Czwartek przyniósł spory stres na rynkach po serii danych z amerykańskiej gospodarki i przy mocno rosnącej cenie ropy naftowej. Rentowności obligacji skarbowych znów wyraźnie rosły. W przypadku krajowych papierów dziesięcioletnich mieliśmy kolejny rekord - wskaźnik ten po południu dotarł do 6,27 proc., tymczasem - jak stwierdził Adam Glapiński, prezes NBP, stopy procentowe w Polsce mają pozostać jeszcze przez kilka kwartałów na tym samym poziomie, tj. 3,75 proc. Rynek wyczekuje zatem sporej premii. Zwyżki rentowności (spadek cen) obserwowaliśmy jednak na całym świecie, w tym w Europie, gdzie EBC zdecydował się na kolejną podwyżkę stóp procentowych. Przy poprzedniej tego typu decyzji analitycy komentowali, że kolejną decyzją banku strefy euro będzie jednak obniżka stóp. W ciągu kilku miesięcy rzeczywistość się jednak drastycznie zmieniła. W drugą połowę tygodnia wchodzimy już z cenami ropy Brent wyraźnie powyżej poziomu 100 dolarów za baryłkę oraz przy umacniającym się dolarze. Jednocześnie w przypadku metali szlachetnych i miedzi dochodzi do ostrej korekty. W czwartek ceny miedzi osuwały się o 5 proc. po tym, jak w połowie tygodnia biły historyczne rekordy. Podobne spadki dosięgły srebro, którego rynek dostarczył wielu wrażeń na początku roku, natomiast obecnie cena jest około połowę niższa w porównaniu ze styczniowym rekordem. Od spadków miedzi i srebra jest już bardzo krótka droga do wyprzedaży akcji KGHM-u. Firma ta pod koniec dnia traciła 8 proc., będąc główną przyczyną słabość WIG20.