W tym tygodniu sytuacja na Bliskim Wschodzie nieco się uspokoiła z uwagi na bardziej ugodowe podejście Donalda Trumpa.
Najpierw z początkiem tygodnia informacja o tygodniowym zawieszeniu broni wyniosła indeksy znad przepaści, w którą zapadały się na poniedziałkowym otwarciu. I pomimo że entuzjazm szybko przygasł, środa przyniosła kolejne odbicie rynków za sprawą informacji o możliwym miesięcznym zawieszeniu broni oraz negocjacjach pokojowych. Biorąc jednak pod uwagę skalę wcześniejszych spadków i wagę tejże informacji, reakcja rynków była dość przygaszona.
Główną przyczyną jest fakt, że deklaracje wygaszenia konfliktu płyną wyłącznie ze strony Stanów Zjednoczonych i nie są potwierdzane przez stronę irańską. Biorąc pod uwagę swego rodzaju chimeryczność komunikacji płynącej z Białego Domu w ostatnich miesiącach, rynkowa ostrożność nie powinna dziwić. Dopiero informacja o rozpoczęciu dwustronnych (a w zasadzie trójstronnych, bo kolejnym aktorem jest tu Izrael) negocjacji przyniosłaby, przynajmniej chwilowo, spokój na rynkach.
Pozostaje jednak faktem, że obecna sytuacja wytworzyła szereg okazji inwestycyjnych, pogłębiając istniejące już problemy w gronie największych amerykańskich spółek. Gigantyczne spadki Microsoftu czy Alphabetu są już powszechnie uważane za przereagowanie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę skalę inwestycji w centra danych czy rosnące koszty energii. Okazji nie brakuje również na rynku polskim, który znosi obecne perturbacje ponadprzeciętnie dobrze.
Kluczowym zagrożeniem pozostaje jednak inflacja. Nawet jeśli konflikt i blokada Cieśniny Ormuz zakończy się w ciągu najbliższych tygodni, co obecnie wydaje się mało prawdopodobne, skutki obecnej sytuacji odczuwać będziemy przez kolejne miesiące.