Czwartek był kolejnym dniem dynamicznych wymian i na całym rynku obrócono akcjami za przeszło 3,60 miliarda złotych, z czego na koszyk 20 największych spółek przypadło ponad 2,92 miliarda złotych. Dobrze zaprezentowały się spółki energetyczne, których indeks zyskał 1,99 procent na spadającym rynku, a w WIG20 akcje PGE zanotowały imponujący – biorąc pod uwagę klimat na giełdach – wzrost o 4,64 procent. Zwyżkowały również spółki bankowe i PKO była drugim, najsilniej granym walorem na GPW. Z perspektywy końca sesji widać, iż na pierwszym planie grała jednak spółka KGHM, która jeszcze o poranku zyskiwała na wartości – faktycznie na otwarciu sesji grała rolę lidera obozu popytowego – by w kolejnych godzinach zostać lokomotywą ciągnącą rynek na południe. Ostatecznie akcje KGHM spadły o 8,19 procent zbierając blisko 670 milionów złotych. Kluczem do przeceny był spadek cen miedzi na światowych rynkach, który w trakcie zamykania sesji na GPW sięgał 4,6 procent. Popytowi na akcje KGHM nie pomagały też spadki kruszców, z których szczególnie mocno traciło srebro przeceniane o 4,4 procent. Nie ma jednak wątpliwości, iż KGHM przeceniała się razem z rynkiem, który odpowiadał na impulsy spadkowe z otoczenia, gdzie podaż maszerowała przez giełdy napędzana kolejnymi wzrostami cen ropy – WTI sięgnęła dziś psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę, gdy Brent handlowano powyżej 105 dolarów za baryłkę – oraz wzrostem rentowności amerykańskiego długu. Technicznie patrząc WIG20 ponownie osunął się w pobliże psychologicznej bariery 4100 pkt., ale analogicznie do sesji środowej podaż nie zdołała pchnąć wykresu pod wsparcie. Sumarycznie, na wykresie nie brakuje ostrzeżenia przed ryzykiem spadku WIG20 pod 4100 pkt., ale na chwilę obecną popyt stale może grać o podtrzymanie wsparcia i konsolidację nad połamanymi oporami w rejonie 4100-4085 pkt.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.