To praktycznie dokładnie tyle, ile wyniósł wzrost (rok do roku) zysków korporacji z tego benchmarku w I kwartale. Co prawda niemała część tej dynamiki to efekt zdarzeń jednorazowych i przeszacowań, ale trzeba też przyznać, że poprawa wyników w minionym kwartale miała dość szeroki charakter, również poza mogącymi się pochwalić najbardziej spektakularnymi osiągnięciami sektorami IT i communication services.

Idące w ślad za pozytywnymi zaskoczeniami I kwartału rewizje prognoz zysków na kolejne kwartały pozwalają ciągle trzymać w ryzach wyprzedzający wskaźnik P/E. Ustabilizował się on mniej więcej w połowie dystansu między marcowym dołkiem (gdy dotknął na chwilę 10-letniej średniej), a szczytem wycen z jesieni 2025 (gdy wskaźnik ocierał się o poziomy najwyższe od 2000 r.).

Co ciekawe, lokalna, październikowa górka S&P 500 odpowiadająca owemu jesiennemu szczytowi P/E, w połączeniu ze szczytem z grudnia 2024 (kulminacja powyborczej euforii w USA), tworzy zwyżkującą linię, która obecnie najwyraźniej odgrywa rolę silnego technicznego oporu. Ten aspekt jest tym bardziej interesujący, że ową linię można też uznać za górne ramię dużej formacji trójkąta zwyżkującego (jego dolne ramię tworzą dołki z marca br. i z kwietnia ub.r.). Zawężająca się przestrzeń pomiędzy tymi liniami, łączącymi kluczowe momenty z kadencji prezydenta Trumpa, może mieć duże znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji technicznej.