Oszczędzanie jest na szarym końcu – wynika z raportu „Polacy i kredyt: między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami”, przygotowanego przez prof. Katarzynę Sekścińską w ramach Programu Analityczno-Badawczego WIB we współpracy z ANG Odpowiedzialne Finanse, Związkiem Banków Polskich pod patronatem Biura Informacji Kredytowej.

55 %

Polaków jest gotowych dla zaciągnięcia kredytu ograni- czyć przyjemności (wydatki na wyjście do restauracji, kina, na zabiegi kosmetyczne).

Kiedy Polki i Polacy decydują się na zaciągnięcie kredytu, są w stanie zrezygnować z wielu wydatków. 55 proc. jest gotowych, by w takiej sytuacji ograniczyć przyjemności (wydatki na wyjście do restauracji, kina, zabiegi kosmetyczne). Ponad połowa może zrezygnować z wakacji, 45 proc. z nowych ubrań, a ponad 20 proc. z edukacji i szkoleń. Niewielka część respondentów, bo tylko 9 proc., jest gotowych ograniczyć wydatki na żywność, a 4 proc. – na zdrowie.

Czytaj więcej

Polacy ciągle cenią gotówkę. Niemcy powoli od niej odchodzą

Raport ujawnia wyraźną hierarchię w domowym budżecie: najpierw rata hipoteki, potem kredyty gotówkowe i rachunki, a na samym końcu – oszczędności i inwestycje. Co więcej, raty stanowią gros wydatków. Co czwarty badany przyznał, że miesięczne raty przekraczają jego dochód dyspozycyjny (rozumiany jako dochód netto po odliczeniu niezbędnych wydatków).

Badanie pokazuje także, że gdy pojawia się finansowa nadwyżka, np. premia okolicznościowa czy zwrot podatku, Polacy przeznaczają ją na spłatę kredytu. 44 proc. respondentów nadpłaciłoby kredyt hipoteczny, a 29 proc. - gotówkowy. Tylko 6 proc. badanych przeznaczyłoby te środki na oszczędności.

Brak poduszki finansowej sprawia, że Polacy często sięgają po kredyt gotówkowy lub pożyczkę w reakcji na nagłą sytuację. Jak pokazuje raport, więcej niż co czwarty z nas (28 proc.) zaciągnął kredyt gotówkowy dlatego, że pojawiła się ważna potrzeba. To była też najczęściej wskazywana motywacja podawana przez ankietowanych. Sytuacja wygląda już alarmująco, gdy mowa o zaciągnięciu kredytu lub pożyczki, gdy poprzedni kredyt lub pożyczka nie był jeszcze spłacony. Odpowiedzi „Konieczność – musiałem wymienić coś, co się zepsuło” udzieliło ogółem 44 proc. badanych. A biorąc pod uwagę tych, którzy już mieli wcześniej problemy ze spłatą, liczba ta urasta do 52 proc.

– W sytuacji kryzysu finansowego dominującą reakcją jest samodzielne cięcie wydatków i „ratowanie budżetu na własną rękę”. Im większe problemy ze spłatą, tym większe wyrzeczenia i silniejszy spadek jakości życia oraz dobrostanu psychicznego – komentuje prof. Katarzyna Sekścińska.