Trwają konsultacje rządowego projektu ustawy o wsparciu przedsiębiorców sektorów energochłonnych z tytułu ponoszenia kosztów energii elektrycznej. Na konsultacje przewidziano jedynie 7 dni, a mają się one zakończyć 9 września. Branża energochłonna wytyka projektowi jednak niespójności i luki, ale przede wszystkim problemem jest skromny budżet.
Wdrożenie unijnej pomocy
Minister Finansów i Gospodarki wprowadzając do polskiego prawa unijne zapisy o CISAF (Clean Industrial Deal State Aid Framework) chce jednocześnie podreperować budżet państwa lub jak kto woli przygotować poduszkę finansową na kolejną możliwą pomoc związaną z wysokimi cenami energii, gazu i paliwa. CISAF to dokument określający ramowe zasady udzielania przez państwa członkowskie UE pomocy publicznej przyspieszającej wdrażanie założeń tzw. paktu dla czystego przemysłu. Jeden z elementów dotyczy tymczasowego obniżenia cen energii elektrycznej dla odbiorców energochłonnych do 2030 r. Państwa członkowskie w oparciu o CISAF mogą opracowywać swoje programy pomocowe, które są notyfikowane Komisji Europejskiej. Z tej możliwości postanowiło skorzystać Ministerstwo Finansów i Gospodarki, ale jednocześnie, niejako przy okazji zwiększyć także dochody budżetu państwa. Wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej przekazał, że trwają już rozmowy z KE ws. notyfikacji tej pomocy.
Czytaj więcej
Mimo zapowiedzi wprowadzenia okresowo wyższej stawki CIT od spółek energetycznych i paliwowych, niezależnie od tego rząd nadal pracuje niezależnie...
Zgodnie z Oceną Skutków Regulacji, pomoc dla beneficjentów będzie mogła objąć obniżenie średniej rocznej hurtowej ceny rynkowej na obszarze rynkowym, na którym beneficjent jest podłączony, dla nie więcej niż 50 proc. jego rocznego zużycia energii elektrycznej. Wysokość dopłaty nie może przekroczyć 50 proc. średniej ceny energii elektrycznej. Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej, aby zachowana została zasada proporcjonalności udzielanej beneficjentom pomocy cena energii objęta pomocą, po uwzględnieniu dopłaty, nie może spaść poniżej 50 euro/MWh. Już na samym etapie wdrożenia wsparcia, zostaną określone rodzaje inwestycji, co do których można wymiernie wykazać, że wnoszą dodatkowy wkład w obniżenie kosztów systemu elektroenergetycznego – odzwierciedlając potrzeby rynku. Co najmniej 50 proc. kwoty pomocy w ramach tego środka powinno być przeznaczone na takie inwestycje w nowe lub zmodernizowane aktywa realizowane przez beneficjentów wsparcia lub poprzez podmioty trzecie. Kwalifikująca się działalność będąca przedmiotem inwestycji musi zostać uruchomiona w ciągu 48 miesięcy od przyznania pomocy. Pojedyncze inwestycje mogą obejmować pomoc otrzymywaną przez kilka lat.
Branża energochłonna jeszcze analizuje projekt, ale wstępnie zgłasza obawy dotyczące nowej ustawy, wskazując na rozbieżności między uzasadnieniem a ostateczną treścią. – Uzasadnienie rozróżniało małych operatorów systemów dystrybucyjnych (poniżej 100 tys. odbiorców), ale rozróżnienie to nie znalazło się w finalnym tekście. Rodzi to niepewność, czy firmy przemysłowe nie będą zmuszone zapłacić wyższego CIT, a następnie czekać na ewentualne rekompensaty, co zwiększa ryzyko finansowe – mówi Henryk Kaliś, prezes Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu oraz prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii.
Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej pozytywnie ocenia, że projekt dot. CISAF w ogóle powstał. – Na razie mamy jednak dokument i zapowiedź, a ustawa ma trafić pod obrady dopiero w trzecim kwartale, pieniądze zaś ruszą od 2027 r. – a inne kraje będą już rozliczać własne programy, nawet za okres od 2025 r. Dla nas jest to więc dziś próba utrzymania dystansu do konkurentów, a nie jego nadrobienia – i właśnie dlatego jesteśmy gotowi włożyć dużo pracy w to, by ten instrument nabrał realnej treści – mówi.
Czytaj więcej
Blisko 7 mld zł z wyższej stawki CIT samych spółek energetycznych z udziałem skarbu państwa może zyskać budżet w kolejnych latach. Spółki energetyc...
Budżet pomocy zbyt skromny
Sama ustawa zakładająca podwyższenie stawki CIT dotyczy pomocy branżom energochłonnym zmagającym się z wysokimi cenami energii. Planowany budżet na realizację instrumentu obniżenia cen energii dla przemysłu energochłonnego wynosi 4,8 mld zł. W 2027 r. byłoby to 800 mln zł, w 2028 r. – 1,6 mld zł, 2029 r. także 1,6 mld zł, a w 2030 r. 800 mln zł.
Zdaniem branży obecne zapisy w projekcie ustawy powinny zostać skorygowane, bo potencjalnie mogłyby wręcz oznaczać całkowite wykluczenie hutnictwa z możliwości uzyskania pomocy w ramach CISAF. Jak wylicza Motyka, w obecnych warunkach budżet programu w pierwszym roku wyniesie 800 mln zł, co pozwoli na dopłaty dla podmiotów zużywających łącznie ok. 6,6 TWh/rok, podczas gdy zużycie podmiotów uprawnionych należy szacować na ok. 30 TWh/rok. – Dlatego kluczowe jest zwiększenie budżetu, a jeśli to niemożliwe, zapewnienie, że pomoc trafi w pierwszej kolejności do sektorów najsilniej zależnych od kosztów energii. Taką branżą jest na przykład hutnictwo. Bez tego istnieje realne ryzyko, że wsparcie okaże się niewystarczające – mówi szef Izby.
Przemysław Sztuczkowski, prezes hutniczej spółki Cognor chciałby, aby rząd nie ograniczał się i w pełni wykorzystał przyjęte przez KE w maju 2026 r. wytyczne, które są dla przemysłu energochłonnego wyraźnie korzystniejsze niż sam CISAF. – Pozwalają zwiększyć intensywność pomocy z 50 do nawet 70 proc. redukcji rynkowej ceny energii i modyfikują zasady kumulacji wsparcia z rekompensatami kosztów pośrednich CO₂ – wskazuje.
W podobnym tonie wypowiada się Piotr Mikusek, dyrektor korporacyjnego biura regulacji Grupy Azoty wskazując, że wątpliwości może budzić adekwatność zaplanowanego poziomu wsparcia środków alokowanych na CISAF. – Założenia dotyczące cen energii przyjęte w ocenie skutków regulacji są niższe od obecnych kontraktów terminowych z dostawą na 2027 r. o ponad 25 proc., co może mieć wpływ na wystarczalność środków przewidzianych na program – mówi. Co więcej, nasz rozmówca wskazuje, że obecna konstrukcja programu zawiera wymagania, które mogą ograniczać jego dostępność. – Szczególnie istotny jest obowiązek wniesienia zabezpieczenia w wysokości 120 proc. udzielonego wsparcia, a także konieczność przedstawienia zamierzeń inwestycyjnych z pozytywną oceną techniczną już na etapie składania wniosku. W przypadku przedsiębiorstw mierzących się z trudną sytuacją rynkową może to stanowić istotną barierę w skorzystaniu z mechanizmu. Liczymy na to, że projektodawcy po zebraniu uwag rozpoczną dialog z sektorem przemysłowym, aby zaproponowany mechanizm w zakresie swoich warunków zachęcał do partycypacji w nim – mówi Mikusek.
Kto zapłaci wyższy podatek
By sfinansować zmiany, projekt zakłada czasowe podwyższenie obowiązującej 19 proc. stawki CIT do poziomu 30 proc. w 2027 r., 26 proc. w 2028 r., 23 proc. w 2029 r. W 2030 r. nastąpi powrót do podstawowej stawki CIT, a więc 22 proc.
Wyższą stawkę zapłacić miałoby kilkunastu podatników CIT z przychodami powyżej 50 mln euro oraz podatkowe grupy kapitałowe. Chodzi o podmioty prowadzące działalność w zakresie: wydobycia gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrotu paliwem gazowym lub obrotu gazem ziemnym z zagranicą, handlu ropą naftową, wytwarzania paliw ciekłych (bez blendingu), obrotu paliwami ciekłymi, dystrybucji energii elektrycznej przez największe podmioty, przesyłania energii elektrycznej. Jak wynika ze wstępnych szacunków analityków giełdowych, Orlen zapłaciłby najwięcej, bo ok. 5 mld zł więcej podatku, a dalej PGE ok. 0,7 mld zł, Tauron ok. 0,6 mld zł, a Enea ok. 0,4 mld zł.