Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne ekonomiczne konsekwencje regionalnych konfliktów dla Turcji?
- Jak Turcja radzi sobie z wyzwaniami związanymi z rynkiem energii i cenami surowców?
- Jaką rolę kraj ten odgrywa w dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej regionu?
- Czy sektor turystyczny Turcji może odnaleźć się w nowej, niepewnej rzeczywistości regionu?
Turcja była jednym z krajów, które na drodze dyplomatycznej próbowały zapobiec amerykańsko-izraelskiej wojnie z Iranem. Później, wraz z Pakistanem i Egiptem, pośredniczyła w negocjacjach pokojowych między administracją amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa a irańskim przewodniczącym parlamentu Mohammadem Bagherem Ghalibafem. Choć co najmniej trzykrotnie irańskie rakiety wlatywały w jej przestrzeń powietrzną (i na szczęście zostały zestrzelone, zanim wyrządziły szkody), Turcja zachowuje się wobec Iranu dosyć powściągliwie. Już wcześniej dawała do zrozumienia, że obawia się ekonomicznych skutków wojny i ewentualnego napływu fali uchodźców z Iranu. Tureckie władze wyraźnie też nie chcą, by w wyniku wojny wzrosła potęga Izraela. I trudno się temu dziwić, skoro niektórzy izraelscy politycy wskazują na Turcję jako kolejnego potencjalnego wroga państwa żydowskiego. Wcześniej Ankara mocno wspierała dyplomatycznie Palestyńczyków oraz pomogła sunnickim rebeliantom z organizacji HTS zdobyć władzę nad Syrią, co w Izraelu odebrano jako rozszerzenie tureckiej strefy wpływów w regionie prawie aż do podnóża Wzgórz Golan. Turcja jest również bardzo aktywna w Afryce i na Zakaukaziu, a do swoich bliskich sojuszników zalicza m.in. Katar i dysponujący bronią jądrową Pakistan. Ma też dobre relacje z administracją Trumpa i posiada jedną z największych armii w NATO. Ze zdaniem Ankary trzeba się więc liczyć, a Turcja posiada też wystarczające pole manewru, by móc od czasu do czasu ocieplać swoje relacje z Rosją i Chinami. Czy jednak towarzyszący wojnie wstrząs na rynku energii może sprawić, że pozycja Turcji się pogorszy?
Zagrożenie naftowe
Zależność Turcji od surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu jest zaskakująco niewielka. Przed wojną Iran odpowiadał za jedną szóstą dostaw gazu dla gospodarki tureckiej, a Irak za również jedną szóstą dostaw ropy (które sięgały jednak tylko 0,2 mln baryłek dziennie). Turcja ponad połowę tych surowców energetycznych sprowadzała z Rosji, a kolejne kilkanaście proc. sprowadzano z Azerbejdżanu i Kazachstanu. Zagrożenie niedoborem ropy i gazu jest więc dla Turcji dosyć ograniczone. Zagrożenie może jednak stanowić wzrost cen ropy naftowej na światowych rynkach. Wygląda jednak na to, że Turcja jest obecnie lepiej przygotowana na ten problem niż była w 2022 r., podczas skoku cen surowców energetycznych związanego z wojną na Ukrainie.
Czytaj więcej
Rosnące ceny paliw stały się już problemem politycznym w Stanach Zjednoczonych. Są one wciąż jednak o wiele niższe niż w Europie. Choć pojawiły się...