LPiS w 2023 r. stracił władzę, wygląda na to, że co najmniej na 4 lata. Praworządność, strajki kobiet, mniejsze lub większe afery, słabe zarządzanie spółkami Skarbu Państwa – to wszystko było długo mało istotne dla poparcia, aż przyszła kilkunastoprocentowa inflacja. Wszyscy to odczuli, a wtedy z reguły odpowiedzialność rządzącym już ciężko przerzucić. Tę lekcję stara się odrobić obecna koalicja rządząca – przede wszystkim starając się pokazywać działanie prewencyjne, bo jeśli ceny surowców energetycznych będą dalej rosły albo nawet będą utrzymywać się na obecnych poziomach, inflacja mocno podbije.

Być może po weekendzie już obudzimy się w innej rzeczywistości, ale jaka ona będzie – bardzo trudno przewidzieć. Donals Trump wysuwa pewne elementy TACO, dając Iranowi najpierw 5 dni zawieszenia ataków na cele energetyczne, a następnie przesuwając ten deadline, jednak realnie wydaje się, że żadne poważne rozmowy się nie toczą, a obecna sytuacja jest bardziej sprzyjająca Iranowi niż USA. Potencjalna interwencja lądowa też jest ryzykiem, bo na pewno na starcie zostanie uznana za potężną eskalację wojny, nawet jeśli efektem końcowym miałoby być udrożnienie Cieśniny Ormuz.

W takim środowisku nie ma też specjalnie co przywiązywać się do deklaracji rządzących. Oczywiście, lepiej byłoby, gdyby spójność przekazu była większa, ale jednak ryzyko dotyczące manewrów cenowych dla klientów detalicznych na stacjach benzynowych było duże. Tymczasem sytuacja budżetowa pozostaje napięta, a więc ewentualne obniżki podatków musiały znaleźć swoje źródło finansowania. Tymczasem zapowiedziane działania w postaci obniżki podatku VAT na paliwa z 23 do 8 proc. mają być sfinansowane przez windfall tax dla spółek paliwowych, nad którym rząd jednak ma pracować. Dodatkowo zapowiedziano także mechanizm ustalania maksymalnej dziennej ceny paliwa, ale z komponentem rynkowym, a więc mniej istotnym dla wyników Orlenu czy Unimotu.

Na obecnym etapie szczegóły tego rozwiązania pozostają ograniczone, ale intencja regulacyjna jest jasna – państwo chce przejąć część dodatkowych zysków generowanych przez spółki korzystające z podwyższonych cen ropy i paliw. Może to tymczasowo popsuć sentyment do Orlenu, a także generować ryzyko oczekiwań rozszerzenia windfall tax np. na sektor energetyczny (chociaż wydaje się to mało prawdopodobne). Warto też zauważyć, że sytuacja jest bardzo dynamiczna i ewentualna deeskalacja będzie pewnie oznaczać wycofanie się rządu z proponowanych rozwiązań.

Warto też, na przyszłość, uznać dyskusję o windfall tax za element nowej normalności w sytuacji wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności. Rynek takie przekonanie już raczej ma, dlatego też kwestia dodatkowych podatków nie powinna burzyć tzw. equity story.