Po obligacjach samurajskich, denominowanych w jenach, przyszła pora na papiery denominowane w chińskich juanach, czyli panda bonds. Papiery trzyletnie o wartości nominalnej 3 mld juanów (1,72 mld zł) z rentownością 3,4 proc. sprzedano pod koniec sierpnia chińskim inwestorom. Polska dokonała ich emisji jako pierwsza w Europie i wiele wskazuje, że na jednej aukcji juanowego długu się nie skończy. W ślad za naszym Ministerstwem Finansów mogą pójść inne kraje naszego regionu, a także duże spółki. Szlak został już przetarty. – Chiny są już teraz trzecim pod względem wielkości rynkiem obligacji na świecie, z bardzo dynamicznymi zwyżkami rok do roku. Krótkoterminowo pewnie nie będziemy mieli zalewu emisji dokonywanych przez polskie instytucje i firmy w Chinach, ale długoterminowo rola Chin w globalnej gospodarce i na rynkach finansowych będzie rosła. Jest to dobry krok ku temu, by na tego typu transakcje w przyszłości się otworzyć – mówi „Parkietowi" Piotr Dmuchowski, szef departamentu ds. współpracy z instytucjami finansowymi w HSBC Bank Polska, banku, który był jednym z głównych współorganizatorów emisji polskich panda bonds.