Reklama

Polski rynek trzyma się na włosku i może być o krok od załamania

Specyfika indeksu dużych spółek sprawia, że prezentuje się on całkiem mocno na tle ostatnich spadków globalnych rynków. Ale to, co utrzymuje go jeszcze na powierzchni, może obrócić się przeciwko niemu.
Polski rynek trzyma się na włosku i może być o krok od załamania

Foto: AdobeStock

Marzec jest trudnym miesiącem na niemal wszystkich rynkach akcji, w tym polskim. A jednak mimo znaczących spadków nad Wisłą, jedynie sWIG80 zszedł poniżej poziomu zamknięcia zeszłego roku.

Polska w grupie ryzyka

Przy wciąż utrzymującym się napięciu na Bliskim Wschodzie większość giełd w piątek schodziła do szatni na tarczy. Wyprzedaż była szeroka i obejmowała zarówno giełdy rynków wschodzących, jak i rozwiniętych, od Azji, przez Europę po obie Ameryki.

Na Dalekim Wschodzie szczególnie źle zachowuje się hinduski SENSEX 30, czyli jeden z faworytów analityków na ten rok. Po 2,25-proc. spadku w piątek, indeks znalazł się niemal 14 proc. pod kreską od początku roku. Mniejsze rynki w Azji notują nawet jeszcze większą stratę. Blaknie gwiazda koreańska, aczkolwiek KOSPI wciąż jest około 29 proc. wyżej niż na zamknięciu 2025 r. Miniony tydzień był jednak dla niego najsłabszy spośród rynków azjatyckich.

Czytaj więcej

Korekta im niestraszna. Ich wyceny biją rekordy

W Europie podaż w piątek objęła praktycznie wszystkie giełdy, a coraz więcej głównych indeksów notuje ponad 10-proc. spadki w okresie miesiąca. W grupie tej jest nawet niemiecki DAX, który wyrasta na lidera tej niechlubnej statystyki. Także i on jest już grubo na minusie w odniesieniu do poziomu z końca sprzed niemal trzech miesięcy. W wędrówce na południe towarzyszy mu także francuski CAC40.

Reklama
Reklama

Około 10-proc. spadek od początku roku ma już za sobą argentyński MERVAL, zaś spadek indeksu spółek technologicznych Nasdaq 100 zbliżał się już do 8 proc. Główny indeks giełdy amerykańskiej był po kiepskim otwarciu piątkowego handlu 6,3 proc. pod kreską od początku roku, przy czym w ostatnim miesiącu stracił 6,7 proc.

Grono indeksów, które jeszcze zachowują dodatnie wyniki od początku roku, maleje w ostatnim czasie niemal z każdym dniem, ale mimo kolejnych część rynków utrzymuje się na powierzchni. Co ciekawe, w tej grupie jest rynek polski. WIG20, mimo że pod koniec tygodnia osuwał się o 1,6 proc. wciąż zachowywał około 2,3-proc. zwyżkę od początku roku. Indeks szerokiego rynku był z kolei 1,7 proc. nad kreską, choć od swojego rekordu wszech czasów opadł już o równe 7 proc. Taką relatywną siłą krajowego rynku akcji inwestorzy mogą być nieco zaskoczeni, bo zwykle w momentach ogólnego stresu GPW obrywała równo z innymi giełdami, a często też bardziej niż rynki bazowe. Zwłaszcza że według części analiz Polska może być wyjątkowo mocno podatna na kryzys związany z wysokimi cenami surowców energetycznych – według Allianz Trade w przypadku zamknięcia Cieśniny Ormuz trwającego dłużej niż trzy miesiące znacznie więcej rynków wschodzących będzie narażonych na wysokie ryzyko recesji, ponieważ borykają się one z potrójnym deficytem (budżetowym, na rachunku bieżącym oraz energetycznym). Wpływ na wzrost PKB rynków wschodzących wyniósłby średnio od co najmniej 0,5 punktu procentowego do 3,1 proc. (oprócz Chin), natomiast najbardziej zagrożone recesją w wyniku przedłużania konfliktu byłyby Bangladesz, Egipt, Etiopia, Jordania, Kenia, Maroko, Pakistan, Polska, Rumunia, Sri Lanka i Tunezja. Kolejna grupa gospodarek znajduje się w sytuacji umiarkowanie wysokiego zagrożenia recesją, ponieważ mają one większe pole manewru, aby wesprzeć swoje gospodarki – są to: Chile, Chiny, Węgry, Indie, Filipiny, Tajwan, Tajlandia i Turcja. Natomiast duzi eksporterzy surowców, tacy jak Brazylia i Meksyk, wydają się strukturalnie odporni pomimo deficytów budżetowych, ponieważ eksport energii łagodzi wpływ wyższych cen. 

Czytaj więcej

Portfel odporny na wstrząsy. Jak rozegrać wojnę na Bliskim Wschodzie?

Europa u progu stagflacji

Czy inwestorzy ignorują część ryzyk odnoszących się do polskiej gospodarki, na które chociażby wskazuje rynek obligacji? W piątek oprocentowanie polskich papierów dziesięcioletnich sięgało chwilami nawet 5,95 proc. wyrównując tym samym lokalne szczyty. Dochodowości polskich obligacji wystrzeliły ostatnio do poziomów najwyższych od ponad roku, co koreluje z zachowaniem innych rynków długu w naszym regionie Europy i na świecie. Skąd więc taka siła relatywna rynku akcji, patrząc przez pryzmat WIG20?

– Ewidentnie najważniejszym elementem siły WIG20 jest fakt, że mający w nim 17-proc. udział Orlen wzrósł od początku roku o 36 proc. w tym o 13 proc. w ciągu ostatniego miesiąca i to pomimo zapowiedzi podatku od nadzwyczajnych zysków – komentuje Kamil Cisowski, zarządzający funduszami Opoki TFI. – Na to nałożyły się świetne wyniki LPP i dobre zachowanie Żabki, brakuje również dowodów na jakikolwiek odpływ inwestorów zagranicznych – narracja dotycząca wojny na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na rynki wschodzące jest taka, że zakłócenie dostaw surowców energetycznych najsilniej dotknie Azję – zauważa Cisowski.

Eksperci zastanawiają się jednak, czy GPW może na dłuższą metę opierać się przed głębszą korektą. – Mimo to mamy wątpliwości, czy ta siła relatywna Warszawy jest do utrzymania, gdyby konflikt się wydłużał. Intuicyjny wydaje się przepływ kapitału na zachodnią półkulę – do USA i Ameryki Południowej, szczególnie że jej największy rynek (Brazylia) wielokrotnie bywał najsilniejszym lub jednym z najsilniejszych na świecie w okresach szoków naftowych – zauważa Cisowski.

Reklama
Reklama

Podobnego zdania jest Michał Krajczewski, menedżer zespołu ds. doradztwa inwestycyjnego z BM BNP Paribas BP. – Z uwagi na to, że właśnie nasz rynek niewiele spadł w obliczu ostatnich wydarzeń, zmieniliśmy nastawienie do lokalnych akcji na lekko negatywne, obawiając się że prędzej czy później „dogonimy” Europę w spadkach, natomiast być może kapitał zagraniczny, który mocno napływał w ciągu ostatnich dwóch lat, po prostu jeszcze nie zdecydował się na wycofanie – twierdzi Krajczewski.

Inwestorzy coraz poważniej biorą pod uwagę ryzyko recesji światowej gospodarki, aczkolwiek w najgorszej pozycji wydaje się być Europa. – Wojna z Iranem coraz wyraźniej przestaje być wyłącznie ryzykiem geopolitycznym, a staje się realnym problemem makroekonomicznym dla Europy. Z perspektywy rynkowej oznacza to wzrost prawdopodobieństwa scenariusza stagflacyjnego, czyli połączenia słabszego tempa wzrostu gospodarczego z utrzymującą się presją inflacyjną – mówi Krzysztof Kamiński, analityk Oanda TMS. – To szczególnie niekorzystna kombinacja, ponieważ jednocześnie osłabia aktywność gospodarczą, pogarsza rentowność przedsiębiorstw i ogranicza możliwości reakcji zarówno po stronie polityki fiskalnej, jak i monetarnej – zauważa Jak dodaje, europejskie rządy zaczynają przygotowywać się na obniżenie prognoz wzrostu, a banki centralne mogą zostać zmuszone do utrzymania bardziej restrykcyjnego nastawienia lub nawet dalszego zacieśniania polityki pieniężnej, jeśli wzrost cen energii ponownie przełoży się na inflację bazową i oczekiwania inflacyjne. – Oznaczałoby to częściowy powrót do schematu znanego z poprzednich kryzysów energetycznych – z jednej strony osłony dla gospodarstw domowych i wybranych sektorów gospodarki, z drugiej strony presję na wyższe stopy procentowe. Problem polega jednak na tym, że dziś wiele państw nie dysponuje już taką samą przestrzenią fiskalną jak wcześniej – podkreśla

Foto: Parkiet

Około 1,8-proc. piątkowa zniżka WIG20 sprowadzała indeks poniżej 3250 pkt. Indeks polskich dużych spółek nadal utrzymywał się jednak w rejonie lokalnych wsparć.

Za spadkami WIG20 stały głównie spółki handlowe, na czele z Dino Polska. Akcje sieci dyskontów spożywczych zniżkowały po południu o 16 proc., co oznaczało utratę aż 6,3 mld zł kapitalizacji. Marne zachowanie Dino Polska odbiło się także na innych firmach handlowych. LPP pod koniec dnia traciło 3,7 proc., a Modivo osuwało się o 3 proc. Banki prezentowały się co prawda w kratkę, ale indeks tej grupy firm tracił nieznacznie na tle słabego szerokiego rynku.

Indeks dużych przedsiębiorstw od około roku porusza się w kanale wzrostowym. Mijający tydzień zaczął się od testu wsparcia dolnego ograniczenia wspomnianego kanału, które okazało się jak dotąd trwałe. Od kilku tygodni WIG20 porusza się poniżej średniej pięćdziesięciosesyjnej, a to może być zapowiedzią złamania trendu wzrostowego w średnim horyzoncie.paan

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama