Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w czwartek po południu nieco ponad 102 USD, a za baryłkę surowca gatunku WTI ponad 93 USD. Ropa obu gatunków drożała, ale w tempie bardzo umiarkowanym, mniejszym niż 1 proc. Inwestorzy czekali na sygnały z Bliskiego Wschodu i z Waszyngtonu. Amerykańsko-irański rozejm wciąż obowiązywał, ale wydawał się być kruchy. Dzień wcześniej Irańczycy zajęli dwa cywilne kontenerowce chcące przepłynąć przez Cieśninę Ormuz. Amerykańska marynarka wojenne przechwyciła natomiast trzy irańskie tankowce. W czwartek prezydent USA Donald Trump napisał, że wydał rozkaz, by amerykańskie lotnictwo zatapiało irańskie jednostki próbujące minować Cieśninę Ormuz. Amerykanie wciąż czekają na spójną irańską ofertę pokojową. Nie wiadomo, ile czasu wyznaczyli na jej otrzymanie, ale jest poważne ryzyko tego, że w przyszłym tygodniu zostaną wznowione bombardowania Iranu na dużą skalę. Patrząc na notowania na rynku ropy można jednak odnieść wrażenie, że inwestorzy oczekują, że wcześniej czy później dojdzie do deeskalacji.
Cena złota niewiele się zmieniła podczas czwartkowej sesji. Po południu za 1 uncję kruszcu płacono 4729 USD. Od początku tego tygodnia spadła ona o 2 proc. Uncja srebra straciła w tym czasie 5,7 proc. W czwartek po południu jej cena dochodziła do 77 USD. Utrzymujące się wysokie ceny ropy wzmacniają obawy przed inflacją oraz przed tym, że Fed będzie zmuszony do prowadzenia bardziej „jastrzębiej” polityki pieniężnej.