Około 10-proc. spadek od początku roku ma już za sobą argentyński MERVAL, zaś spadek indeksu spółek technologicznych Nasdaq 100 zbliżał się już do 8 proc. Główny indeks giełdy amerykańskiej był po kiepskim otwarciu piątkowego handlu 6,3 proc. pod kreską od początku roku, przy czym w ostatnim miesiącu stracił 6,7 proc.
Grono indeksów, które jeszcze zachowują dodatnie wyniki od początku roku, maleje w ostatnim czasie niemal z każdym dniem, ale mimo kolejnych część rynków utrzymuje się na powierzchni. Co ciekawe, w tej grupie jest rynek polski. WIG20, mimo że pod koniec tygodnia osuwał się o 1,6 proc. wciąż zachowywał około 2,3-proc. zwyżkę od początku roku. Indeks szerokiego rynku był z kolei 1,7 proc. nad kreską, choć od swojego rekordu wszech czasów opadł już o równe 7 proc. Taką relatywną siłą krajowego rynku akcji inwestorzy mogą być nieco zaskoczeni, bo zwykle w momentach ogólnego stresu GPW obrywała równo z innymi giełdami, a często też bardziej niż rynki bazowe. Zwłaszcza że według części analiz Polska może być wyjątkowo mocno podatna na kryzys związany z wysokimi cenami surowców energetycznych – według Allianz Trade w przypadku zamknięcia Cieśniny Ormuz trwającego dłużej niż trzy miesiące znacznie więcej rynków wschodzących będzie narażonych na wysokie ryzyko recesji, ponieważ borykają się one z potrójnym deficytem (budżetowym, na rachunku bieżącym oraz energetycznym). Wpływ na wzrost PKB rynków wschodzących wyniósłby średnio od co najmniej 0,5 punktu procentowego do 3,1 proc. (oprócz Chin), natomiast najbardziej zagrożone recesją w wyniku przedłużania konfliktu byłyby Bangladesz, Egipt, Etiopia, Jordania, Kenia, Maroko, Pakistan, Polska, Rumunia, Sri Lanka i Tunezja. Kolejna grupa gospodarek znajduje się w sytuacji umiarkowanie wysokiego zagrożenia recesją, ponieważ mają one większe pole manewru, aby wesprzeć swoje gospodarki – są to: Chile, Chiny, Węgry, Indie, Filipiny, Tajwan, Tajlandia i Turcja. Natomiast duzi eksporterzy surowców, tacy jak Brazylia i Meksyk, wydają się strukturalnie odporni pomimo deficytów budżetowych, ponieważ eksport energii łagodzi wpływ wyższych cen.
Europa u progu stagflacji
Czy inwestorzy ignorują część ryzyk odnoszących się do polskiej gospodarki, na które chociażby wskazuje rynek obligacji? W piątek oprocentowanie polskich papierów dziesięcioletnich sięgało chwilami nawet 5,95 proc. wyrównując tym samym lokalne szczyty. Dochodowości polskich obligacji wystrzeliły ostatnio do poziomów najwyższych od ponad roku, co koreluje z zachowaniem innych rynków długu w naszym regionie Europy i na świecie. Skąd więc taka siła relatywna rynku akcji, patrząc przez pryzmat WIG20?
– Ewidentnie najważniejszym elementem siły WIG20 jest fakt, że mający w nim 17-proc. udział Orlen wzrósł od początku roku o 36 proc. w tym o 13 proc. w ciągu ostatniego miesiąca i to pomimo zapowiedzi podatku od nadzwyczajnych zysków – komentuje Kamil Cisowski, zarządzający funduszami Opoki TFI. – Na to nałożyły się świetne wyniki LPP i dobre zachowanie Żabki, brakuje również dowodów na jakikolwiek odpływ inwestorów zagranicznych – narracja dotycząca wojny na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na rynki wschodzące jest taka, że zakłócenie dostaw surowców energetycznych najsilniej dotknie Azję – zauważa Cisowski.
Eksperci zastanawiają się jednak, czy GPW może na dłuższą metę opierać się przed głębszą korektą. – Mimo to mamy wątpliwości, czy ta siła relatywna Warszawy jest do utrzymania, gdyby konflikt się wydłużał. Intuicyjny wydaje się przepływ kapitału na zachodnią półkulę – do USA i Ameryki Południowej, szczególnie że jej największy rynek (Brazylia) wielokrotnie bywał najsilniejszym lub jednym z najsilniejszych na świecie w okresach szoków naftowych – zauważa Cisowski.