Od wakacji stopa WIBOR (ponieważ stawki 3M i 6M są zbliżone, nie będę dokonywał rozróżnień między nimi w dalszej części tekstu) spadła o 110 pkt. bazowych boleśnie zaburzając dotychczasowe status quo na Catalyst. Wcześniej przez półtora roku stopy WIBOR rosły wywołując błędne przekonanie, że dwucyfrowe dochody odsetkowe są standardem, a nie sytuacją wyjątkową. Tymczasem spadek do obecnego poziomu – nieco ponad 4 pkt. proc. (stawki z 9 stycznia) – powoduje, że gdyby dziś rozpoczynały się nowe okresy odsetkowe wszystkich papierów notowanych na Catalyst, średnie oprocentowanie spadłoby poniżej 9,5 proc. wobec 10,6 proc. jeszcze w październiku. A przecież na samym Catalyst także istnieje podział na emitentów o niskim ryzyku i wyższym. Zatem jeśli ktoś chce inwestować na Catalyst w papiery o niższym profilu ryzyka, musi zgodzić się na dochód z odsetek rzędu 7-9 proc. w skali roku zamiast 8-10 proc. w wakacje. Już teraz najniżej oprocentowane obligacje korporacyjne na Catalyst dostępne dla inwestorów detalicznych oprocentowane są zaledwie na 5,29 proc. – to papiery Giełdy, gdzie wysokość oprocentowania przewyższa WIBOR6M o 1,17 pkt proc.