Cena złota na rynku spotowym dochodziła w piątek po południu do 4999 USD za uncję. W części kontraktów przekroczyła ona 5000 USD. O ile złoto zyskiwało wówczas ponad 1 proc., to srebro drożało o ponad 4 proc. Jego cena sięgnęła w piątek po południu 79,3 USD za uncję. Do niedawnego rekordu jeszcze sporo brakuje, ale najwidoczniej część inwestorów uznała, że ceny kruszców doświadczyły już wystarczającej korekty, że warto znów kupować. Za zwyżkę popytu prawodopodobnie są odpowiedzialni chińscy inwestorzy. W poniedziałek zaczyna się tygodniowe świętowanie Nowego Roku Księżycowego, więc pewnie część chińskich inwestorów postanowiła zagrać na zwyżkę przed wielodniowym zamknięciem rynków finansowych w Szanghaju i Hongkongu.
Podczas piątkowej sesji spadały natomiast ceny niektórych metali przemysłowych. Aluminium traciło 1,8 proc. na giełdzie w Szanghaju i 1,2 proc. w Londynie. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za 1 tonę tego surowca płacono po południu 3063 USD. Nikiel tracił ponad 2,5 proc. Impulsem do przeceny części metali przemysłowych były doniesienia, że prezydent USA zmniejszy cła na stal i aluminium.
Ceny ropy naftowej lekko natomiast rosły w piątek. Baryłka surowca gatunku Brent drożała późnym popołudniem o 0,2 proc. Płacono za nią wówczas 62,99 USD. Jeszcze w środę cena przekraczała 65,5 USD. Inwestorzy wyraźnie jednak uznali, że oddaliła się groźba konfrontacji zbrojnej pomiędzy USA a Iranem. To wrażenie może jednak zniknąć w ciągu kilku tygodni.