Mija właśnie rok ,od kiedy amerykański Fed zaczął ograniczać program QE, tym samym rozpoczynając proces odchodzenia od ultraluźnej polityki pieniężnej. Po planowym zakończeniu QE na jesieni ub.r. teraz bank przymierza się do kolejnego kroku na drodze do „normalizacji" – podwyżek stóp procentowych, które już od sześciu lat tkwią na rekordowo niskim, postkryzysowym poziomie.
Według wcześniejszych sugestii Janet Yellen na decyzję taką poczekamy jeszcze „cierpliwie" (posługując się słownictwem zaczerpniętym z komunikatu Fedu) przynajmniej jeszcze kilka miesięcy (najbliższe posiedzenie władz monetarnych odbędzie się pod koniec stycznia – wtedy może poznamy kolejne szczegóły). Już teraz jednak inwestorzy i analitycy głowią się, w jaki sposób podwyżki kosztów pieniądza mogłyby wpłynąć na rynki finansowe. Na razie najbardziej namacalnym efektem jest umacnianie się dolara, natomiast na Wall Street obserwujemy wzrost zmienności cen akcji. Tradycyjnie z pomocą przy próbach nakreślenia możliwych scenariuszy przychodzi historia. Uwagę skupmy na współczesnym nam i bardzo burzliwym okresie ostatnich 20 lat. W tym czasie mieliśmy do czynienia z dwoma dużymi cyklami podwyżek stóp w USA: VI 1999 – V 2000 oraz VI 2004 – VI 2006. W każdym z tych cykli stopy startowały z poziomu najniższego od lat, by potem znaleźć się najwyżej również od kilku do kilkunastu lat.