WIG20 oddał 1,15 procent zbierając 2,32 miliarda złotych obrotu, gdy indeks szerokiego rynki WIG spadł o 1,01 procent z licznikiem pokazującym niemal 2,70 miliarda złotych. Od poranka w centrum uwagi była spółka Dino Polska, którą grano w kontekście negatywnego przyjęcia wyników kwartalnych. Finalnie akcje detalisty przeceniono o 18,58 procent przy obrocie przekraczającym 845 milionów złotych. Na spółkę przypadło zatem przeszło 30 procent obrotu na całym rynku. Reszta blue chipów grała w kontekście globalnej awersji do ryzyka i presji spadkowej z rynków bazowych, które musiały operować przy zwyżkach cen ropy i niepewności budowanej przez dynamikę wojny na Bliskim Wschodzie. W istocie, finałowy spadek WIG20 był tylko nieznacznie mniejszy od spadku niemieckiego DAX-a, który oddał dziś 1,38 procent. Z perspektywy końca sesji widać, iż właśnie korelacja z otoczeniem była jednym z elementów, który przesądził o obrazie dnia. W tym kontekście warto odnotować, iż popytowi udało się ugrać wzrost WIG20 w skali tygodnia, gdy niemiecki DAX skończył sesję czwartym tygodniem przeceny, a amerykański S&P500 był w grze o przedłużenie spadkowej serii na czwarty tydzień. Z perspektywy technicznej zwyżka WIG20 w skali tygodnia o 0,63 procent niewiele wniosła do obrazu rynku. Na wykresie tygodniowym pojawiła się świeca z dwoma dynamicznymi cieniami, którą można czytać jako sygnał konsolidacji w kontekście większej zmienności, ale też jako wskazanie niepewności rynku wobec przyszłości. Stale należy zakładać, iż klucz do finałowych sesji marca, które przesądzą zapewne o skali spadku w miesiącu, utrzymają rynki bazowe. Niestety, korekcyjne położenia indeksów europejskich zostały właśnie uzupełnione wejściem amerykańskiego Nasdaqa Composite w techniczną korektę, co czyni WIG20 za silnym w spadkowym otoczeniu i niesie ryzyko przymusowego dostosowania do zachowania innych rynków.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.