Dania od bardzo dawna nie inspirowała nagłówków w gazetach finansowych. Mały, stosunkowo spokojny, bezpieczny i dostatni kraj po prostu nie sprawiał większych problemów. Nawet kryzys imigracyjny dotknął go w relatywnie mniejszym stopniu niż sąsiednią Szwecję czy Niemcy (być może dlatego, że Duńczycy dają imigrantom mniejsze zasiłki niż Szwedzi...). Ten „nadmierny spokój" może jednak wkrótce przynieść problemy. Niepokój związany z możliwym Brexitem sprawia, że Dania staje się bezpieczną przystanią dla inwestorów. Nie tak dużą jak Japonia czy Szwajcaria, ale wystarczającą, by wywoływać nerwowość wśród decydentów z banku centralnego w Kopenhadze. Korona duńska jest pod presją na umocnienie. Jednocześnie jest ona powiązana z euro, w ramach mechanizmu kursowego, w którym kurs referencyjny wynosi 7,4604 korony za 1 euro i możliwe są odchylenia w obie strony wynoszące 2,25 proc. W przypadku rynkowego szoku związanego z Brexitem kurs może bardzo szybko zbliżyć się do granicy pasma wahań. Spekulanci mogą próbować je przełamać, a to oznacza, że Danmarks Nationalbank będzie musiał się nieco natrudzić, by obronić kurs.