Jak wynika z udostępnionych „Parkietowi” przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne danych, moc osiągalna pierwszych magazynów energii, które korzystają z pomocy publicznej w formie rynku mocy, już w 2027 r. ma wynieść ok. 170 MW. Jednak już od 2028 r. ma to być blisko 2 GW, rok później blisko 4 GW, a w 2030 r. nawet 5 GW. Poza rynkiem mocy, inwestorzy mogli skorzystać także z mechanizmu dotacyjnego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ze środków Funduszu Modernizacyjnego. Pod koniec ub. roku w ramach programu dofinansowano 171 inwestycji w bateryjne magazyny energii (171 umów na dotacje i 9 umów na pożyczki). Wartość dofinansowania to ponad 4,14 mld zł. Planowana łączna moc znamionowa to ponad 3,9 GW, a pojemność całkowita 14,5 GWh. Termin zakończenia przedsięwzięć to koniec 2028 r. Patrząc na pozostałe projekty magazynów energii, ten potencjał jeszcze wzrośnie. Tu warto dodać, że jak informuje NFOŚiGW, pomoc w ramach rynku mocy i dotacji może być łączona z pomocą z rynku mocy. Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami, pomoc inwestycyjna udzielona na tę samą jednostkę rynku mocy pomniejsza wynagrodzenie z rynku mocy. Część projektów korzysta z rynku mocy, a część nie lub w ograniczonym zakresie (zakontraktowało mniejszy obowiązek mocowy niż łączna moc instalacji). Dlatego też ta moc magazynów energii do 2029 r. może ostatecznie wynieść 5 GW, a w 2030 r. ponad 6 GW.

Dlaczego magazyny energii?

Jak tłumaczą nam Polskie Sieci Elektroenergetyczne, nadzorca polskiego systemu energetycznego, magazyny bateryjne ograniczą zjawisko okresowych nadwyżek generacji ponad zapotrzebowanie. „Przede wszystkim zmniejszą jednak wymagania dotyczące gwałtownego zwiększania generacji jednostek węglowych w czasie wieczornego szczytu i utrzymywania ich w ruchu w ciągu dnia” – wskazuje nam biuro prasowe operatora. Oznacza to – jak tłumaczą dalej PSE – nie będą musiały one pracować w sposób „szarpany”, do czego nie są przystosowane. „Praca magazynów bateryjnych spowoduje, że nie będą potrzebne gwałtowne zmiany obciążenia oraz częste uruchomienia i wyłączenia bloków konwencjonalnych” - tłumaczą PSE.

Magazyny bateryjne nie są jednak przystosowane do przechowywania energii przez wiele dni czy tygodni. „Wynika to zarówno z ich ograniczeń technicznych, jak i opłacalności ich funkcjonowania na rynku. Służą one do bilansowania systemu w perspektywie godzin czy dób” – wskazuje operator sieci przesyłowych. Oznacza to, że nawet jeśli wybudowalibyśmy magazyny energii o kolejnych kilkunastu GWh, to nie musi to nam wystarczyć. „Nie można jednoznacznie wskazać pożądanej dla systemu mocy i pojemności magazynów – decyzje w tej sprawie należą do inwestorów. W perspektywie najbliższej dekady deklarują oni plany budowy łącznie 112 GW magazynów bateryjnych. Tempo rozwoju tego sektora zależy jednak w dużej mierze od spadku kosztów inwestycyjnych” – mówią PSE.

Tu warto podać przykład, na który powołują się PSE. W lutym tego roku Stoen Operator informował publicznie o rekordowym zapotrzebowaniu na moc w Warszawie, które wyniosło ponad 1400 MW. „Magazyn bateryjny o mocy 200 MW nie wystarczyłby zatem do zaspokojenia całego zapotrzebowania miasta. Magazyny nie służą jednak do podobnych celów – ich zadaniem jest przede wszystkim zwiększenie elastyczności systemu, łagodzenie szczytów zapotrzebowania czy świadczenie usług bilansujących” – kwitują PSE.

Czytaj więcej

Realizacja strategii energetycznej może obniżyć ceny prądu

Plany inwestycyjne spółek

PGE Energia Odnawialna z grupy PGE w zakresie wielkoskalowych magazynów bateryjnych, obecnie realizuje Magazyn Energii Elektrycznej Żarnowiec o mocy 262 MW i pojemności nominalnej min. 900 MWh oraz Magazyn Energii Gryfino o mocy ok. 400 MW i pojemności nominalnej min. 800 MWh. „Równolegle przygotowujemy portfel kilkudziesięciu mniejszych magazynów rozproszonych i kolokowanych przy instalacjach OZE” – wskazuje spółka. Pierwszy z nich w Żarnowcu ma być gotowy już w przyszłym roku. Zgodnie z obowiązującą strategią Grupy PGE do 2035 roku Grupa planuje rozbudowę posiadanego portfela magazynów do łącznej pojemności ponad 18 GWh i przeznaczyć na rozwój tego sektora, w perspektywie 10 lat, ok. 14 mld zł.

Grupy Energa w ramach grupy Orlen ma obecnie tylko trzy magazyny bateryjne. Są to instalacje w Bystrej (6 MW), Pucku (0,75 MW) i Czernikowie (1 MW). Magazyny w Pucku i Czernikowie służą przede wszystkim bilansowaniu pracy sieci dystrybucyjnej Energa Operator i nie są podłączone do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. BESS Bystra jest natomiast powiązany z odnawialnym źródłem energii. Niezależnie od działających instalacji Grupa Energa realizuje 13 projektów hybrydowych obejmujących magazyny energii o łącznej mocy do 119 MW i pojemności do 467 MWh. Dodatkowo Orlen przygotowuje budowę pierwszego przyzakładowego magazynu energii we Włocławku o mocy 2 MW i pojemności 4 MWh, zintegrowanego z funkcjonującą tam farmą fotowoltaiczną, a także magazynu energii o mocy 2 MW i pojemności 4 MWh na terenie terminala paliw w Ostrowie Wielkopolskim. Zgodnie ze Strategią Orlenu do 2035 r. moc zainstalowana ma osiągnąć 1,4 GW do 2035 r. „Procesy zakupowe dla części projektów są już prowadzone. Energa realizuje obecnie postępowania związane z budową trzynastu instalacji BESS o łącznej mocy przekraczającej 100 MW” – zdradza spółka. Co do kosztów, Orlen tłumaczy, że inwestycje w magazyny energii realizowane są w ramach strategii, która przewiduje łączne nakłady inwestycyjne Grupy na poziomie ok. 380 mld zł do 2035 roku – około 40 proc. wskazanych nakładów dotyczy energetyki. „Wysokość nakładów przeznaczonych bezpośrednio na projekty magazynowania energii będzie zależała od kilku czynników, przede wszystkim od docelowej pojemności realizowanych instalacji, skali rozwijanego portfela projektów oraz sytuacji na rynku technologii bateryjnych. (...) Na tym etapie, ze względu na rozwijany portfel projektów, nie wskazujemy docelowego CAPEX-u przypisanego wyłącznie do inwestycji w magazyny energii.” – tłumaczy biuro prasowe spółki.

W przypadku Enei firma koncentruje się na przygotowaniu i realizacji programu inwestycyjnego obejmującego bateryjne magazyny energii. Energetyzacja magazynów będzie następować przede wszystkim w latach 2027-2029. „W pierwszej kolejności przewidujemy oddanie do użytku jednostek hybrydowych, równolegle rozwijając projekty standalone przyłączane do sieci wysokiego napięcia (WN) i średniego napięcia (SN). Planujemy również oddać do eksploatacji 2 wielkoskalowe magazyny o mocy ok. 200 MW zlokalizowane w pobliżu elektrowni systemowych w Kozienicach i Połańcu” – tłumaczy koncern.

Wreszcie Grupa Tauron, zgodnie z ogłoszoną w ubiegłym roku strategią, do 2030 roku planuje uruchomienie magazynów o łącznej mocy ok. 700 MW. Projekty o mocy około 500 MW uzyskały już wsparcie z rynku mocy lub dotacji NFOŚiGW. Projekty obecnie oddawane do eksploatacji mają moc niemal 23 MW, z czego 14,9 MW pochodzi z projektów objętych kontraktami mocowymi. Umowy te gwarantują nie tylko stabilne przychody, ale przede wszystkim umożliwiają realizację inwestycji kluczowych dla bezpieczeństwa energetycznego i stabilizacji pracy sieci” – informuje spółka.

Czytaj więcej

OZE nie wystarczy. Atom wraca do gry także w Polsce

Jak zarabiać na magazynach?

Spółki wskazują, że model ekonomiczny nowych magazynów energii będzie oparty przede wszystkim na kilku źródłach przychodów rynku mocy, arbitrażu cenowym (czyli magazynowanie energii w okresach niskich cen i sprzedaż w godzinach wyższych cen energii elektrycznej), rynku bilansującym oraz usługach wspierających stabilną pracę systemu elektroenergetycznego.

„Magazyny będą przechowywać energię wtedy, gdy jej produkcja z OZE jest wysoka, i oddawać ją do systemu w okresach większego zapotrzebowania lub wyższych cen. W ten sposób zwiększą wykorzystanie energii odnawialnej i ograniczą potrzebę czasowego obniżania generacji z OZE” – wskazuje Orlen.

PGE dodaje, że część magazynów będzie realizowana w formule kolokacji z farmami wiatrowymi i fotowoltaicznymi, co pozwoli zwiększyć wykorzystanie energii z OZE oraz ograniczyć zjawisko redukcji generacji. „Z kolei największe magazyny systemowe, takie jak Żarnowiec czy Gryfino, będą pełnić funkcję stabilizującą dla całego Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. W praktyce oznacza to połączenie lokalnego wsparcia źródeł odnawialnych z usługami świadczonymi na poziomie krajowym.” – wskazuje koncern.

Enea wskazuje również na potrzebę śledzenia nadchodzących zmian rynkowych, przedstawionych w „Mapie Drogowej Rynku Energii Elektrycznej” opublikowanej przez PSE, w której pojawiają się nowe – choć dobrze znane już w krajach Europy Zachodniej – strumienie przychodów, takie jak nieczęstotliwościowe usługi systemowe (syntetyczna inercja, black start), zarządzanie ograniczeniami oraz trójpak mocowy. Spółki podkreślają, że rynek mocy pozostanie ważnym elementem opłacalności takich inwestycji. Jednocześnie, z punktu widzenia firm, działających w branży, mechanizm powinien lepiej uwzględniać rolę magazynów jako źródeł elastyczności dla systemu.