje na możliwość silnego wzrostu inwestycji w naszym regionie w nadchodzących latach. W związku z tym fundusze VC będą z pewnością szukały głównie możliwości inwestycji w tym obszarze – kontynuuje nasz rozmówca.

Ale nie tylko w tym obszarze, gdyż AI napędza również inne branże. Inwestycje wysokiego ryzyka szczególnie koncentrują się dziś na kilku sektorach.

Zdrowie i kryptowaluty znów w centrum uwagi

Jednym z wiodących obszarów stał się „healthcare”. Jak informuje najnowszy raport CB Insights, firmy technologiczne „coraz bardziej agresywnie wykorzystują przetwarzanie w chmurze i generatywną sztuczną inteligencję do rozwiązywania problemów w opiece zdrowotnej”. A takie innowacje to magnes na pieniądze. Gra idzie bowiem o rynek wart 11 bln USD.

O ile inwestorzy za granicą znowu chętnie zerkają na ten sektor (poprzedni boom miał miejsce w okresie pandemii), o tyle w naszym kraju wciąż ciężko pozyskać finansowanie. Badania pokazują, że znalezienie inwestora dla spółek z tej branży to największe wyzwanie (na ten problem wskazuje 50 proc. start-upów). Karolina Kornowska, project manager Koalicji AI w Zdrowiu oraz Polskiej Federacji Szpitali, jest jednak optymistką. Przekonuje, że widać wzrost zainteresowania tymi technologiami (w ostatnich kilku latach skoczyło ono z 30 do 64 proc.).

Z raportu „Top Disruptors in Healthcare”, którego jest główną autorką, wynika, iż AI i machine learning odgrywają kluczową rolę – technologie te wybierane są przez niemal dwie trzecie start-upów medycznych.

– Polskie start-upy medyczne wykazują dużą dynamikę i innowacyjność, odpowiadając na kluczowe potrzeby sektora. Mimo licznych wyzwań mają ogromny potencjał do dalszego rozwoju i wprowadzania na rynek przełomowych rozwiązań – dodaje Kornowska.

Poza „healthcare” na celowniku inwestorów znów są też innowacje z sektora „krypto”. Jak wskazują analitycy PitchBook, inwestycje VC w ten sektor w I kwartale br. wzrosły do 2,5 mld USD, gdy jeszcze w IV kwartale 2023 r. sięgały poziomu 1,9 mld USD. To wyraźny sygnał ożywienia po tym, jak pozyskiwanie funduszy przez start-upy kryptowalutowe gwałtownie spadło w latach 2021–2022 (czemu towarzyszył też trend spadku inwestycji VC w fintechy).

Jak podaje Bloomberg, wraz z obecnym wzrostem pojawiły się powroty do rzucających się w oczy miliardowych wycen dla start-upów z branży (czego przykładem są Farcaster, Berachain i Hidden Road Partners). „Te inwestycje nastąpiły w kontekście szerszego rajdu kryptowalutowego, w tym marcowego rekordu na bitcoinie” – pisze Bloomberg. I zaznacza, że wzrost ten zatrzymał się, choć niektórzy analitycy oczekują nowego impetu i fali ofert publicznych związanych z kryptowalutami.

Wśród nich jest m.in. Matthew Kennedy, starszy strateg rynkowy w Renaissance Capital. Według niego 15 firm kryptowalutowych może wkrótce wejść na amerykańską giełdę.

W Polsce na ożywienie trzeba jeszcze poczekać

W Polsce uwaga inwestorów też skupiona jest w dużej mierze na kilku kluczowych sektorach, jednakże nad Wisłą wciąż w branży VC jako takiej mamy do czynienia z bardzo wyraźnym spowolnieniem. Grzegorz Chyliński podkreśla, iż analiza dwóch pierwszych kwartałów 2024 r. ujawnia znaczny spadek liczby transakcji na rynku.

– Ponadto odnotowaliśmy istotne zmniejszenie liczby rund inwestycyjnych, co wynika z charakterystyki polskiego sektora VC, silnie uzależnionego od kapitału publicznego. Środki pozyskane w poprzednich latach są na wyczerpaniu, a na napływ nowych funduszy przyjdzie nam jeszcze poczekać. W najbardziej optymistycznym scenariuszu ich wpływ na rynek odczujemy dopiero w III kwartale – komentuje partner w KnowledgeHub Starter.

Jego zdaniem nad Wisłą wyraźnie widać spadek liczby rund inwestycyjnych zwłaszcza na etapie zalążkowym, co jest silnie skorelowane z kończącym się programem POIR (Program Operacyjny Inteligentny Rozwój) oraz globalnym trendem spadku wycen spółek i liczby transakcji. Z drugiej strony, jak wyjaśnia Chyliński, rynek venture capital w naszym regionie ewoluuje, co widać po rosnącej liczbie rund inwestycji na poziomach A i B. – Świadczy to o dojrzewaniu rynku oraz o tym, że rozwinięte spółki wciąż mają szansę na pozyskanie finansowania – twierdzi.

Jego zdaniem w kontekście oczekiwania na decyzje dotyczące powołania nowych funduszy „early stage”, wspieranych przez PFR Ventures, warto zwrócić uwagę na zapowiedzi polityków, które dają nadzieję na rozwój sektora VC. – Kilka dni temu minister finansów Andrzej Domański zapewniał, że trwają prace nad zmianą przepisów mających na celu rozwój rynku venture capital i private equity – wskazuje Grzegorz Chyliński.

A to może zwiastować bliski koniec ciemnych chmur nad rodzimym rynkiem start-upów.

Co dziś hamuje polski rynek VC? Kluczowe są te trzy wyzwania

Rodzime start-upy wyczekują na nowe rozdanie funduszy PFR. Liczą, iż większa ilość pieniędzy na rynku zwiększy ich wartość. Dziś VC inwestują przy gorszych wycenach i żądając większych uprawnień w spółkach, co u założycieli powoduje frustrację – mówi Karol Sowa, partner zarządzający w White Owl.

Taki stan rzeczy to konsekwencja kilku bolączek dręczących polski rynek VC. Jak wskazuje Sowa, po pierwsze, to zbyt niskie w porównaniu z Europą Zachodnią oraz USA rundy inwestycyjne. Te skutkują tym, że polskie innowacyjne przedsiębiorstwa muszą po zamknięciu rundy od razu szukać nowych pieniędzy na rozwój. Są więc w permanentnym procesie tzw. fundraisingu, co odrywa założycieli od pracy operacyjnej i rozwoju ich spółek. Z kolei drugi problem, to zbyt długo trwający proces inwestycyjny.

– Nie jest rzadkością, że negocjowanie „termsheetu” z funduszem VC trwa dwa–trzy miesiące, a następnie prowadzenie due diligence oraz negocjacji umowy inwestycyjnej kolejne dwa–trzy miesiące. Oznacza to, że spółka zobaczy realne pieniądze dopiero po nawet dziewięciu miesiącach od wybrania partnera do inwestycji – wylicza partner zarządzający White Owl. – Zdarza się, że niektórzy inwestorzy wykorzystują ten fakt jako element taktyki negocjacyjnej. Zmieniają istotnie parametry transakcji po kilku miesiącach negocjacji, wiedząc, że start-up nie może pozwolić sobie na rozpoczęcie od nowa kolejnego procesu z innym inwestorem, ponieważ utraci płynność i zbankrutuje – kontynuuje nasz rozmówca.

Jego zdaniem kolejne wyzwanie to skutki afery związanej z nieprawidłowościami w udzielaniu dotacji z NCBR.

– Poza kilkoma głośnymi przypadkami wyłudzenia funduszy dotknęła ona także wiele innowacyjnych przedsiębiorstw, które faktycznie przeznaczyły pieniądze z grantów na rozwój. Teraz te spółki mierzą się z roszczeniami o zwrot pobranych dotacji. NCBR drakońsko rozlicza je często ze „śmiesznych” kwotowo zaległości wobec ZUS, w sytuacjach kiedy projekty wczesnej fazy rozwoju start-upów w dużej mierze przeznaczone są na wynagrodzenia pracowników i składki ZUS – komentuje adwokat. I dodaje, iż rząd obiecuje rozwiązanie systemowe oraz zmianę szkodliwego dla środowiska start-upów stanowiska NCBR.
– Ale rezultatów jeszcze nie widać – podkreśla Sowa.

Firmy
KNF zaakceptował nominacje trzech prezesów spółek skarbu państwa
Firmy
Olbrzymia awaria komputerów z Windowsem. Nie działają banki, lotniska, służby ratunkowe
Firmy
PZU, BOŚ i BGK mają zgody KNF na nowych prezesów
Firmy
Ruszyła druga wojna o „pocztomaty”. Poczta Polska liczy na zwrot akcji
Firmy
Rynek IPO w Europie odżywa. Warszawa czeka na Żabkę
Firmy
Wezwania w Polsce. Przejmujący nie są hojni