Wyjście Wielkiej Brytanii z UE wcale nie musi oznaczać chaosu gospodarczego, wojny handlowej i deportacji na Stary Kontynent milionów imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej. Nie musi też oznaczać secesji Szkocji ani budowy nowych zasieków na granicy między Ulsterem a resztą Irlandii. Gdyby politycy z Brukseli, Berlina i Paryża wykazali odrobinę dobrej woli i powstrzymali się przed zemstą na „perfidnym Albionie", mogliby dosyć łatwo stworzyć nowy, korzystny dla wszystkich stron model współpracy Wielkiej Brytanii z Unią Europejską. Nie muszą się nawet zbytnio wysilać – mogą skorzystać z istniejącego wzoru, czyli tzw. modelu norweskiego.