Reklama

Panda bonds, czyli początek wielkiego zwrotu

W ślad za emisją naszego długu na chińskim rynku mogłyby pójść inne kraje regionu oraz duże spółki kontrolowane przez rząd.
Czy Szanghaj stanie się dla Polski podobnie ważnym rynkiem jak Londyn?

Czy Szanghaj stanie się dla Polski podobnie ważnym rynkiem jak Londyn?

Foto: Archiwum

Po obligacjach samurajskich, denominowanych w jenach, przyszła pora na papiery denominowane w chińskich juanach, czyli panda bonds. Papiery trzyletnie o wartości nominalnej 3 mld juanów (1,72 mld zł) z rentownością 3,4 proc. sprzedano pod koniec sierpnia chińskim inwestorom. Polska dokonała ich emisji jako pierwsza w Europie i wiele wskazuje, że na jednej aukcji juanowego długu się nie skończy. W ślad za naszym Ministerstwem Finansów mogą pójść inne kraje naszego regionu, a także duże spółki. Szlak został już przetarty. – Chiny są już teraz trzecim pod względem wielkości rynkiem obligacji na świecie, z bardzo dynamicznymi zwyżkami rok do roku. Krótkoterminowo pewnie nie będziemy mieli zalewu emisji dokonywanych przez polskie instytucje i firmy w Chinach, ale długoterminowo rola Chin w globalnej gospodarce i na rynkach finansowych będzie rosła. Jest to dobry krok ku temu, by na tego typu transakcje w przyszłości się otworzyć – mówi „Parkietowi" Piotr Dmuchowski, szef departamentu ds. współpracy z instytucjami finansowymi w HSBC Bank Polska, banku, który był jednym z głównych współorganizatorów emisji polskich panda bonds.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama