Wkrótce potem rozpoczęła się zwyżka, która w ostatnich dniach weszła w fazę gwałtownego przyspieszenia, wraz z rozpoczęciem nalotów USA i Izraela na Iran. Notowania kontraktów terminowych na ropę WTI w pewnym momencie przekroczyły we wtorek pułap 77 USD za baryłkę, dochodząc do poziomu z czerwca ub.r. Właśnie wtedy w tej okolicy (77-78) zakończyła się równie dynamiczna zwyżka notowań, związana z pierwszą falą obaw przed eskalacją konfliktu Izrael–Iran. Wtedy konflikt został tymczasowo wygaszony, co pozwoliło na zatrzymanie skoku cen, a potem odwrócenie trendu. Aby doszło do powtórki tamtego scenariusza, musiałyby się pojawić również teraz podobne sygnały dążeń do eskalacji, co jednak na razie wydaje się mglistą perspektywą.
Na fali obaw związanych z atakiem na Iran wyraźnie umocnił się dolar. To nowość w obecnej kadencji Trumpa, bo dotąd kontrowersyjna polityka administracji republikanina wywoływała raczej niechęć do amerykańskiej waluty. Czyżby powracała tradycyjna zależność, według której dolar umacnia się w trakcie wzrostu awersji do ryzyka?
Na razie trudno jeszcze mówić o trwałej zmianie trendu na wykresie indeksu dolarowego. Mniej więcej od połowy ub.r. jest on w szerokim trendzie bocznym, dopiero wyjście powyżej progu 100 pkt byłoby sygnałem zmiany na tendencję wzrostową.