Czwartkowe walne zgromadzenie Lotosu ma być kolejnym krokiem w drodze do budowy koncernu multienergetycznego pod przewodnictwem Orlenu. Tymczasem na rynku pojawia się coraz więcej wątpliwości dotyczących sensu fuzji tych podmiotów. Zgłaszają je giełdowi inwestorzy, analitycy, prawnicy oraz pracownicy i związki zawodowe Lotosu.
Najlepsza opcja
– Zapoznając się z treścią uchwał planowanych do głosowania na walnym zgromadzeniu Lotosu człowiek nie ma wątpliwości, że są one kluczowe dla dalszego funkcjonowania podmiotu. Dziwi jednak, że zostały one skonstruowane na tak dużym poziomie ogólności, co może godzić w powagę rzeczy – mówi dr Marcin Śledzikowski, radca prawny i partner w SDZLEGAL Schindhelm z Wrocławia współpracujący z akcjonariuszami mniejszościowymi Lotosu i innych giełdowych spółek.
Czytaj także: Lotos musi określić cenę zbycia
Dodaje, że spółka publiczna – na którą siłą rzeczy nałożone są większe wymagana co do transparentności – przed każdym walnym zgromadzeniem powinna przedstawić akcjonariuszom wszelkie niezbędne informacje i dokumenty dotyczące konkretnych spraw umieszczonych w porządku obrad, które mają zostać poddane pod głosowanie. – W szczególności nie powinno stawiać się akcjonariuszy w sytuacji, w której nie są w stanie ocenić wpływu danej uchwały na byt spółki. Konkretyzacja jest tutaj bardzo ważna – przekonuje Śledzikowski. Twierdzi, że sądy są w tym względzie bardzo uważne i wręcz przeczulone na tym punkcie. Tymczasem akcjonariusze Lotosu mają więcej pytań, niż odpowiedzi (cała opinia dr. Śledzikowskiego na www.parkiet.com).