Podczas gdy Cieśnina Ormuz pozostaje zarzewiem konfliktu, a napięcia na linii Waszyngton–Teheran nie słabną, amerykańskie indeksy z niemal stoickim spokojem wyznaczają historyczne maksima. Inwestorzy, zamiast ulegać geopolitycznej trwodze, skoncentrowali uwagę na technologicznym fundamencie, gdzie wizja monetyzacji sztucznej inteligencji zaczyna przybierać realne kształty. Choć dane makroekonomiczne z USA wysyłają sygnały ostrzegawcze (inflacja CPI), wykresy cen pozostają obecnie jedynym obiektywnym drogowskazem w tym pełnym niepewności otoczeniu. Ale po kolei.

Kwietniowe statystyki nie pozostawiają złudzeń – inflacja CPI w USA gwałtownie przyspieszyła, osiągając 3,8 proc. r/r. To najwyższy odczyt od blisko trzech lat, napędzany przede wszystkim drastycznymi podwyżkami cen paliw. Benzyna drożejąca o ponad 28 proc. w skali roku to bezpośredni skutek blokady morskiej, który błyskawicznie rzutuje na kondycję całej amerykańskiej gospodarki. Jeśli obecna dynamika wzrostu cen utrzyma się w kolejnych miesiącach, realnym scenariuszem staje się powrót inflacji w okolice 5 proc. Dla Rezerwy Federalnej oznacza to przekroczenie celu inflacji przez 62 miesiące z rzędu, co stawia nową obsadę Fedu w niezwykle trudnym położeniu.

W sam środek tej burzy trafia Kevin Warsh, którego nominację na przewodniczącego Rady Gubernatorów właśnie zatwierdził Senat. Nowy szef banku centralnego przejmuje stery w momencie, gdy polityczne oczekiwania Białego Domu dotyczące obniżek stóp procentowych zderzają się z twardą, proinflacyjną rzeczywistością. Rynek długu już teraz koryguje swoje prognozy, przyjmując do wiadomości, iż koszt pieniądza pozostanie wysoki znacznie dłużej, niż zakładano jeszcze na początku roku. Utrzymanie niezależności Fedu w obliczu rosnącej presji politycznej i gospodarczej będzie dla Warsha najpoważniejszym egzaminem w karierze.

Mimo tych przeciwności Wall Street wykazuje rzadko spotykaną odporność, której głównym filarem pozostaje sektor półprzewodników. Branża ta przestała być postrzegana jedynie przez pryzmat spekulacyjnej mody, co potwierdzają solidne dane fundamentalne. Rewelacyjne wyniki AMD, wykazujące ogromny popyt na infrastrukturę centrów danych, stały się dla inwestorów dowodem, że inwestycje w AI przynoszą wymierne korzyści finansowe. Inwestorzy z nadzieją wyczekują teraz na zaplanowaną na 20 maja publikację raportu Nvidii.

Z rynkiem nie należy dyskutować – warto natomiast obserwować go przez pryzmat odpowiednio konstruowanych, technicznych barier cenowych. Spoglądając na wykres indeksu Nasdaq w skali tygodniowej, najważniejszym faktem pozostaje utrzymywanie się notowań powyżej sforsowanego niedawno, silnego oporu Fibonacciego 25928–26115 pkt. Dotychczasowy schemat działania był powtarzalny: negacja istotnego węzła Fibo natychmiast uwalniała kolejną, dynamiczną falę wzrostową. Dopóki zatem Nasdaq nie powróci trwale poniżej klastra 25928-26115 pkt, byki zachowają pełną kontrolę nad kierunkiem gry. Natomiast negację tej strefy należałoby zinterpretować negatywnie, jako pierwszy, naprawdę poważny, sygnał słabości.

Zdecydowanie trudniejszą przeprawę ma relatywnie słabszy WIG20. Rodzimy benchmark, mimo determinacji w obronie lokalnych wsparć, wciąż nie zdołał uporać się z najważniejszym wyzwaniem – barierą podaży 3691-3703 pkt. Ten historycznie potwierdzony opór zadziałał z chirurgiczną precyzją w kwietniu, stając się źródłem dotkliwej fali podaży. Wybicie strefy jest zatem koniecznym warunkiem do ogłoszenia powrotu średnioterminowej hossy na warszawskim parkiecie. Bez sforsowania wymienionego klastra GPW może pozostać w fazie męczącej konsolidacji.