Po poniedziałkowych zwyżkach na GPW można było mieć uzasadnione nadzieje na kolejną próbę odreagowania indeksów po spadkach z II połowy kwietnia. Obraz WIG-u i WIG20 zapowiadał rozwinięcie fali trzeciej w ramach odbicia od końca kwietnia, ale we wtorek byki tylko przyglądały się rynkowi z boku. Po południu WIG20 Total Return (wtorek był dniem odcięcia dywidendy z Erste i Aliora) tracił 1,2 proc., a to oznaczało zejście w rejon lokalnych minimów. Jak na razie nie jest to zatem nic poważnego, ale już pogłębienie dołków może oznaczać, że zamiast odbicia i ataku na kwietniowe szczyty rynek będzie bliższy wyrysowania kolejnej fali spadkowej.
W indeksie dużych spółek nadal zawodzi sektor handlowy. Pod koniec dnia Pepco Group oraz Modivo traciły po około 3 proc. Dino Polska tym razem zniżkowało o 1 proc., ale oznaczało to kolejny dołek w trendzie spadkowym i już ponad 29-proc. przeceną od początku roku.
Po raczej słabej sesji w Azji i 2,6-proc. spadku KOSPI atmosfera w Europie nie zachęcała do odważnych ruchów. Wzrosty cen surowców energetycznych kierowały raczej uwagę na eksporterów ropy czy gazu, natomiast główne giełdy Starego Kontynentu wyraźnie traciły. Francuski CAC 40 zniżkował po południu o 0,9 proc., niemiecki DAX o 1,2 proc., a jeszcze słabszy był rynek w Londynie w reakcji na kryzys polityczny.
Spadki KOSPI zwiastowały poniekąd pogorszenie nastawienia do sektora półprzewodników, który jest po niesłychanym rajdzie. Sesja w USA rozpoczęła się od wyraźnych spadków Nasdaqa, który po około godzinie tracił 1,4 proc.