Nie stało się to jednak w próżni – atmosfera napięcia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie wyraźnie podkręca zmienność i ściąga kapitał z rynku technologicznego. Benchmark wybił się dołem z prostokątnej konsolidacji, a ostatnie próby powrotu do niej z południa zakończyły się porażką byków.
Według geometrii baribale otworzyły sobie furtkę w kierunku strefy 20000 – 20500 punktów, czyli tam, gdzie znajdują się długoterminowe wsparcia. Taka koincydencja może tylko wzmocnić znaczenie podażowych sygnałów powstałych w drugiej połowie marca. S&P500 zmierza po piąty tydzień spadków z rzędu – w czwartek zamknął się na poziomach niewidzianych od września 2024 r. Co ciekawe, presja podaży wcale nie wygląda jeszcze na skrajne wyprzedanie – rynek bardziej dryfuje w dół niż kapitulacyjnie się załamuje. Dodatkowo odbicie od 200‑sesyjnej średniej nie pozostawia złudzeń: droga w stronę wsparcia, czyli szczytów z lutego 2025 stoi otworem.
Spadki na Wall Street ciągną w dół pozostałe światowe indeksy. Niemiecki DAX stara się jeszcze powrócić do wnętrza średnioterminowego trójkąta, z którego wyszedł dołem. Gdyby jednak ten wyczyn się nie udał, a luka bessy z drugiej połowy, osadzona na wysokości 23180 pkt., dalej będzie blokować lokalne podbicia, to według geometrii DAX może celować w 20,5k. Pocieszeniem dla byków jest to, że druga i trzecia linia Deutsche Boerse jeszcze się broni, pytanie tylko, jak długo?