W ciągu ostatnich 12 miesięcy cena kontraktów terminowych na srebro notowanych na giełdzie COMEX wzrosła o około 150 proc. Tymczasem raporty kopalń srebra za czwarty kwartał 2025 roku sugerują, że cena metalu fizycznego mogła wzrosnąć jeszcze mocniej.
Hecla Mining zaraportowała średnią cenę sprzedaży srebra w ubiegłym kwartale na poziomie 69,28 USD, podczas gdy średnia cena giełdowa w tym okresie wyniosła 54,83 USD. Oznacza to spread rzędu około 15 USD na uncji. Gdyby takie dane pochodziły wyłącznie z jednej kopalni, można by uznać to za przypadek – na przykład efekt sprzedaży większej części produkcji po wyjątkowo wysokich cenach. Jednak analogiczne wnioski płyną z raportu First Majestic Silver, która w czwartym kwartale sprzedała srebro średnio po 69,74 USD za uncję, czyli nawet drożej niż Hecla Mining.
Dane za czwarty kwartał wysyłają więc jasny sygnał: wyższe ceny srebra są akceptowane przez rynek – zarówno w przemyśle, jubilerstwie, jak i w segmencie srebra inwestycyjnego. Popyt na ten surowiec jest na tyle silny, że pojawia się wyraźna premia względem ceny giełdowej.
Warto przy tym przypomnieć, że na giełdach dominuje handel instrumentami pochodnymi, rozliczanymi na różnicy ceny, bez fizycznej dostawy metalu. Owszem, dostawa jest możliwa, lecz w praktyce korzysta z niej niewielu uczestników rynku. Gdyby jednak znacząca część inwestorów zażądała fizycznej realizacji kontraktów, zapasy srebra w skarbcach giełdowych mogłyby okazać się niewystarczające.