Obecna sytuacja skłania kolejne instytucje finansowe do rewizji w górę prognoz cen ropy naftowej. Na początku tygodnia do tego grona dołączyli analitycy Goldman Sachs, podnosząc swoją półroczną prognozę dla ropy Brent o 10 USD za baryłkę. Bank zakłada obecnie, że w IV kwartale ceny będą oscylować w okolicach 90 USD za baryłkę, przy założeniu udrożnienia cieśniny do końca czerwca.
Utrzymująca się blokada ogranicza produkcję w Zatoce Perskiej o około 14,5 mln baryłek dziennie, co przekłada się na bezprecedensowe tempo spadku globalnych zapasów – rzędu 11–12 mln baryłek dziennie. W efekcie rynek ropy, który jeszcze w 2025 r. znajdował się w nadwyżce, w II kwartale doświadcza rekordowego deficytu sięgającego niemal 10 mln baryłek dziennie.
Wyraźny spadek popytu – szacowany na 1,7 mln baryłek dziennie rok do roku w II kwartale 2026, pozostaje niewystarczający, by zrównoważyć skalę szoku podażowego. Reakcja podaży poza Bliskim Wschodem jest z kolei ograniczona – łączny wzrost produkcji w USA i Rosji nie przekracza 1 mln baryłek dziennie. Pokazuje to, że globalny rynek ropy ma obecnie bardzo ograniczoną zdolność do szybkiego dostosowania, a kluczowym czynnikiem pozostaje tempo odbudowy przepływów przez Cieśninę Ormuz.
Trudno jednoznacznie ocenić, kiedy nastąpi przełom w negocjacjach, choć pewnym pozytywnym sygnałem pozostaje fakt, że obie strony nadal poszukują rozwiązania na drodze dyplomatycznej. Utrzymywanie blokady dostępu do irańskich portów stanowi istotny lewar negocjacyjny Stanów Zjednoczonych, co sprawia, że upływ czasu przestaje działać wyłącznie na ich niekorzyść – coraz wyraźniej odczuwa go również Teheran.
Biorąc pod uwagę utrzymujące się ceny ropy w okolicach 100 USD za baryłkę, względny spokój rynku może zaskakiwać. Warto jednak zauważyć, że globalna gospodarka funkcjonowała już przy porównywalnych poziomach cen ropy, a w ujęciu realnym obecne wartości nie odpowiadają tym sprzed kilkunastu lat. Nie zmienia to faktu, że realizujący się obecnie scenariusz oznacza presję na wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego oraz wyższą inflację.