Spółka ze Starbase w Teksasie chce pozyskać 75 mld USD przy wycenie sięgającej 1,75–2 bln USD, ponad dwukrotnie przebijając rekordową ofertę Saudi Aramco z 2019 r. Przy takiej kapitalizacji już w dniu debiutu znalazłaby się wśród dziesięciu największych publicznie notowanych firm świata. Transakcja będzie nie tylko rekordem rynku pierwotnego, lecz także testem apetytu inwestorów na opowieść, w której kosmos, globalna łączność i sztuczna inteligencja splatają się w jedną bilionową narrację.
W powszechnym odbiorze SpaceX wchodzi na giełdę jako spółka kosmiczna; w praktyce chce być jednak wyceniana jak jedna z kluczowych platform infrastrukturalnych ery AI. Choć wyceny, jak na firmę napędzaną muskowym marketingiem przystało, są kosmiczne, za tą historią stoi realny biznes. Największym źródłem gotówki pozostaje Starlink, satelitarny internet, który w I kwartale obsługiwał ponad 10 mln subskrybentów w 164 krajach. Do tego dochodzi szybka poprawa rentowności: zysk operacyjny Starlinka w ostatnich 12 miesiącach się podwoił. Przewagę konkurencyjną wzmacniają niższe koszty wynoszenia ładunków dzięki rakietom wielokrotnego użytku oraz portfel kontraktów rządowych. Problem w tym, że nawet Starlink i dominacja w wynoszeniu ładunków na orbitę nie wystarczą, by uzasadnić wycenę, z którą SpaceX chce wejść na giełdę. Najlepiej widać to w samym prospekcie: z adresowalnego rynku szacowanego na 28,5 bln USD aż 93 proc. przypada na obszary związane z AI, podczas gdy Starlink ma odpowiadać za 5 proc., a loty kosmiczne za ok. 1,3 proc. To kluczowe, bo bilionowa wycena nie opiera się wyłącznie na biznesie rakietowym czy satelitarnym, lecz na próbie wpisania SpaceX w największą narrację obecnej hossy. Na tym tle matematyka wyceny pozostaje bardzo wymagająca. Przy kapitalizacji rzędu 1,75–2 bln USD spółka byłaby wyceniana na 75x EV/Sales na 2026 r., wobec 13x dla Nvidii i 6x dla Alphabetu. Jednocześnie prospekt pokazuje stratę netto bliską 5 mld USD, zadłużenie rzędu 29 mld USD (z tego 20 mld to xAI) oraz CAPEX, który wzrósł z 11,1 mld USD w 2024 r. do 20,7 mld USD w 2025 r. Sam program Starship miał pochłonąć ok. 3 mld USD, a pozostałe programy kosmiczne w latach 2024–2025 kolejne 13,5 mld USD.
Rzeczywistą obietnicą IPO SpaceX może więc nie być sam kosmos, lecz moc obliczeniowa. Jeśli obecny cykl inwestycji w AI ma trwać, zapotrzebowanie na compute, energię i chłodzenie będzie tylko rosło. SpaceX szuka tu ogromnego rynku: centrów danych budowanych pod AI, również na orbicie. Pierwszy konkret już się pojawił. Według prospektu Anthropic ma płacić 1,25 mld USD miesięcznie za dostęp do infrastruktury Colossus 1 i Colossus 2, czyli ok. 15 mld USD rocznie. Jeśli podobne kontrakty staną się powtarzalne, inwestorzy dostaną argument, by patrzeć na SpaceX nie tylko jak na spółkę kosmiczną, lecz również uczestnika globalnego wyścigu o infrastrukturę AI.