Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki sprawiły, że Rada Polityki Pieniężnej porzuciła plany obniżek stóp procentowych.
- Które globalne i krajowe zjawiska będą miały kluczowy wpływ na poziom inflacji w najbliższych miesiącach.
- Jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz dla polityki pieniężnej w perspektywie kolejnych kwartałów.
- W jaki sposób ceny energii i unijna polityka klimatyczna mogą wpłynąć na przyszłą konkurencyjność polskiej gospodarki.
– Jest zmiana względem tonacji, którą prezentowałem przed wakacjami. Gdyby nie wzrost inflacji, to osobiście szedłbym w kierunku niewielkiej obniżki stóp procentowych przed końcem roku. Obecnie to nierealne – nie ukrywał prof. Glapiński. Podczas lipcowej konferencji nie wykluczał wniosku o cięcie stóp o 25 punktów bazowych. Niestety, eskalacja sytuacji w Zatoce Perskiej i wzrost cen ropy, gazu i paliw wyniósł inflację z czerwcowych 2,5 proc. r/r (czyli idealnie w celu inflacyjnym NBP) do 3,4 proc. w sierpniu (czyli blisko 3,5 proc., a więc górnej granicy przedziału odchyleń wokół celu NBP).
Szef NBP podkreślał, że Rada będzie oczywiście podejmowała decyzje z posiedzenia na posiedzenie, na bazie napływających danych. - RPP jest w trybie „wait-and-see”. Ale mamy stopy procentowe na właściwym poziomie, one stabilizują gospodarkę – oceniał Glapiński. - Na podstawie tego, co mówili członkowie Rady, przewiduję, że stopy procentowe przez dłuższy czas – do końca roku, do połowy przyszłego roku – będą stabilne – dodawał.
Jednocześnie – choć podkreślał, że „RPP będzie robić wszystko, żeby stóp nie podnosić ani nie obniżać” – wysyłał sygnały, że Rada nie zawaha się przed zacieśnieniem polityki pieniężnej, gdyby zaistniała taka potrzeba. Aby tak się stało, RPP musiałaby widzieć wzrost inflacji i dalszą tendencję wzrostową w prognozach na kolejne kwartały. Glapiński podkreślał ewentualne ryzyka związane z dynamiką wynagrodzeń (która może rosnąć w okresie przedwyborczym w wyniku decyzji politycznych), cenami surowców czy ruchami innych banków. – Podwyżki EBC i Fed to też element, który na nas oddziałuje – mówił.
Twardo wskazywał też, że nie ma tolerancji RPP dla inflacji trwale powyżej celu NBP. – Nie chciałbym, abyśmy weszli w okres podnoszenia stóp procentowych, ale nie możemy dopuścić, aby inflacja podniosła głowę – mówił, dodając że jeśli już – choć prognozy na pół roku czy rok w przód są obarczone ogromną niepewnością– to „raczej rysuje się lekka podwyżka, a nie obniżka”.
Czytaj więcej
Nie było zaskoczenia. RPP utrzymała stopy procentowe bez zmian na wrześniowym posiedzeniu. Referencyjna stopa NBP wciąż wynosić więc będzie 3,75 proc.
Inflacja rośnie, ale jeszcze jest w celu
– Przyszłość jest obciążona dużą dozą niepewności ze względu na silny wpływ czynnika zewnętrznego – mówił Glapiński. To oczywiście rozwój sytuacji na rynku paliw i surowców energetycznych. – Kraje Półwyspu Arabskiego są w takiej sytuacji, że muszą przenosić swoje porty i bazy naftowe znad Zatoki Arabskiej w kierunku Kanału Sueskiego. To są ogromne koszty, a podwyższone ceny ropy naftowej jeszcze nie zrekompensowały ich w żadnym stopniu – relacjonował szef NBP, oceniając że trzeba się pogodzić, że podwyższone ceny surowców będą utrzymywać się, nawet gdyby warunki geopolityczne się uspokoiły. – Wyraźnie wzrosły też ceny gazu w Europie, są ponad dwukrotnie wyższe niż przed konfliktem. To przełoży się też na ceny nawozów i ceny produktów rolnych – dodawał Glapiński.
Zauważał jednak, że wciąż– od ponad roku – inflacja jest zgodna z celem NBP. – Ale w ostatnich miesiącach wzrosła, jesteśmy blisko górnego pułapu. Inflację podbiły głównie ceny paliw, czyli czynnik całkowicie zewnętrzny. Od początku roku podniosła się inflacja bazowa, ale w mniejszym stopniu niż inflacja ogółem – wyliczał, dodając że „mamy to szczęście, ceny żywności są niższe niż przed rokiem, a ceny surowców rolnych są umiarkowane”. – Gdyby nie to, sytuacja wyglądałaby gorzej – mówił. Zauważał też, że w sierpniu wkład cen energii odpowiadał już za połowę wskaźnika inflacji. – To wskazuje, jak duży wpływ na bieżącą inflację ma szok energetyczny związany z atakiem na Iran – oceniał, dodając że RPP widzi ryzyko przekroczenia celu inflacyjnego w kolejnych miesiącach, m.in. ze względu na powrót do stawki VAT na paliwo 23 proc. od początku września.
Jako inne teoretyczne czynniki ryzyka dla inflacji wskazywał też m.in. koniunkturę krajową. – To od dynamiki popytu zależy możliwość przenoszenia wyższych kosztów na ceny. PKB w II kw. wzrósł o 3,9 proc. r/r, a im wyższe tempo wzrostu PKB, tym wyższa presja na inflację. Z drugiej strony, tempo wzrostu konsumpcji jest coraz mniejsze – zauważał, dodając że napływające dane są spójne z lipcową projekcją NBP przewidującą stabilne tempo wzrostu PKB do końca roku.
Oceniając projekt budżetu na 2027 r. prof. Glapiński wskazywał, że dokument nie wskazuje na zacieśnienie fiskalne. – Ale jednocześnie nie ma poluzowania, więc nie ma to wpływu na inflację – oceniał, dodając że „prędzej czy później będzie musiało dojść do dostosowania fiskalnego, do zimnego prysznicu”.
W obliczu niespodziewanego wzrostu dynamiki przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w lipcu (do 6,8 proc. r/r, najmocniej w tym roku) szef NBP mówił, że Rada musi obserwować dane o płacach. – One, szczególnie w sytuacji zewnętrznych szoków, mogą mieć decydujący wpływ na kształtowanie się inflacji w kolejnych latach – wskazywał.
Czytaj więcej
Narodowy Bank Polski na koniec sierpnia posiadał 648 ton złota o wartości 344,8 mld zł - poinformował w czwartek prezes banku centralnego Adam Glap...
Rosną zasoby złota NBP, ryzyka dla konkurencyjności Polski
Prezes Glapiński poinformował również, że na koniec sierpnia NBP posiadał 648 ton złota, o wartości 344,8 mld zł. Celem zarządu NBP jest zbudowanie rezerw 700 ton złota. Niezrealizowane przychody ze złota NBP wynoszą 156,6 mld zł (na koniec sierpnia).
Szef NBP podkreślał również w kontekście tendencji wzrostu gospodarczego, że „nie można dopuścić, aby regulacje szły za daleko”. – Tymczasem niestety złe regulacje unijne, szczególnie polityka klimatyczna, duszą rozwój gospodarczy Europy i spychają ją do kategorii światowej prowincji – oceniał. – Polityka klimatyczna jest szczególnie drastycznym przykładem. Powoduje, że ceny energii w Europie są niezwykle drogie, a na nich zasadza się wszystko – dodawał.
Jak wyjaśniał, obecnie głównym tematem dyskusji gospodarczych są ceny energii. – Rewolucja sztucznej inteligencji jest dziś głównym napędem wzrostu gospodarczego, jestem do tego coraz bardziej przekonany. U nas jednak ta rewolucja jest niemożliwa, bo opiera się na dostępie do taniej energii elektrycznej. Ceny energii są niesłychanie wysokie, wyższe niż w innych krajach, z którymi musimy konkurować. W końcu zostaniemy z tyłu i zdusi to nasze przewagi wzrostowe – oceniał.