Głównym sprzedającym jest Bank Centralny Turcji. W ciągu zaledwie dwóch tygodni od rozpoczęcia konfliktu sprzedał lub wykorzystał w operacjach swapowych około 60 ton złota o wartości ponad 8 mld dolarów. To największy tygodniowy spadek rezerw złota Turcji od sierpnia 2018 r. Rezerwy tego kraju obniżyły się do 772 ton. Celem tych działań jest przede wszystkim obrona tureckiej liry oraz zapewnienie płynności w warunkach gwałtownego wzrostu kosztów energii wywołanego wojną. Kolejnym znaczącym sprzedawcą pozostaje Bank Rosji, który kontynuuje wyprzedaż złota głównie w celu finansowania wydatków budżetowych związanych z wojną w Ukrainie.
Równolegle inwestorzy instytucjonalni i detaliczni masowo wycofują kapitał z funduszy ETF opartych na złocie. Szacunki wskazują na odpływy rzędu 8–11 mld dolarów w marcu, co stanowi jeden z największych miesięcznych odpływów w historii tej klasy aktywów.
Mamy do czynienia z jedną z największych fal paniki na rynku złota w historii. Z jednej strony wynika ona z potrzeby zabezpieczenia własnych interesów w obliczu wybuchu wojny, w tym obrony waluty, walki z rosnącymi cenami energii, a także finansowania wojny. Z drugiej strony to klasyczna realizacja zysków po wielomiesięcznym rajdzie cen, a także konieczność uzupełniania depozytów na innych rynkach w warunkach wysokiej zmienności. W efekcie złoto, tradycyjnie postrzegane jako bezpieczna przystań, tym razem stało się źródłem płynności w obliczu kryzysu.