Wyobraźcie sobie, że wchodzicie dziś rano do sklepu spożywczego, a tam torebka cukru kosztuje?np. 950 zł. Wzbudzi to zdziwienie, ponieważ każdy wie, ile w stabilnej sytuacji gospodarczej (bez szalejącej inflacji) może kosztować kilogram cukru.
Inaczej jest z dziełem sztuki. Ten sam obraz np. Wojciecha Kossaka można wystawić za 20?tys. zł i tego samego dnia gdzie indziej równie dobrze za np. 45 tys. zł. Wyższa cena nie wywoła protestów, ponieważ to dzieło sztuki, rzecz tzw. unikatowa. Nikt nie odważy się protestować przeciwko zawyżonej cenie obrazu, aby nie narazić się na zarzut, że jest przysłowiowym burakiem, który nie zna się na sztuce.